Reprezentacje | 2012-09-05 17:33:46 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: inf. własna
Laurent Tillie: Naszym celem jest bezpośrednia kwalifikacja
Fot.: FIVB
Jutro w węgierskim Szeged rozpocznie się turniej kwalifikacyjny do Mistrzostw Europy 2013. W grupie F o awans powalczą reprezentacje Węgier, Hiszpanii, Łotwy i Francji. - Dwie drużyny będą na pewno trudnymi przeciwnikami, mam na myśli Hiszpanię i Łotwę. Węgrzy wydają się być nieco słabsi - twierdzi szkoleniowiec reprezentacji Francji, Laurent Tillie.
Siedem zespołów ma już zapewniony awans do przyszłorocznych Mistrzostw Europy. Są to reprezentacje Danii i Polski (organizatorzy) oraz Serbia, Włochy, Rosja, Słowacja i Bułgaria. We wrześniu poznamy kolejną szóstkę, która w 2013 roku będzie walczyć o miano najlepszej drużyny Starego Kontynentu. W kwalifikacjach wezmą udział 24 reprezentacje. Jedną z nich jest Francja.
- W turniejach kwalifikacyjnych do Mistrzostw Europy tylko jedna drużyna z każdej grupy zapewni sobie awans. Istnieje jeszcze druga możliwość uzyskania prawa do startu na Mistrzostwach poprzez wygranie barażu. Naszym celem jest jednak bezpośrednia kwalifikacja - mówi trener reprezentacji Francji,
Laurent Tillie.
- Znaleźliśmy się w dość wymagającej grupie. Dwie drużyny będą na pewno trudnymi przeciwnikami, mam na myśli Hiszpanię i Łotwę. Węgrzy wydają się być trochę słabsi.
"Trójkolorowi" rozpoczęli przygotowania do kwalifikacji do ME 2013 już pod koniec lipca. Przez pierwsze trzy tygodnie trenowali w Montpellier, później przenieśli się do paryskiego ośrodka INSEP. W ostatnim tygodniu sierpnia w Benátkách nad Jizerou ograli dwukrotnie reprezentację Czech (3:1, 3:0), raz zaś sami zeszli z parkietu pokonani (2:3).
- Myślę, że zawodnicy dali z siebie bardzo dużo na treningach. Przez pięć tygodni ciągle musieliśmy na siebie patrzeć - śmieje się Laurent Tillie.
- Mieliśmy też kilka dni odpoczynku. Siatkarze na treningach dawali z siebie wszystko, czują teraz głód gry i chcą, żeby poważny turniej się już rozpoczął.
Jak Tillie ocenia trzy mecze w Benátkách nad Jizerou?
- Sparingi z Czechami były zadowalające, jeśli chodzi o naszą koncentrację, nastawienie do gry i pracę, którą mieliśmy tam wykonać. Wygraliśmy dwa z trzech meczów, co nie jest złym wynikiem. To były tylko spotkania towarzyskie. Wszystko "wyjdzie" na turniejach kwalifikacyjnych do ME.
Francuzi wznowili treningi 30 lipca, czyli trzy dni po rozpoczęciu Igrzysk Olimpijskich. Niewiele brakowało, a "Trójkolorowi" wzięliby w nich udział. Ostatecznie do Londynu pojechali Bułgarzy, którzy na Światowym Turnieju Kwalifikacyjnym w Sofii wygrali wszystkie trzy spotkania.
- Istnieje różnica między "mogliśmy być na Igrzyskach" a "byliśmy". To jest najwyższy poziom - mówi o Igrzyskach Tillie.
- Walczymy, żeby wziąć udział w takiej imprezie. Nie wierzę w to, że w drużynie nie ma chęci zrehabilitowania się - stwierdza szkoleniowiec.
Laurent Tillie znajduje się w szczególnej sytuacji. Jest trenerem reprezentacji, w której występuje jego syn, Kévin. Wciąż pojawiają się pytania o faworyzowanie 20-letniego przyjmującego. Szkoleniowiec spokojnie wyjaśnia, że nie zamierza pobłażać swojemu dziecku.
- Kévin jest dla mnie nadal jednym z wielu zawodników w reprezentacji. Moje relacje z nim są takie same jak z innymi graczami. Ale to prawda, ponieważ jest moim synem, jest też dla mnie szczególną osobą - mówi trener i dodaje:
- W każdej ekipie, którą prowadziłem, wszyscy siatkarze byli dla mnie jak przybrane dzieci. Przebywamy razem, staramy się robić postępy, czasami się złościmy. Zawsze tak było, z wyjątkiem tego, że teraz mam mojego prawdziwego syna w drużynie - kończy Laurent Tillie.
* na podstawie wywiadu Françoisa Quivorona (sports.fr) opracowała Magdalena Gajek (PrzegladLigowy.com)