Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje

Reprezentacje | 2008-09-10 08:18:58 | Nadesłał: Weronika Grabowska | Źrodlo: reprezentacja.net / Super Volley

Atmosfera była inna niż za Niemczyka

Fot.: Magdalena Kudzia

Po igrzyskach olimpijskich współpracę z polską reprezentacją seniorek zakończył Marco Bonitta. Kto powinien być jego następcą? - Najlepszym rozwiązaniem byłby Polak z zagranicznym doświadczeniem – przyznaje Milena Rosner.

Super Volley: Igrzyska miały być pięknym zakończeniem pewnej ery polskiej żeńskiej siatkówki. Nasz zespół był w Pekinie za słaby sportowo czy może nie stanowił zgranej grupy nastawionej na sukces?

Milena Rosner: - Pamiętajmy, że to zupełnie inny zespół niż ten, który zdobywał mistrzostwa Europy. Doszło kilka nowych dziewczyn, kilku już nie ma w zespole. Wydaje mi się, że miałyśmy nieco mniejszą siłę rażenia niż wtedy. Atmosfera też była inna niż za kadencji trenera Niemczyka. Byłyśmy przyzwyczajone do Niemczyka, do jego specyficznego podejścia, jego metod. Kiedy przejął nas Marco Bonitta wiele się zmieniło. Byłyśmy prowadzone za rękę jak małe dziewczynki i ciągle kontrolowane. Na parkiecie nie było praktycznie miejsca na improwizację, bo wszystko było podporządkowane taktyce. W konsekwencji na parkiecie stałyśmy się nieco bezbronne. Kiedy przychodziły trudne chwile w meczu oglądałyśmy się na trenera Bonittę, a jego przecież na boisku nie było.

Marco Bonita był pierwszym obcokrajowcem, który prowadził nasz zespół. Pracowałaś z wieloma szkoleniowcami w czasie swojej kariery, jak zatem ocenisz Bonittę?

- Rzeczywiście grając za granicą miałam przyjemność współpracy z Brazylijczykiem i Włochem. Trzeba jednak powiedzieć, że tam grały zawodniczki z całego świata. Przyznam, że podejście jest tam diametralnie różne od tego w Polsce. Każdy trening to presja i stres. Nie ma mowy o odpuszczaniu. Wszystko trzeba wykonywać na sto procent możliwości. Nie ma uśmiechów, żartów i luźniejszych chwil. Mam tu na myśli profesjonalne podejście. Niestety w Polsce, w wielu przypadkach tego brakuje. Taką szkołę próbował zaszczepić w nas Marco Bonitta. Niestety, nie do końca mu się to udało.

Skąd wziął się konflikt między Barańską a Bonitą?

- Dla mnie ta cała sytuacja była bardzo dziwna. Zaczęło się od wyrzucenia ze zgrupowania w Szczyrku trzech zawodniczek, w tym Anny Barańskiej. Szkoda, że wszystko rozgrywało się w mediach, bo tak nigdy nie powinno być. Sprawy drużyny muszą być rozstrzygane we własnym gronie. Trener Bonita często reagował zbyt emocjonalnie i nerwowo. Nie można w trakcie trwającego olimpijskiego turnieju powiedzieć dziennikarzom, że ma się dosyć patrzenia na swoją zawodniczkę. Nie ulega wątpliwości, że nie tylko Ania, ale i cały zespół po takich słowach mógł się czuć po prostu źle.

Trenerem nadal powinien być obcokrajowiec, czy powinno się wrócić do Polaka?

- Najlepszym rozwiązaniem byłby Polak z zagranicznym doświadczeniem. Mam dwie kandydatury – Andrzej Niemczyk i Jerzy Matlak. Niemczyk ma jednak małe szanse, bo nie jest ulubieńcem działaczy Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Jeśli chodzi o Matlaka, to w zasadzie nie wiadomo czy chciałby prowadzić narodową drużynę.

* Rozmawiali Przemysław Iwańczyk i Jerzy Mielewski, więcej w Super Volley’u

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane