Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje

Reprezentacje | 2008-08-05 22:15:55 | Nadesłał: Agnieszka Mrozewska | Źrodlo: Super Volley

Nie chcę cyrku wokół siebie

fot. Bartłomiej Siuda

O sobie nie chce mówić, a dziennikarzy omija szerokim łukiem, choć jest jedną z największych nadziei reprezentacji Marco Bonitty. – Ja po prostu nie lubię robić wokół siebie cyrku – tłumaczy Agnieszka Bednarek, środkowa bloku Farmutilu Piła i reprezentacji Polski.

Sporo trzeba się napocić, by namówić Agnieszkę na rozmowę. Nawet jeśli się zgodzi, i tak nie ma gwarancji, że powie cokolwiek na swój temat. „Tak, nie, nie wiem, proszę pytać innych” – te słowa z ust Agnieszki padają najczęściej. Jak się jednak okazuje, to spokojna, miła dziewczyna, przez którą przemawia skromność, a nie buta.
Pochodzi ze Złotowa, tam zaczynała grać w siatkówkę w miejscowej Sparcie. Już w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Sosnowcu, gdzie grała i się uczyła, wyróżniała się warunkami fizycznymi (187 cm). Następnie trafiła do Farmutilu Piła do Jerzego Matlaka, najlepszego fachowca pracującego z młodymi siatkarkami. Dziś Marco Bonitta uważa ją za najlepszą polską środkową zaraz po Marii Liktoras, która po igrzyskach chce zakończyć karierę.

Nie lubisz dziennikarzy?

- To nie tak. Po prostu nie lubię robić wokół siebie cyrku.

Ale rozmowa z dziennikarzami, czyli de facto przedstawicielami kibiców, to sprawa wpisana w twój zawód.

- Możliwe, ale przecież nigdzie nie jest napisane, że siatkarka musi dobrze prezentować się w mediach. Wychodzę z założenia, że im mniej o mnie, tym lepiej.

Tyle że o tobie – czy chcesz tego, czy nie – jest coraz więcej, bo nie jesteś już tylko ligową zawodniczką, ale jednym z filarów reprezentacji.

- Naprawdę trudno jest mówić na swój temat.

To jest twój pierwszy wywiad?

- Nie. Choćby przed chwilą udzielałam wywiadu innemu dziennikarzowi.

To jednak coś się w tobie zmieniło.

- Absolutnie nic. Od czasu do czasu rozmawiam z dziennikarzami, ale robię to niezwykle rzadko.

Przejdźmy zatem do sportu. Jesienią 2007 roku twój klubowy trener Jerzy Matlak grzmiał, że niepotrzebnie jechałaś na Puchar Świata do Japonii, bo tam tylko podpierałaś ściany. Teraz wychodzi na to, że właśnie ta impreza była początkiem twojej wielkiej kariery reprezentacyjnej.

- Trener miał rację, bo w Japonii rzeczywiście podpierałam ściany. Nie wiem, co stało się później. Myślę, że duże znaczenie miała postawa naszej drużyny klubowej. Dobrze grało mi się z koleżankami z Farmutilu Piła, zdobyłyśmy Puchar Polski, wicemistrzostwo kraju. Duże znaczenie miała moja współpraca z rozgrywającą Kasią Skorupą, która teraz też jest w kadrze.

ROZMAWIAŁ PRZEMYSŁAW IWAŃCZYK
Więcej w "Super Volley'u"

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane