Reprezentacje | 2012-05-01 13:45:12 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: inf. własna
Ponad tydzień temu Oliver Kieffer ogłosił, że przechodzi na sportową emeryturę. Rok wcześniej zrezygnował z gry w reprezentacji z powodu bólu pleców i kolan. Poważna kontuzja kręgosłupa uniemożliwiła francuskiemu środkowemu dalsze uprawianie sportu, stąd decyzja o definitywnym zakończeniu kariery.
Czy ogłoszenie po dwunastu latach kariery tego, że przechodzisz na sportową emeryturę, jest bolesne?
Oliver Kieffer: - Mam silne bóle pleców (Oliver Kieffer cierpi na przepuklinę dysku, która uniemożliwiła mu grę przez cały sezon - przyp. red.), które odebrały mi całą przyjemność z uprawiania siatkówki. Stąd podjęcie decyzji o zakończeniu kariery nie było aż tak trudne. Ponadto byłem już zmęczony. Moja kariera trwała dwanaście lat, w trakcie których musiałem wiele rzeczy poświęcić dla siatkówki. Chciałem zmienić coś w swoim życiu, zacząć coś nowego. To, że przez cały czas nie zajmowałem się tylko i wyłącznie siatkówką, bardzo mi pomogło (Kieffer zakończy w czerwcu kursy fizjoterapii - przyp. red.).
Jak zaczęła się twoja przygoda z siatkówką?
- Zacząłem trenować siatkówkę przez przypadek. Miałem szesnaście czy siedemnaście lat i musiałem przerwać uprawianie piłki nożnej. Wahałem się pomiędzy siatkówką i piłką ręczną. Niestety, treningi szczypiorniaka odbywały się w czwartek, a siatkówki w środę. Bardziej pasowała mi środa, zacząłem więc trenować siatkówkę i tak już pozostało.
Wszystko potoczyło się bardzo szybko...
- Rzeczywiście, kilka miesięcy później po tym, jak zacząłem grać w młodzieżowej drużynie w Nanterre, pierwszy trener uważnie mnie obserwował i dołączył do zespołu, który wówczas występował w Pro B. Dwa lata później miałem dwie propozycje - z Asnières oraz z Paris Volley. Wybrałem tą drugą drużynę i wylądowałem w świecie, którego wtedy w ogóle nie znałem. Wszystko było dla mnie kompletną nowością, nie byłem gotowy ani fizycznie, aby psychicznie, żeby grać w siatkówkę na tak wysokim poziomie. To były pierwsze trudne chwile w mojej karierze, ale na szczęście otaczali mnie wspaniali ludzie. W drużynie panowała bardzo dobra atmosfera. Dodatkowo mieliśmy w tamtym czasie jednego z najlepszych trenerów - Glenna Hoaga. Dzięki niemu nauczyłem się "kultury wygrywania".
Rok po debiucie w Paris Volley dostałeś powołanie do reprezentacji Francji. Jak się czułeś w tamtym momencie?
- To była dla mnie prawdziwa szansa, pierwszy raz dostałem powołanie. Od 2002 roku byłem zawsze częścią reprezentacji. Dzięki temu rozwijałem się szybciej, zdobywałem dużo doświadczenia dzięki grze z najlepszymi siatkarzami we Francji oraz przeciwko najlepszym zawodnikom na świecie.
W 2005 opuściłeś Paris Volley i dołączyłeś do Stade Poitevin. Skąd ta decyzja?
- Podpisanie umowy z Poitiers było kolejnym kamieniem milowym w mojej karierze. Zacząłem reprezentować klub, który był już uznany na arenie międzynarodowej. Dzięki temu nabrałem trochę więcej pewności siebie, zrozumiałem to, jaką rolę odgrywam w drużynie. Wziąłem również na siebie nowe obowiązki na boisku i poza nim.
W przeciwieństwie do innych reprezentantów Francji nigdy nie wyjechałeś za granicę.
