Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje

Reprezentacje | 2012-06-07 15:16:38 | Nadesłał: Magdalena Bojdo | Źrodlo: inf. własna / FIVB

Kwalifikacje do IO w Tokio: Japonia lepsza od Australii, Serbia ponownie bez straty seta

Fot.: FIVB

W trzech odsłonach zakończyły się dzisiejsze mecze Iranu z Wenezuelą, Serbii z Portoryko, a także Japonii z Australią. Korea i Chiny musiały natomiast podzielić się punktami. Wydaje się, że podopieczni Igora Kolakovića są już na prostej drodze do Londynu, zajmując pierwsze miejsce w tabeli z 15 punktami na koncie i zaledwie jednym przegranym setem w całym turnieju. Tuż za Plavimi znaleźli się dziś Irańczycy, notujący 11 "oczek".

Piąty dzień rywalizacji rozpoczął się meczem Iranu z Wenezuelą. Drużyna z Ameryki Południowej nie potrafiła postawić żadnego oporu zdecydowanie lepiej dysponowanym rywalom, których szybko rozgrywane akcje w ataku stanowiły wystarczającą przeszkodę dla podopiecznych trenera Roberto Garcii. Wyraźnie różniła się również skuteczność obu drużyn w zagrywce i w przyjęciu.

Irańczycy kontrolowali przebieg całej pierwszej partii, utrzymując stałe, kilkupunktowe prowadzenie. Po bloku Farhada Gahemiego przewaga drużyny Julio Velasco sięgnęła ośmiu "oczek", 23:15. Wenezuelczycy w żaden sposób nie potrafili odrobić strat, przegrywając pierwszego seta po własnym błędzie serwisowym, 25:16. Początek drugiej odsłony był nieco bardziej wyrównany, choć niezmiennie to Iran notował wyższy wynik. Kolejne błędy siatkarzy Roberto Garcii, w zestawieniu ze skutecznymi zagraniami reprezentantów Iranu, skutkowały zwiększeniem punktowej różnicy pomiędzy zespołami, która po udanym bloku Hamzeha Zariniego sięgnęła aż jedenastu "oczek", 22:11. Końcówka drugiej partii należała do kapitana drużyny z Bliskiego Wschodu, Alirezy Nadiego, skutecznego zarówno w bloku, jak i w ataku, 24:15. Punktowe zbicie Mousaviego wyprowadziło Irańczyków na pewne prowadzenie 2:0 w całym meczu. Początek trzeciego seta nie odmienił obrazu gry Wenezuelczyków, którzy po błędzie w przyjęciu przegrywali już 0:5. Nic nie zapowiadało poprawy ich sytuacji - gdy w aut zaatakował Deivi, Irańczycy schodzili na drugą przerwę techniczną z wyraźną, ośmiopunktową przewagą, 16:8. Po czasie, siatkarze z Ameryki Południowej zdołali jednak odrobić część strat i dzięki atakowi Kervina Pineruy doprowadzili do stanu 14:17. Ale Irańczycy nie zamierzali przedłużać tego spotkania, oddając zwycięstwo w trzeciej partii - blok w wykonaniu Mousaviego zapewnił im dwudziesty pierwszy punkt, 21:16. Tymczasem Wenezuelczycy powrócili do niewymuszonych błędów - autowy atak Jhosera Contrerasa dał podopiecznym Julio Velasco pierwszą piłkę meczową, a nieudany serwis Yustiza zakończył spotkanie przy wyniku 25:20 w trzecim - i ostatnim secie.

Iran - Wenezuela 3:0 (25:16, 25:16, 25:20)

Składy zespołów:

Iran:
Marouf, Ghaemi, Mousavi, Zarini, Nadi, Ghafour, Zarif (libero) oraz Fayazi, Mahdavi, Mobasheri, Ghara;

Wenezuela: Fernando, Rodriguez, Paez, Pinerua, Arias, Daniel, Mata (libero) oraz Deivi i Contreras.

Podobnie, jak poprzednie starcie, pojedynek Serbii z Portoryko pozostawał jednostronnym widowiskiem. Mistrzowie Europy umocnili się na pierwszej pozycji w tabeli turnieju, podczas gdy swą piątą porażkę zanotowali Portorykańczycy. Plavi rozpoczęli mecz w nieco zmienionym składzie - na boisku ani razu nie pojawił się dziś nowy przyjmujący mistrza Polski, Nikola Kovačević. Zastąpił go kapitan zespołu, Bojan Janić, który zdobył dziś 9 "oczek" - niewiele wyższy dorobek zanotował jedynie Saša Starović (10 punktów). Natomiast na środku, miejsce Dragana Stankovića zajął Milan Rašić. Najlepiej punktującym po stronie Portoryko okazał się Ezequiel Cruz, zdobywca 14 "oczek".

Mistrzowie Europy uzyskali niewielką przewagę już na samym początku spotkania. I mimo, iż wahała się ona od trzech punktów na pierwszej przerwie technicznej, do jednego "oczka" po udanym ataku Ezequiela Cruza (11:10), to Portorykańczycy nie potrafili całkowicie jej zniwelować. Uderzenie Nikića i blok Petkovića sprowadziły drużyny na drugi techniczny czas przy stanie 16:12. W końcówce seta skuteczny okazał się niejednokrotnie Bojan Janić. Plavi zwyciężyli w tej odsłonie pewnie, do 19. Pierwsze akcje kolejnej partii należały do Sašy Starovića (5:4, 10:7). Portorykańczycy nie poddawali się, udanym zagraniem w polu serwisowym popisał się Leonardo Aquino, 13:11, lecz dobra postawa serbskiego atakującego zarówno w ataku, jak i w bloku, znalazła swoje odbicie w wyniku, stającym się coraz bardziej korzystnym dla drużyny mistrzów Europy. W ataku dwudzieste trzecie "oczko" dla Serbii zdobył Uroš Kovačević, a punktowa zagrywka Marko Podraščanina zapewniła siatkarzom Igora Kolakovića piłkę setową. Błąd w ataku w wykonaniu Leonardo Aquino przyniósł Plavim wygraną w drugiej odsłonie, 25:17. Podobnie, jak dwie pierwsze partie, trzecia rozpoczęła się od stosunkowo wyrównanej walki - tym razem od prowadzenia rozpoczęli Portorykańczycy (7:6), lecz dość szybko na powrót przeważać zaczęli Serbowie, którzy z czasem ponownie "odskoczyli" rywalom na kilka niemożliwych do odrobienia w końcowej fazie seta. Z dobrej strony pokazał się na parkiecie Aleksandar Atanasijević, notując asa serwisowego (14:9) oraz sprowadzając swój zespół na drugą przerwę techniczną udanym atakiem, 16:11. Kolejne skuteczne zbicie autorstwa młodego zawodnika wicemistrza Polski dało Plavim dwudzieste trzecie "oczko", a cały mecz zakończyło uderzenie Marko Podraščanina, 25:18.

Serbia - Portoryko 3:0 (25:19, 25:17, 25:18)

Składy zespołów:

Serbia:
Janić, Petković, Nikić, Rašić, Starović, Podraščanin, Rosić (libero) oraz Kovačević U., Mitić, Atanasijević;

Portoryko: Figueroa, Muñiz, Maldonado, Morales, Cruz, Aquino, Berrios (libero) oraz Escalante, Goas i Del Valle.

Wyrównane, pięciosetowe spotkanie mają za sobą siatkarze reprezentacji Korei oraz Chin. Szala zwycięstwa przechylała się to na jedną, to na drugą stronę. Ostatecznie, podopieczni Park Ki-Wona zdołali wygrać i tym samym poprawić swój stosunek wygranych meczów do przegranych, który wynosi w tej chwili 2:3, będąc równym rezultatowi Chińczyków. Najwyższym dorobkiem punktowym (27 "oczek") pochwalić się mógł w dzisiejszym pojedynku Park Chul-Woo, podczas gdy dla drużyny Zhou Jianana najlepiej punktowali Chen Ping i Zhang Chen - zdobywcy kolejno 23 i 21 "oczek".

Przez sporą część pierwszej partii utrzymywała się niewielka przewaga Chińczyków. Dopiero atak Shin Yun-Suka wyrównał wynik, a blok tego zawodnika wyprowadził reprezentację Korei na jednopunktowe prowadzenie, 19:18. Podopieczni Zhou Jianana popełnili błąd w przyjęciu, pomagając przeciwnikom zwiększyć dystans, 23:20, a seta zakończył skutecznymi zagraniami Yun Bong-Woo. Początek drugiej odsłony to wyrównana gra; gdy Chińczycy zdołali doprowadzić do stanu 12:10 na swoją korzyść, o czas poprosił szkoleniowiec Korei. Przerwa nie przyniosła jednak efektu i drużyna z Chin umocniła swoje prowadzenie. Tę partię skutecznym atakiem zakończył Zhang Chen, 25:22. Koreańczycy odbudowali swoją grę i od początku trzeciej odsłony zachowywali bezpieczny punktowy dystans. Zawodnicy Zhou Jianana starali się odrobić straty - nieskutecznie. Końcówka seta należała do Parka Chul-Woo i Choi Hong-Suka, których udane, ofensywne zagrania zapewniły zespołowi Park Ki-Wona prowadzenie 2:1 w całym spotkaniu. Czwarta odsłona toczyła się wyraźnie pod dyktando Chińczyków. Przy stanie 13:6, o czas poprosił trener Park Ki-Won, lecz jego podopieczni nie potrafili już odwrócić losów seta. Przewaga drużyny Zhou Jianana była wręcz miażdżąca, gdy po udanym bloku Bian Hongmina siągnęła aż jedenastu punktów, 20:9. Atak Zhanga dał chińskiej ekipie dwudzieste trzecie "oczko", a uderzenie Zhonga - dwudzieste piąte, doprowadzając do remisu 2:2 w meczu. Chińczycy poszli za ciosem i otworzyli najkrótszą partię meczu trzypunktowym prowadzeniem, osiągniętym po mocnym ataku Zhong Weijuna, 3:0. Koreańczycy wyrównali wynik i uzyskali niewielką przewagę po kolejnych uderzeniach Shin Yung-suka, 5:3. Różnica dwóch "oczek" na korzyść Korei utrzymała się również przy zmianie stron, 8:6, lecz po chwili Chińczycy z powrotem wyszli na prowadzenie, 10:9. Utrzymało się ono do stanu 13:11, osiągniętego dzięki skutecznemu zbiciu Chena. Ale Koreańczycy zanotowali trzypunktową serię i gdy po bloku Lee zyskali pierwszą piłkę meczową, o czas poprosił trener Zhou Jianan, 14:13. Po powrocie na parkiet, mecz zakończył udanym atakiem Kim Hak-Min.

Korea - Chiny 3:2 (25:21, 22:25, 25:20, 14:25, 15:13)

Składy zespołów:

Korea:
Han, Kim H. M., Yun, Choi, Kim Y. H., Shin, Yeo (libero) oraz Kwon, Lee S. K., Park, Lee K. J.;

Chiny: Bian, Zhang, Liang, Chen, Shen, Li, Ren (libero) oraz Yuan, Zhong i Jiao.

Ostatnie spotkanie piątego dnia turnieju rozegrali gospodarze - Japonia - z niepokonaną aż do wczoraj Australią. Siatkarze Jona Uriarte nie potrafili postawić oporu zawodnikom z Kraju Kwitnącej Wiśni, niesionym dopingiem dziesięciotysięcznej publiczności, zasiadającej na wypełnionych do ostatniego miejsca trybunach. Japończycy wykorzystali przewagę wypracowaną w pierwszym secie, i przy lepszej od rywali postawie zarówno w ofensywie, jak i w defensywie, a także w zagrywce, zakończyli spotkanie w trzech odsłonach.

Od samego początku wynik był niemalże równy, a minimalnie lepsza okazywała się Japonia. Atak Adama White'a doprowadził do remisu, 19:19, lecz uderzenie Kunihiro Shimizu przywróciło prowadzenie drużynie Tatsuyi Uety. Tatsuya Fukuzawa, który wcześniej kilkakrotnie przyczyniał się do zdobywania przez Japonię kolejnych punktów, zapewnił swemu zespołowi również piłkę setową, 24:22. Szansę na objęcie prowadzenia w meczu wykorzystał w bloku Yamamura, 25:22. Australijczycy otworzyli drugą partię nieco lepiej i gdy punkt blokiem zdobył Igor Yudin, tablica wskazywała wynik 11:8 na korzyść podopiecznych Jona Uriarte. Ale kolejne błędy po australijskiej stronie pomogły Japończykom odzyskać przewagę. Piłkę setową zapewnił swojemu zespołowi Kunihiro Shimizu - o czas poprosił trener Uriarte, 24:21. Po powrocie na boisko, goście zdołali wywalczyć jeszcze dwa punkty, lecz atak Gottsu przekreślił ich szanse na zwycięstwo w drugiej odsłonie. Zawodnicy z Kraju Kwitnącej Wiśni objęli, i stopniowo powiększali prowadzenie w trzeciej partii. Japończycy przejęli pełną kontrolę zarówno w bloku, jak i w ataku, a ich przeciwnicy niejednokrotnie prezentowali im dodatkowe punkty po własnych błędach. Piłkę setową przy wyraźnej przewadze zapewnił drużynie gospodarzy udanym blokiem Kota Yamamura, 24:10. Mecz zakończyło przekroczenie linii przez Igora Yudina, 25:12.

Japonia - Australia 3:0 (25:22, 25:23, 25:12)

Składy zespołów:

Japonia:
Usami, Matsumoto, Yamamura, Shimizu, Fukuzawa, Gottsu, Nagano (libero) oraz Tomimatsu, Koshiya;

Australia: Zingel, Passier, Yudin, Peacock, White, Edgar, Tutton (libero) oraz Roberts, Sukochev i Williams.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane