Reprezentacje | 2012-02-15 13:35:39 | Nadesłał: Katarzyna Tybor | Źrodlo: inf. własna / CBV
Giba, kapitan reprezentacji Brazylii i żywa legenda siatkówki, powiedział wczoraj na konferencji prasowej, że operacja jego lewego podudzia przebiegła pomyślnie i że zrobi wszystko, by móc zagrać na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie.
Wspierany przez reprezentacyjnego lekarza, Ney'a Pecegueiro, Mistrz Olimpijski i trzykrotny Mistrz Świata powiedział, że całkowicie skupi się na zbliżającej się Olimpiadzie i odzyskaniu utraconego przed czterema laty złota.
- Od dziś zaczynam swój własny olimpijski projekt - powiedział 35-letni siatkarz. - Będę dbał o siebie i zrobię wszystko co konieczne, by być w formie na Londyn. Jestem pewien, że operacja była najlepszą opcją, skoro metody rehabilitacji, których próbowaliśmy do tej pory, nie działały jak powinny. Nie mogłem zagrać na Mistrzostwach Ameryki Południowej, a na Pucharze Świata przez kontuzję Dante byłem zmuszony grać więcej, niż się spodziewałem, z Murilo graliśmy 11 meczów w 14 dni. W efekcie pojawiło się uszkodzenie kości, która po prostu nie wytrzymała takiego obciążenia.
Po powrocie z Pucharu Świata, na którym głównie dzięki Gibie udało się Brazylijczykom zapewnić udział w Igrzyskach Olimpijskich, zawodnik ponownie szukał sposobu na wyleczenie urazu. Bezinwazyjne metody nie przynosiły rezultatu, zatem zdecydowano się na operację.
- Próbowaliśmy konwencjonalnych metod, aby umożliwić mi grę w Superlidze. Kość się zrastała, jednak nie w wystarczającym stopniu, bym mógł grać w pełni swoich możliwości. Byłoby to bardzo ryzykowne w kontekście Olimpiady. Usiedliśmy więc z doktorem Ney'em, do którego mam zaufanie, rozmawialiśmy o różnych opcjach i podjęliśmy decyzję o zabiegu - powiedział kapitan reprezentacji Brazylii. - Gdyby nie był to rok olimpijski, być może kontynuowaliśmy dotychczasowe leczenie.
Według doktora Pecegueiro, Giba nie będzie w stanie trenować przez najbliższe dwa miesiące, a grać w pełnym wymiarze powinien móc zacząć za około trzy miesiące.
- Wstawiliśmy w jego piszczel tytanową płytkę, aby pęknięcie mogło szybciej się zrastać - wyjaśnił lekarz. - Teraz Giba musi wrócić do zdrowia po operacji, która jest sporą ingerencją w organizm. W trzech kolejnych tygodniach, nie będzie mógł stawać na tej nodze i obciążać jej. Po tym czasie zrobimy prześwietlenie, żeby sprawdzić, w jakim stanie jest operowana kość. Kiedy pęknięcie zacznie się pomyślnie zrastać, zaczniemy fizyczną rehabilitację. operacja pomoże mu wrócić do pełni sprawności szybciej, niż miałoby to miejsce bez niej. Możemy przyspieszyć jego przygotowanie kondycyjne, więc na dobrą sprawę, kiedy tylko kość się zrośnie, Giba będzie mógł zacząć trenować.
Poniedziałkowa operacja była pierwszym tak poważnym zabiegiem w długiej karierze utytułowanego przyjmującego. Przez ponad 20 lat gry, najgorsze co spotkało go do tej pory to dwukrotne skręcenie stawu skokowego. Jednak nawet ból nie był w stanie zetrzeć uśmiechu z twarzy siatkarza i pozbawić go dobrego humoru.
- Pierwszy raz miał miejsce na Mistrzostwach Świata w 1998 roku. Upadłem by obronić piłkę i dalej grałem, mimo uszkodzonych więzadeł. W 2008 roku, tuż przed Olimpiadą, skręciłem kostkę po raz drugi, ale udało mi się wrócić do pełnej sprawności na czas. Niektórzy sugerowali mi wtedy zabieg, ale okazało się, że nie był konieczny. Teraz, w wieku 35 lat, przeszedłem swój pierwszy. Na szczęście pierwszy - dodał ze śmiechem Giba.
Wspierany w tym ciężkim okresie przez żonę, inspiruje się swoim kolegą z reprezentacji, Nalbertem. Siatkarz, który zakończył już karierę, był w podobnej sytuacji, przed Olimpiadą w Atenach w 2004 roku miał operowane ramię. Przewidywany czas na jego powrót do zdrowia wynosił około ośmiu miesięcy, Nalbert był w stanie grać już w połowie tego okresu i zdobył nagrodę w postaci olimpijskiego złota. Giba chce powtórzyć ten scenariusz.
- Nalbert jest dla mnie najlepszym przykładem, powracając do zdrowia po czterech miesiącach od operacji. Zdecydowałem się na zabieg na tydzień przed rozpoczęciem karnawału, przez co ominie mnie zabawa. Mam bardzo silną wolę i bardzo zależy mi na powrocie do sprawności. Miałem pojawić się tutaj na wózku inwalidzkim, jednak chciałem przyjść o własnych siłach. Naprawdę pragnę tego medalu. Teraz jestem prawie jak Wolverine, z tytanem w środku - porównał się zawodnik do komiksowego bohatera, który dzięki szkieletowi pokrytemu metalem, miał nadzwyczajne zdolności do regeneracji.
Według terminu powrotu do zdrowia, wyznaczonego przez lekarza, Giba teoretycznie nie zagra już w Superlidze, której finał odbędzie się 24 kwietnia. Jednak on sam nie zamierza się poddawać.
- Kto wie, za dwa miesiące będzie 13 kwietnia. Jeśli tylko Cimed/SKY zagra w finałach, niczego nie wykluczam - żartował siatkarz.
- Jeśli mówimy o Gibie, wszystko jest możliwe - dodał doktor Pecgueiro. - Czasem mówię, że on jest nie z tego świata, jeśli chodzi o regenerację organizmu. Naszym celem jest przygotowanie go na Igrzyska Olimpijskie, ale pracujemy wszyscy, by mógł wrócić do zdrowia najszybciej jak to możliwe. Jeśli tylko będzie w stanie na grę w Supelidze, to jeszcze lepiej, ale skupiamy się na Olimpiadzie - zakończył lekarz.
* opracowała Katarzyna Tybor (PrzegladLigowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.