Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje

Reprezentacje | 2014-12-27 14:55:34 | Nadesłał: Katarzyna Cipcer | Źrodlo: inf. własna

Kapitan Berruto pozostaje na statku, czyli rok w wykonaniu ekipy Azzurri

Fot.: FIVB

Fratelli d'Italia mieli jasno sprecyzowany plan na 2014 rok. Spalił on jednak na panewce po zaskakująco nieudanych dla nich Mistrzostwach Świata rozgrywanych w Polsce. Organizowanie finałów Ligi Światowej we Florencji miało zapewnić ekipie Azzurri spokojne przygotowania do mundialu.

Brązowy medal światówki nie był jednak spełnieniem marzeń zarówno dla samego trenera, jak i jego podopiecznych. Mauro Berruto jest trenerem reprezentacji Włoch od 2010r. W tym czasie przeżywał z tą ekipą wiele wzlotów i upadków. Zawsze jednak zdobywał uznanie włoskiej federacji siatkówki, która ciągle pokładała w nim nadzieje i wierzyła, że ten szkoleniowiec jest jeszcze w stanie zdziałać cuda z kadrą narodową.

Podjęcie się organizacji spotkań finałowych Ligi Światowej 2014 sprawiło, że Italia nie musiała się już martwić o awans do ścisłej czołówki turnieju. Dobry początek w wykonaniu podopiecznych trenera Berruto mógł napawać Włochów optymizmem. Dwukrotne pokonanie Brazylii na jej własnym terenie (oba spotkania zakończyły się zwycięstwem włoskiego teamu 1:3) było nie lada wyczynem. Kolejnym rywalem Italii była jak zwykle nieobliczalna reprezentacja Iranu. Rozpędzeni Azzurri nie pozostawili jednak złudzeń co do tego, jak bardzo zależy im na pokazaniu, że do Final Six chcą awansować poprzez dobrą grę. Wyrzucenie ze świadomości, że awans ten już mają pewny pozwoliło im na skupienie się na rywalu, a nie przyszłych wydarzeniach. Trener Berruto miał już wizję teamu na ten sezon i wiedział, którym graczom może w pełni zaufać.
Dwumecz z reprezentacją Polski pokazał, że w siatkówce jeszcze nie wszystko widzieliśmy. Włosi postanowili zorganizować mecz pod gołym niebem. 8 czerwca odbyło się więc najbardziej nietypowe spotkanie rozgrywane w ramach Ligi Światowej. Ekipy Włoch i Polski przystąpiły do walki na rzymskim stadionie tenisowym Foro Italico. Na szczęście pogoda dopisała i pomimo lekkich podmuchów wiatru udało się rozegrać to zapewne historyczne wydarzenie dla całej światowej siatkówki. Sukces organizacyjny Włochów przeniósł się także na korzystny dla nich wynik i po raz kolejny już mogli zapisać na swoim koncie po trzy punkty za każde ze spotkań.

Po pierwszej fazie rozgrywek Ligi Światowej trener Berruto postanowił pójść drogą wielu innych szkoleniowców i dał odpocząć swoim największym gwiazdom. W spotkaniach rewanżowych nie uczestniczył przede wszystkim Ivan Zaytsev, który już od kilku lat stanowi żelazny trzon ekipy Azzurri. Ze zmianami w składzie, przyszły także zmiany wyników. W drugiej fazie Ligi Światowej reprezentacja Włoch nie była już tak pewna swych umiejętności i po dwóch porażkach z reprezentacją Polski swój rewanż na Italii wzięli także Irańczycy, którzy odprawili z niczym podopiecznych trenera Berruto. Dłużna za porażki w pierwszej fazie nie pozostała także Brazylia, dołączając do grona pogromców włoskiego teamu. Te porażki jednak nie zagroziły gospodarzom turnieju finałowego, których los połączył w grupie z ekipami Stanów Zjednoczonych i Australii. Dwa pewne zwycięstwa dały Włochom udział w walce o medale Ligi Światowej. W półfinale włoscy siatkarze stanęli ponownie naprzeciw Brazylijczykom, którzy i tym razem nie pozostawili złudzeń, kto w tej dwójce jest lepszy.

Słaba postawa Włochów w półfinale nie dodawała otuchy zarówno samej ekipie, której nieco podcięto skrzydła. Sami kibice zastanawiali się czy ich ulubieńcy podejmą jeszcze walkę o najniższy stopień podium. Cała siatkarska reprezentacja Włoch zgodnie podkreślała, że ich celem była walka o krążek z najcenniejszego kruszcu. Ostatecznie w rozgrywkach Ligi Światowej Włosi odnieśli połowiczny sukces, zawieszając na swoich szyjach brązowe medale po zwycięskiej potyczce z ekipą Iranu w meczu o 3 miejsce. Największy sukces miał dla Włochów przecież dopiero nadejść.



Mundialowy koszmar



Reprezentacja Włoch regularnie uczestniczy w najważniejszych rozgrywkach siatkarskich. Polski mundial miał pokazać prawdziwą potęgę włoskiej siatkówki, gdyż nie do końca satysfakcjonowała Włochów pozycja zajęta podczas Ligi Światowej. Apetyty tej reprezentacji były naprawdę duże. To, co zdarzyło się na polskiej ziemi przeszło najśmielsze oczekiwania wszystkich, mających związek z siatkówką.

Włosi rywalizację w Mistrzostwach Świata rozpoczęli od meczu z ekipą Iranu, która pałała chęcią rewanżu za mecz o 3 miejsce Ligi Światowej. Determinacja Persów przyniosła im niezwykle cenne zwycięstwo na inaugurację turnieju. Włosi, mocno zszokowani tym wynikiem nie potrafili wyjaśnić przyczyn porażki. Już pierwsze spotkanie w tej grupie przyniosło ze sobą niespodziankę i pokazało, że awans z niej do dalszej fazy będzie sprawą niezwykle trudną. Podopieczni Mauro Berruto twierdzili, że nie ma co kruszyć kopii i robić tragedii po pierwszym meczu w tak długim turnieju.
Drugim rywalem ekipy Azzurri byli Trójkolorowi. Już przed startem turnieju to właśnie spotkanie nazwano tym najważniejszym w „grupie śmierci”. Oba zespoły pokazały, że nie był to tył na wyrost. Pięciosetowy bój, który początkowy toczył się pod dyktando Francuzów, dostarczył wielu emocji kibicom zgromadzonym w Kraków Arenie. To spotkanie miało być nowym startem dla podopiecznych Mauro Berruto, którzy nie popisali się w swoim pierwszym meczu na tym turnieju. Był to też nowy początek dla Ivana Zaytseva, który potwierdził, że to on jest najsilniejszym punktem tej ekipy. Kolejny mecz również zakończył się po myśli Włochów, którzy nie bez problemu zapisali na swoim koncie trzy punkty pokonując 3:1 Belgów. To, co stało się w meczu przeciwko Portoryko zasługuje na miano kolejnej sensacji. Team Davida Alemana wiedział jak wysoką stawkę ma to spotkanie – wygrana za trzy punkty w dalszym ciągu pozwalała Portorykańczykom mieć nadzieję na wywalczenie awansu do kolejnej fazy turnieju. Z kolei Włosi tym meczem mieli podbudować się przed kolejną wielką batalią, tym razem z Amerykanami. Drużyna Portoryko sporo namieszała w układzie tabeli w grupie D sprawiając, że pewne awansu były tylko reprezentacje Iranu i Francji.
Spotkanie z reprezentacją Stanów Zjednoczonych miało bardzo gorzki smak dla Azzurrich, którzy oprócz pogodzenia się z kolejną na tym turnieju porażką, musieli stawić czoła kontuzji Ivana Zaytseva, który był najjaśniejszą postacią teamu Berruto. Uraz wyeliminował włoskiego atakującego już do końca turnieju, który pomimo słabej dyspozycji Italii, dalej dawał nadzieje na dobry wynik. Druga faza rywalizacji nie układała się jednak po myśli włoskiego szkoleniowca. Już pierwszy mecz w grupie E z Serbią w dużej mierze pozbawił włoskich siatkarzy na zakończenie polskiego mundialu z dobrym wynikiem.

Już tylko wygrana w meczu z Polską dawała jakiekolwiek nadzieje na awans do kolejnej fazy turnieju. Mecz podwyższonego ryzyka wywołał wiele kontrowersji. Włosi zaklinali rzeczywistość twierdząc, że polski team nie jest w stanie im zagrozić. Obrazowe słowa włoskiego szkoleniowca o tym, że Włosi będą rywalem niewygodnym niczym „piasek w majtkach” na niewiele się zdały i jego team po raz kolejny musiał pogodzić się z turniejową porażką, gdyż biało-czerwoni kroczyli od zwycięstwa do zwycięstwa, szczędząc sobie potyczek słownych z mocno rozczarowanym postawą swoich podopiecznych trenerem Berruto. Jego czekało już tylko spakowanie walizek i powrót do kraju po sromotnej porażce na polskiej ziemi. I choć przed Włochami była jeszcze wizja meczu z Australią, to nawet wygrana za trzy punkty, która później okazała się rzeczywistością, nie dawała Italii najmniejszych szans na dalszy sukces.

Włosi pożegnali się z Polską pogrążeni własną postawą oraz wewnętrznymi konfliktami, które wraz z trwaniem całego turnieju przybierały na sile i czasami wymykały się spod kontroli samego szkoleniowca. Pomimo tak bardzo rozczarowującego wyniku na Mistrzostwach Świata federacja włoskiej siatkówki nie zdecydowała się na zamiany na stanowisku szkoleniowca reprezentacji. Trenerowi powierzono misję zbudowania medalowej drużyny na Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro w 2016 roku.

Kończący się rok 2014 był dla Włochów solidną lekcją pokory, z której już w niedalekiej przyszłości przyjdzie im wyciągnąć odpowiednie wnioski.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane