Reprezentacje | 2011-11-19 17:55:09 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: inf. własna/ volleybal.nl
Już za kilka dni podopieczni Edwina Benne powalczą w Chorwacji o pierwszą lokatę, która da im przepustkę do majowego turnieju kwalifikacyjnego w bułgarskiej Sofii. O atmosferze panującej w drużynie Pomarańczowych opowiada powracający po poważnej kontuzji, atakujący reprezentacji Holandii i Tonno Callipo Vibo Valentia – Niels Klapwijk.
Co możesz powiedzieć o kontuzji, przez którą miałeś tak długą przerwę w grze?
Niels Klapwijk- Ponad rok temu miałem operację, złamanej kości piszczelowej. Po odbytej rehabilitacji wznowiłem treningi z moim ówczesnym, macierzystym klubem Noliko Maaseik, ale nie grałem już do końca sezonu. Kiedy wróciłem do występów w reprezentacji, pojawiło się u mnie wiele problemów zdrowotnych. Badania wykazały, że złamanie w mojej kości nie zrosło się prawidłowo. Z konieczności, dwa miesiące pozostałem w kraju, po czym bez rozgłosu rozpocząłem przygotowania do sezonu z moim nowym klubem. Na szczęście wszystko dobrze się ułożyło.
Twoim nowym miejscem zamieszkania i pracy jest włoska Vibo Valentia, która położna jest w południowych Włoszech. Jak Ci się tam żyje?
- Od czego tu zacząć? Pogoda jest świetna, nadal utrzymuje się dwudziestostopniowa temperatura. Ponadto mieszkam w pięknej, nadmorskiej okolicy. Ludzie są tutaj spokojni, poza chwilami kiedy siadają za kółkiem samochodu. Włochy to przede wszystkim cudowny kraj do gry w siatkówkę. Tutaj wszystko jest zorganizowane w bardzo dobry i profesjonalny sposób. Uczę się także języka włoskiego. Nie jestem językowym geniuszem, ale lekcje mam dwa razy w tygodniu. Na razie dobrze mi idzie.
To Twój debiutancki sezon we włoskiej Serie A. Klub, w którym grasz po siedmiu kolejkach plasuje się na piątej pozycji w tabeli. Ponadto, w indywidualnych statystykach znalazłeś się na piątym miejscu w klasyfikacji dla atakujących..
- Bardzo cieszy mnie, że jestem "szóstkowym” zawodnikiem w moim nowym klubie. Na moją korzyść może przemawiać doświadczenie, trener ma do mnie zaufanie. Jeśli nawet na chwilę zostaję zmieniony, to w kolejnym spotkaniu pojawiam się na boisku w wyjściowej szóstce. Cieszy mnie fakt, że w klasyfikacji dla atakujących, znajduję się pośród takich znamienitych nazwisk jak Omrcen, Fei czy Nikolov, ale ważniejszy jest wynik jaki uzyskaliśmy razem z drużyną.
Przejdźmy do zbliżającego się wielkimi krokami prekwalifiakcyjnego turnieju w Chorwacji. Jakie są wasze oczekiwania przed tymi zawodami?
- Muszę zacząć od tego, że nie mogłem doczekać się powrotu do gry w reprezentacji Holandii. Ostatniego lata nie byłem w stanie pomóc drużynie narodowej, ze względu na kontuzję. To był dziwny czas dla całego zespołu, który pojawiał się na parkiecie w różnych zestawieniach. Nie zmieniłem swojego zdania jeśli chodzi o reprezentowanie barw narodowych, jeśli masz szansę musisz grać. Teraz mamy świetny zespół i chcemy zaprezentować nasz dobry poziom gry w Chorwacji.
Czy Twoim zdaniem realne są szanse gry w przyszłorocznych Igrzyskach Olimpijskich w Londynie?
- Tak, oczywiście. Dopóki istnieją jakiekolwiek szanse to powinniśmy je wykorzystać. Wiem, że będzie to bardzo trudne bo tylko zwycięzca majowego turnieju otrzyma bilet do Londynu. Musimy się naprawdę bardzo postarać, aby tam trafić.
* opracowała Anna Jabłczyk (przegladligowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.