Reprezentacje | 2013-09-16 17:42:26 | Nadesłał: Małgorzata Paduch | Źrodlo: plusliga.pl
- Musimy skupić się głównie na sobie samych, na tym by zaprezentować wszystkie umiejętności, mocne punkty. Jeśli to się uda, z pewnością awansujemy do dalszych gier, a potem może zdarzyć się każdy scenariusz - mówi rozgrywający reprezentacji Niemiec tuż przed startem CEV VULUX ME.
Dwa tygodnie przed startem mistrzostw Europy reprezentacja Niemiec zagrała w Memoriale Wagnera. Nie był to dla was zbyt udany turniej.
- To prawda. Tylko w ostatnim spotkaniu, z Holandią pokazaliśmy niezłą siatkówkę, tę lepszą twarz naszej kadry. W meczach z Polską i Rosją to nie była nasza gra. Głównym problemem było przyjęcie zagrywki. Rywale wywarli na nas sporą presję w tym elemencie, a my jej nie udźwignęliśmy, nie znaleźliśmy żadnej odpowiedzi na tak dobrą postawę przeciwników, zabrakło nam sportowych argumentów.
Przez cały turniej w Płocku zastanawiałam się którzy zawodnicy niemieckiej kadry tworzą pierwszą szóstkę, a którzy drugą. Nie udało mi się odgadnąć.
- Szczerze mówiąc, ja też tego nie wiem. Chyba nikt nie wie. Ta sytuacja jest trudna także dla naszego trenera, bo dość późno rozpoczęliśmy przygotowania do europejskiego czempionatu - dwa tygodnie przed Memoriałem Wagnera. Dodatkowo kilku kadrowiczów praktycznie nie grało w Lidze Światowej, jak Grozer czy Schwarz. Dlatego w Płocku trener dał pograć każdemu po trochu, chciał zobaczyć jak konkurenci na pozycjach wypadną względem siebie. Najprawdopodobniej dopiero towarzyskie spotkania z Włochami, tuż przed startem mistrzostw zdecydują kto będzie graczem szóstkowym, a kto rezerwowym.
Gdy rozmawialiśmy rok temu, mówił pan, że rodzima federacja nie wywiera na was żadnej presji, że możecie spokojnie pracować. Jak wygląda to obecnie?
- Teraz cała uwaga federacji i mediów skupiła się na mistrzostwach Europy kobiet, których byliśmy współorganizatorami. Z drugiej strony, podczas IO w Londynie nasi siatkarze plażowi Brink i Reckermann zdobyli złoty medal, co sprawiło, że stało się głośno wokół nich. My więc jesteśmy schowani gdzieś z tyłu, w cieniu wydarzeń. To nie jest fajne, bo każdy sportowiec chciałby być w centrum uwagi, chciałby, żeby to, co robi było ważne również dla innych. W zamian federacja wykazuje sporo cierpliwości, wie że w drużynie jest kilku młodych zawodników, bez doświadczenia w rywalizacji na najwyższym szczeblu. Myślę, że głównym celem na zbliżający się turniej będzie ogrywanie ich. Nie znaczy to oczywiście, że w ogóle nie ma presji, że możemy pojechać tam towarzysko. Zresztą my sami chcemy pokazać, że stać nas na coś więcej niż przeciętność.
Przejdźmy na chwilę do spraw klubowych. Był pan zaskoczony, że Jastrzębski Węgiel nie przedłużył z panem kontraktu?
- Bardzo chciałem zostać. Polska jest w tej chwili najlepszym miejsce na świecie do grania w siatkówkę, bardzo dobrze mi się u was grało. Także Jastrzębie jest fajnym miejscem, spotkałem tam wielu ludzi, którym zależy na tym sporcie i którzy go kochają tak samo, jak ja. Byłem zaskoczony i rozczarowany decyzją klubu, bo wobec szeregu niesprzyjających okoliczności w całych rozgrywkach - kontuzji czy jednego transferu, który nie był najlepszy w historii klubu, mieliśmy dobry sezon, zakończony zdobyciem medalu.
* więcej na www.plusliga.pl
** rozmawiała Ilona Kobus
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.