- To był mój wybór sposobu życia i tego, jak rozwinie się kariera. W 2006 dostałem propozycje z klubów z Włoch, Rosji i Polski, ale zostałem w Poitiers. Mogłem dzięki temu łączyć naukę fizjoterapii z siatkówką, co było dla mnie bardzo ważne. Pozostając zawodnikiem jednego z najlepszych klubów we Francji, mogłem jednocześnie normalnie studiować i trenować. Oczywiście, jeśli nie studiowałbym fizjoterapii, najpewniej wyjechałbym za granicę.
Pod koniec roku 2010 ogłosiłeś, że nie będziesz już grał w reprezentacji po 202 występach...
- Dla mnie, zawodnika który grał regularnie na wysokim poziomie przez tyle czasu, powodem do dumy jest to, że mogłem reprezentować Francję tak długo. Byłem w kadrze przez osiem lat. Nie pobiłem żadnych rekordów w ilości powołań. Spędziłem w kadrze "Trójkolorowych" bardzo dużo czasu, czerpiąc radość z przebywania z kolegami na boisku i poza nim.
Co będziesz pamiętał najlepiej z twojej przygody z reprezentacją?
- Największą radość sprawiło mi zdobycie brązowego medalu na Mistrzostwach Świata w 2002 roku.
Twoja największa porażka?
- Igrzyska Olimpijskie 2004 w Atenach. Osobiście czuję, że nie graliśmy tak, jak powinniśmy. Przygotowywaliśmy się do Igrzysk przez dwa i pół miesiąca. Ciężko było się zakwalifikować. My zaś powinniśmy być przygotowani na najważniejsze mecze. Ostatecznie nie liczyliśmy się w ogóle w walce o medale. ("Trójkolorowi" zakończyli zmagania na 9. miejscu - przyp. red.)
Ponad rok temu zrezygnowałeś z gry w reprezentacji. Mógłbyś skomentować zmiany, jakie zaszły w kadrze w tym okresie?
- Reprezentacja weszła już w fazę odbudowy. Obecni gracze mają wielki potencjał, lecz brakuje im jeszcze doświadczenia. Najpierw trzeba nieco ostudzić ich zapał. Sam powrót na szczyt zajmie Les Bleus jeszcze trochę czasu.
Czy twoim zdaniem "Trójkolorowi" wywalczą kwalifikację do Igrzysk Olimpijskich?
- Mam nadzieję, że reprezentacja pojedzie na Igrzyska. To wyjątkowe wydarzenie, ważne dla naszego sportu. Zakwalifikowanie się na Olimpiadę będzie jednak bardzo trudne (Francuzi będą mieli tylko jedną szansę na zdobycie biletu do Londynu - wezmą udział w światowych eliminacjach 8-10 czerwca - przyp. red.). Jeśli jednak im się to uda, życzę im z całego serca, żeby cieszyli się grą i maksymalnie wykorzystali swoją szansę. Twierdzę jednak, że będą mieli niezwykle ciężką drogę do Londynu, niemniej życzę im powodzenia.
Jak oceniasz poziom francuskiej siatkówki?
- Dzisiaj wszystko jest szybsze, wyższe, silniejsze... Wydaje mi się, że oprócz Tours i Poitiers, poziom francuskiej siatkówki zdecydowanie się obniżył przez ostatnich kilka sezonów. Pomimo kryzysu uważam ten rok za całkiem niezły. Poziom jest niższy, a wynika to z faktu, że kluby nie mogą zakontraktować ani utrzymać najlepszych siatkarzy. Ci bowiem wybierają lepszą ligę włoską, rosyjską czy polską.
Jakim słowem określiłbyś swoją karierę?
- Radość. Zawsze chciałem czerpać jak najwięcej radości z tego, czym się zajmuję. Dlatego zdecydowałem się zakończyć karierę - trenowanie siatkówki nie sprawiało mi już tyle przyjemności, więc nie widziałem sensu, aby ciągnąć to dalej.
* z Oliverem Kiefferem rozmawiał Clément Boura (sport24.com)
** opracowała Magdalena Gajek (PrzegladLigowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.