Reprezentacje | 2008-08-30 23:40:54 | Nadesłał: Weronika Grabowska | Źrodlo: reprezentacja.net
Cały czas nie milkną echa sukcesu amerykańskiego zespołu na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie. Aktualni złoci medaliści są bezpośrednimi spadkobiercami wielkich sukcesów amerykańskiej męskiej siatkówki z lat 1984, 1988, kiedy to reprezentacja USA dwukrotnie sięgała po złoto na najważniejszej dla każdego sportowca imprezie.
Niemal wszyscy weterani, którzy sięgnęli po najwyższe trofeum w Pekinie do decyzji o grze w siatkówkę dojrzewali pod wpływem sukcesów odniesionych przez Doug’a Beal’a, Marv Dunphy’ego i spółkę.
Także Ryan Millar uważa, że pamięć o tych sukcesach zainspirowała go do walki o kolejne złoto dla USA: - Jakie mam wspomnienia z lat 1984, 1988? Podczas Igrzysk w Los Angeles byłem zbyt mały, żeby coś pamiętać, miałem zaledwie 6 lat. Jednak wtedy zaczęło dojrzewać we mnie marzenie, by też zwyciężyć na Igrzyskach, co udało mi się w końcu zrealizować w Pekinie.
To był bardzo dobry rok dla amerykańskiej siatkówki.
- Tak to był wspaniały rok. Przede wszystkim ten finał udowodnił, jak mocny jest nasz zespół. Pokazał, że cały czas potrafimy grać z sercem i pełnym zaangażowaniem.
Co zmienił ten złoty medal?
- Trudne pytanie. Jestem świadom tego, że teraz jesteśmy w czołówce światowej siatkówki. Ten sukces to efekt ciężkiej pracy ostatnich dziesięciu, a dla mnie i Lloya Balla nawet większej liczby lat. Najwspanialszą rzeczą jest jednak to, że możemy o sobie powiedzieć, że jesteśmy najlepsi na świecie, bo udało nam się wygrać ze wszystkimi.
Ekipa USA podczas Igrzysk Olimpijskich zawsze daje z siebie więcej niż na innych imprezach.
- Zgadza się. Cztery lata temu w Atenach było nieco gorzej, ale zawsze przyjeżdżamy na Igrzyska, by walczyć o miejsce na podium.
Kiedy zrozumiałeś, że możecie wygrać?
- W ciągu ostatnich kilku lat dobrze nam szło w rozgrywkach Ligi Światowej. Wtedy też do składu powrócił Lloy Ball. Po zwycięstwie w tegorocznej Lidze Światowej powiedzieliśmy sobie, że możemy wygrać. W Rio pokonaliśmy najpierw Brazylijczyków, potem Serbów. W Pekinie wygraliśmy grupę, a potem po bardzo zaciętej walce w ćwierćfinale znów pokonaliśmy Serbów. W półfinale wygraliśmy z Rosjanami, z których nie potrafiliśmy zwyciężyć od lat.
Obiecałeś przybyć na Igrzyska Olimpijskie w 2028 roku, by kibicowac swojemu synowi.
- Oczywiście, mam już nawet przygotowane bilety (śmiech).
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.