Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje

Reprezentacje | 2011-11-23 22:31:48 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: inf. własna

Turniej we Francji: "Trójkolorowi" ogrywają Grecję, Czesi męczą się z Łotwą

Fot.: CEV

Pierwszy dzień turnieju pre-kwalifikacyjnego w Tourcoing nie przyniósł niespodzianek. Reprezentacja Czech pokonała Łotwę, ale potrzebowała do tego aż pięciu setów. Łotysze dzielnie się bronili i do końca walczyli o zwycięstwo, jednak nieskutecznie. Francuzi odprawili z kwitkiem siatkarzy z Grecji. Zawodnicy z Hellady stawiali opór w pierwszej i drugiej partii, ostatnia była już popisem gospodarzy, a zwłaszcza świetnie grających Samuele Tui i Earvina N'Gapetha.

Początek pierwszego seta był bardzo zacięty. Żadna z drużyn nie potrafiła osiągnąć znacznego prowadzenia - każdy punkt zaliczki Łotyszów był błyskawicznie niwelowany przez reprezentację Czech. Łotwa, gdy tylko zdołała wypracować dwa "oczka" więcej, błyskawicznie roztrwaniała bufor bezpieczeństwa. Na pierwszej przerwie technicznej Czesi mieli trochę gorsze nastroje od swoich przeciwników, bowiem przegrywali (7:8). Łotwa zdołała jednak odskoczyć rywalom na nieco większy dystans tuż po przerwie technicznej (7:10). Kiedy ich prowadzenie wynosiło już cztery punkty, trener Jan Svoboda poprosił o czas dla swojego zespołu (8:13). Nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu. Łotwa nadal grała zdecydowanie lepiej i na drugim time-oucie było już 13:16. Czesi nie potrafili zmniejszyć dystansu dzielącego ich od rywali, a Łotysze konsekwentnie utrzymywali się przy prowadzeniu (15:21). Dopiero w końcówce seta nasi południowi sąsiedzi ocknęli się, ale było już za późno. Łotwa wygrała pierwszego seta 21:25.

Podrażnieni Czesi dużo lepiej rozpoczęli kolejną partię (2:0), lecz również nie byli w stanie zbudować od początku odpowiednio dużej przewagi. Rozpędzeni Łotysze za to nie tylko dogonili swoich przeciwników, lecz szybko objęli prowadzenie (5:6), którego nie zamierzali długo oddawać. Siatkarze prowadzeni przez Jana Svobodę gonili swoich przeciwników. Ci zaś starali się możliwie długo utrzymywać bezpieczny dystans, a w miarę możliwości go powiększać. Udawało im się to przez dłuższą część seta (13:18). Tym razem Czesi rozpoczęli pogoń za Łotwą w ostatniej chwili. Była to udana gonitwa - najpierw obronili dwie piłki setowe, a potem sami je wykorzystali i zwyciężyli 26:24.

Kolejna odsłona meczu rozpoczęła się od minimalnego prowadzenia reprezentacji Łotwy (0:1), które niemalże natychmiast zostało zniwelowane przez siatkarzy z Czech. Podobnie jak w poprzednich setach, początek był zacięty. Potem - w przeciwieństwie do wcześniejszych partii - na prowadzenie wysunęli się zawodnicy prowadzeni przez Jana Svobodę. Wzięli przykład z przeciwników i wytrwale utrzymywali kilka "oczek" zaliczki. Na pierwszej przerwie technicznej Czesi prowadzili 8:6. Później ich przewaga zwiększyła się do czterech punktów (12:8). Łotysze nie zamierzali odpuszczać. Udało im się niemal dogonić przeciwników (12:11), lecz nie zdołali całkowicie zniwelować strat. Taki stan rzeczy utrzymywał się do drugiej przerwy technicznej (17:16). Później Czesi znacznie przyspieszyli tempo, odskoczyli rywalom najpierw na cztery, a potem na pięć "oczek" i nie oddali prowadzenia do końca (25:20).

Czwarta partia była zdecydowanie dużo bardziej wyrównana niż wcześniejsze. Co prawda, przez większość czasu to Łotysze prowadzili, lecz nie była to znacząca przewaga. Zdołali jednak ją dowieźć do końca seta, który ostatecznie wygrali 23:25. Tie-break zdecydowanie lepiej rozpoczęli siatkarze z Łotwy i wydawało się, że są oni w stanie wygrać najkrótszego seta w meczu (2:4). Dwa "oczka" zaliczki udawało im się zachowywać przez dłuższy czas, dopiero po zmianie stron do ataku ruszyli siatkarze z Czech (9:7). Łotysze zdołali zniwelować niewielkie prowadzenie rywali (10:11). Siatkarze Jana Svobody odzyskali je i po niezwykle emocjonującej końcówce wygrali spotkanie 3:2, a tie-break 16:14.


