Reprezentacje | 2008-09-13 08:40:55 | Nadesłał: Agata Pryszcz | Źrodlo: repezentacja.net
W Belgii udało nam się zwyciężyć, teraz chcielibyśmy postawić "kropkę nad i" w Kędzierzynie i awansować do ME, bo nie wyobrażam sobie, żeby Polski nie było za rok w Izmirze - o spotkaniach barażowych z Belgią opowiada Marcin Wika.
W pierwszym spotkaniu barażowym do Mistrzostw Europy 2009 Polska zagrała z Belgią w Antwerpii. Po pięciosetowej walce udało się wygrać, jednak zadanie to nie należało do łatwych. Przyjmujący reprezentacji Polski Marcin Wika przyczyn słabszej gry całego zespołu upatruje w wielu czynnikach:
- Spodziewaliśmy się takiego przebiegu zdarzeń, ponieważ jesteśmy po Igrzyskach Olimpijskich i ciężko jest się po takiej imprezie zebrać do gry. Było dziesięć dni wolnego i oczywistym jest, że forma nie jest optymalna. Poza tym nie ma w składzie czterech podstawowych zawodników, więc na pewno jesteśmy osłabieni. Myślę, że najważniejsze jest to, że wygraliśmy.
Wika podkreśla również, że dziś nie ma już słabych zespołów i żadnego przeciwnika, bez względu na to, które miejsce w światowym rankingu zajmuje, nie można lekceważyć:
- Będę powtarzał, że nie ma już słabych rywali i nawet z taką Belgią czy, jak pokazały mecze w Lidze Światowej z Egiptem i z Chinami można przegrać mecz.
Obecnie dużym problemem naszej reprezentacji są mnożące się kontuzje. Mówi się nawet o „chorobie poolimpijskiej”, która dopadła większość naszych podstawowych zawodników. Marcin Wika nie uskraża się jednak na poważniejsze urazy:
- Ja nie narzekam na większe dolegliwości. Chciałbym, żeby tak zostało na dłużej. Każdy ma jakieś problemy, jeden większe, drugi mniejsze, bo od razu po zakończeniu sezonu ligowego przyjechaliśmy na zgrupowanie kadry i cały czas jesteśmy w trakcie treningu. Sprawy przeciążeniowe zawsze będą się pojawiać, ale to w naszym zawodzie jest normalne - mówi.
* Rozmawiała Natalia Starosta, więcej na Reprezentacja.net
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.