Reprezentacje | 2014-01-14 11:07:55 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: plusliga.pl
Reprezentacja Słowacji przegrała kwalifikacje do Mistrzostw Świata Polska 2014. W reprezentacji ma się bardzo mało czasu na odpowiednie przygotowanie wszystkiego do danego turnieju. My mieliśmy zaledwie dwa tygodnie - przyznał Marek Kardos, drugi trener reprezentacji Słowacji.
Masz za sobą dwa tygodnie pracy z reprezentacją Słowacji. Jak wrażenia?
Marek Kardos: - Praca w reprezentacji wygląda zupełnie inaczej niż w klubie. Z resztą powie to każdy, kto współpracował z kadrą narodową. W reprezentacji ma się bardzo mało czasu na odpowiednie przygotowanie wszystkiego do danego turnieju. My mieliśmy zaledwie dwa tygodnie. Muszę przyznać, że w reprezentacji pracuje się przede wszystkim ciężej z tej racji, że mecze rozgrywane są z dnia na dzień, więc na analizę nie ma wiele czasu. Do tego przed turniejem, tak jak w naszym przypadku kwalifikacjami do mistrzostw świata trzeba było przeanalizować kilkadziesiąt meczów drużyn przeciwnych. Mieliśmy na to niespełna tydzień. Ponadto trzeba poznać zawodników i wszystko do nich dopasować. Wbrew pozorom nie jest to proste zadanie. Poza tym na zgrupowanie siatkarze przyjeżdżają z różnymi mniejszymi czy to większymi kontuzjami. Jednak osobiście bardzo miło wspominam czas przepracowany z drużyną ze Słowacji.
Turniej kwalifikacyjny w Popradzie rozpoczęliście od pewnego zwycięstwa nad Grekami 3:0. W kolejnym mecz niestety przegraliście 0:3 z Ukrainą. Czy zgodzisz się z tym, że właśnie porażka z Ukrainą przesądziła o waszym braku awansu na mistrzostwa świata?
- Tak. Spotkanie z Ukrainą pokazało, że nie można oszczędzać sił na ostatni mecz. Przed turniejem wiedzieliśmy, że Ukraina i Finlandia to groźni przeciwnicy. Od początku do końca trzeba grać na maksimum swoich możliwości. Niestety przeciwko Ukrainie popełniliśmy sporo błędów własnych. Kiedy zaczęliśmy odrabiać straty było już za późno na odwrócenie wyniku. Dobrą zmianę w tym spotkaniu dał Juraj Zatko, ale niestety przy prowadzeniu w końcówce znów popełniliśmy proste błędy, które przesądziły o naszej porażce. W takiej sytuacji przed meczem z Finlandią zostaliśmy postawieni pod ścianą.
Zwycięstwo z Finlandią 3:0 lub 3:1 dawało wam jeszcze szansę na awans. Niestety spotkanie zakończyło się 3:2, ale dla Finów.
- To prawda, gdybyśmy z Finlandią wygrali 3:0 lub 3:1 nasza sytuacja byłaby inna. Co prawda było 1:1, ale nasze błędy wzięły górę. Można powiedzieć, że pojawił się ten sam problem co w AZS-ie Częstochowa. To znaczy gramy dobrze przez część spotkania, doprowadzamy do remisu, a chwilę później kilka błędów wybija nas całkowicie z uderzenia i wszystko się rozpada.
*więcej na plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.