Czechy - Łotwa 3:2 (21:25, 26:24, 25:20, 23:25, 16:14)

Składy drużyn:

Czechy: Popelka, Mach, Konečný P., Hudeček, Štokr, Ticháček, Kryštof (L) oraz Holubec, Veselý, Pláteník i Konečný D.

Łotwa: Medenis, Smedins, Celitans, Korzenevics, Petrovs, Egleskalns, Stals (L) oraz Ivanovs i Iecelnieks



Pierwszy set nie rozpoczął się po myśli Francuzów. Goście szybko objęli prowadzenie - nie było ono zbyt duże, bo zaledwie dwu- lub trzypunktowe. Gospodarze nie byli w stanie zniwelować przewagi siatkarzy z Grecji, którzy na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 5:8. "Trójkolorowi" zaczęli lepiej odczytywać zamiary przeciwnika, co pozwoliło im wyrównać (11:11). Od tego momentu gra gospodarzy się poprawiła, chociaż zawodnicy z Hellady nie zostawali w tyle. Na drugiej przerwie technicznej prowadzili siatkarze Philippe'a Blaina. Gościom udało się zablokować Rouziera, a tym samym powrócić do prowadzenia w meczu. Szkoleniowiec "Trójkolorowych" postanowił wprowadzić na boisko Moreau i Toniuttiego. Dzięki atakującemu Arago de Sète, Francuzi nie tylko odrobili straty, ale zaczęli prowadzić (21:20). Grecy pogubili się w rozegraniu, ale Les Bleus nie zdołali tego wykorzystać. Dzięki N'Gapethowi, który najpierw znalazł dziurę w bloku siatkarzy z Hellady, a potem popisał się kapitalnym blokiem, Francja miała piłkę setową. Nie wykorzystał jej Nicolas Maréchal, który posłał piłkę daleko w aut. Na szczęście dla gospodarzy, pomylił się również zawodnik z Grecji (25:23).

Grecy zdecydowanie dużo pewniej rozpoczęli drugą partię, chcąc możliwie szybko wymazać z pamięci porażkę w poprzednim secie. Błyskawicznie zrobiło się 3:6. Gospodarze nie tracili jednak czasu i po świetnym plasie Samuele Tui wyrównali. Mimo to na pierwszą przerwę przerwę techniczną z jednopunktową zaliczką schodzili Grecy. Niewiele później o czas poprosił Philippe Blain. W efekcie przeciwnicy zepsuli zagrywkę. Earvin N'Gapeth popisał się asem serwisowym (9:10). Grecy uciekli z niekorzystnego ustawienia i zdobyli pięć "oczek" z rzędu (12:15). Na drugiej przerwie technicznej goście prowadzili 13:16. Francuzi po minucie odpoczynku zabrali się do odrabiania strat i bardzo szybko zrobiło się 16:16. Grecy nie zamierzali jednak odpuszczać i walczyli, nie zdołali mimo to odskoczyć gospodarzom. Bardzo dobry okres gry w wykonaniu Earvina N'Gapetha dał "Trójkolorowym" trzy "oczka" przewagi (23:20). Grecy zepsuli zagrywkę, a Francuzi nie wykorzystali dwóch piłek setowych. Drugą partię skończył kapitalnym atakiem N'Gapeth.

Trzeci set bardzo dobrze zaczęli gospodarze, chociaż Grecy starali się dotrzymać im kroku (5:4). Siatkarskiego gwoździa wbił rywalom Gérald Hardy-Dessources. Na pierwszej przerwie technicznej "Trójkolorowi" prowadzili 8:6, a ich przewaga wzrosła dzięki atakowi po dłoniach przeciwników w wykonaniu Rouziera. Zagrywka Samuele Tui sprawiała bardzo dużo kłopotów siatkarzom z Hellady, którzy słabo odbierali i nie potrafili wyprowadzić punktowej akcji - dzięki serwisowi byłego zawodnika AZS Olsztyn przewaga Les Bleus wzrosła z 11:9 do 18:9. Nie tylko Tuia popisywał się dobrą zagrywką - Guillaume Samica podobnie. Do piłki meczowej doprowadził nieprzyjemną kiwką Pierre Pujol, natomiast set-balla wykorzystał Marien Moreau. Francuzi wygrali ostatnią partię 25:12, a cały mecz 3:0.


Francja - Grecja 3:0 (25:23, 25:22, 25:12)

Składy drużyn:

Francja:
Hardy-Dessources, Rouzier, Sol, N'Gapeth, Pujol, Tuia, Exiga (L) oraz Toniutti, Maréchal, Moreau i Samica

Grecja: Tzourits, Petreas, Filippov, Karipidis, Smaragdis, Fragkos, Papadimitriou (L) oraz Aspiotis, Kournetas, Andreadis, Kokkinakis i Koumentakis

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane