Reprezentacje | 2013-11-18 18:27:07 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: plusliga.pl
- Spróbujcie na mnie spojrzeć nie jako na kompletnego żółtodzioba w trenerskim fachu, ale na kogoś, kto ma ogromne doświadczenie siatkarskie, kto bardzo dobrze zna polską kulturę, polskich zawodników i kto czuje się z waszym krajem bardzo związany - mówi nowy selekcjoner reprezentacji Polski, Stéphane Antiga.
W kilku wywiadach powiedział pan, że wciąż czuje się zawodnikiem, nie trenerem. Teraz, po podpisaniu kontraktu z polską federacją coś się zmieniło?
Stéphane Antiga:- Zanim zdecydowałem się przyjąć propozycję od polskiej federacji, dużo myślałem o tym jak będzie wyglądał ten sezon ligowy, co powinien zrobić, co będzie najlepszym rozwiązaniem. Proszę mi wierzyć, że nie była to decyzja podjęta pochopnie, bez głębokiego namysłu. Gram w siatkówkę od wielu lat i kiedy wychodzę na boisko czy na trening, jestem siatkarzem, wyłącznie siatkarzem, skupiam się na powierzonej mi przez trenera roli i robię absolutnie wszystko, by wywiązać się z niej maksymalnie dobrze. Nie wyobrażam sobie, żebym w trakcie meczu mógł zajmować się czymś innym. Także dlatego, żeby nie tworzyć złej atmosfery w drużynie, nie burzyć tego fajnego klimatu, który już udało nam się stworzyć. Przyszedłem do Skry by pomóc drużynie zrealizować konkretny projekt i zrobię wszystko co w mojej mocy, by tego dokonać. Czas meczów i treningów musi być czasem poświęconym wyłącznie Skrze. Natomiast w wolnym czasie oczywiście przygotowuję się do roli trenera polskiej kadry narodowej - myślę bardzo dużo o tym co mnie czeka.
Potrafi pan rozdzielić rolę zawodnika i trenera?
- Oczywiście. Zawodnicy miewają trochę czasu wolnego. Ja poświęcam go w tej chwili prawie wyłącznie reprezentacji Polski, przygotowuję się do sezonu reprezentacyjnego, który jak wszyscy wiemy, będzie niezwykle istotny. Zamiast oglądać filmy w TV, przeglądam płyty z nagraniami meczów. Może dla niektórych brzmi to dziwnie i nieprawdopodobnie, ale naprawdę potrafię rozdzielić te dwie funkcje i wcale nie jest to takie trudne.
Dlaczego, wzorem choćby Tuomasa Sammelvuo, po objęciu posady selekcjonera nie zrezygnował pan z gry w klubie?
- Ponieważ nie chciałem tego zrobić. Tak jak wspomniałem, rozpocząłem wspólnie ze Skrą pewien ważny projekt, zgodziłem się być jego częścią nie mając pojęcia, że otrzymam propozycję od polskiej federacji. Nie mógłbym teraz tak po prostu zostawić klubu, chłopaków, to byłoby nie fair. Wytłumaczyłem to przedstawicielom siatkarskiej centrali i zrozumieli, przystali na mój warunek.
Gdyby nie przystali, nie zostałby pan trenerem polskiej kadry?
- Zgadza się, wtedy nie podpisałbym kontraktu.
Wie pan jak ta sytuacja jest odbierana przez część środowiska, przez kibiców? Twierdzą, że Skra jest dla pana ważniejsza, niż polska kadra.
- Co ja mogę na to powiedzieć? Realia są takie nie inne, zostały wytworzone przez określone okoliczności, w jakich znalazła się reprezentacja Polski. Ludzie mają prawo myśleć co chcą, a ja nie zamierzam się na nikogo obrażać czy przekonywać na siłę, że jest inaczej. Mam nadzieję, że kibice przynajmniej spróbują spojrzeć na nową sytuację obiektywnie i zrozumieć mnie i moją decyzję, a także decyzję federacji, bo przecież wszystkie ustalenia poczyniliśmy wspólnie. Jestem człowiekiem honorowym, wywiązuję się z podjętych zobowiązań, nie mógłbym i nie chciałbym zostawić Skry na lodzie.
Dlaczego właściwie wziął pan tę pracę? To spore ryzyko - musi pan przygotować drużynę do najważniejszego turnieju w historii polskiej siatkówki.
- Wiem, że to spore ryzyko, ale trenerski fach zawsze wiąże się z ogromnym ryzykiem. Zawsze chciałem być trenerem, a Polska to wymarzone miejsce do pracy. Fakt, że propozycja objęcia kadry przyszła zbyt szybko i trochę znienacka. Może lepiej byłoby zacząć od pracy w klubie, ale z drugiej strony - czy klubowi szkoleniowcy nie dźwigają na barkach ogromnej odpowiedzialności? W swojej karierze miałem okazję grać w kilku dobrych klubach i wiem z jakimi obciążeniami zmagali się trenerzy. Może był to inny rodzaj obciążeń, ale jednak presja to zawsze presja. Albo ktoś sobie z nią radzi, albo nie. Nie chciałbym już na wstępie myśleć o obciążeniach, zamierzam potraktować tę pracę jako wielką przygodę i jeszcze większe wyzwanie. A ja kocham wyzwania. Jestem gotowy by ciężko pracować i zapewniam, że zrobię wszystko, byśmy wspólnie osiągnęli sukces.
*więcej na plusliga.pl
** rozmawiała Ilona Kobus
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.