Reprezentacje | 2011-09-30 14:07:09 | Nadesłał: Katarzyna Cipcer | Źrodlo: plusliga.pl
Siatkarz Iskry Odincowo, jeden z najlepszych libero świata nie ma wątpliwości jakiego antidotum potrzebuje narodowa reprezentacja Rosji. - Jak Amerykanin ma problem, prosi o pomoc psychologa. My mamy problem i nie potrafimy sami go rozwiązać - mówi w rozmowie z PlusLigą.
Nie dostał pan w tym roku powołania do kadry narodowej. Dlaczego?
Aleksiej Werbow: - Prawdę mówiąc nie wiem, bo trener Alekno w ogóle ze mną nie rozmawiał. Stwierdzono, że ze mną w składzie drużyna nigdy nic nie wygrała i trzeba coś zmienić, wprowadzić młodych. Jednocześnie usłyszałem też, że drzwi do kadry wciąż mam otwarte i być może dostanę jeszcze szansę. Właściwie, to przeczytałem o tym w gazecie.
Nie miał pan konfliktu z selekcjonerem, nic pan nie przeskrobał?
- Po zeszłorocznych mistrzostwach świata mieliśmy dość ostrą rozmowę z władzami federacji, padło kilka cierpkich słów, także z moich ust. Może to rozjuszyło działaczy, bo z trenerem Alekno nigdy nie miałem żadnych spięć. Sytuacja jest dziwna, ponieważ przed startem Ligi Światowej na liście powołanych znajdowały się nazwiska trzech libero. Następnie jeden z nich został przez trenera ukarany odsunięciem ze zgrupowania i na szybko szukano kogoś w zastępstwie, oczywiście nie mnie.
Żałuje pan, że nie pojechał z kadrą na czempionat do Czech i Austrii?
- W reprezentacji gra się dla kraju, dla honoru, to nie jest praca zarobkowa. Ja wyraziłem wolę bycia w niej. Jeśli dostanę powołanie - super. Jeśli nie, skoncentruję się na rodzinie, zadbam o swoje ciało i zdrowie. Nie widzę problemu. Jasne, że chciałbym pojechać na Igrzyska Olimpijskie do Londynu - każdy by chciał. Ale nie zabiję się, jeśli mnie tam nie będzie.
Po nieudanych mistrzostwach Europy dość głośno mówiło się w Rosji o pana powrocie do kadry.
- Niektórzy dziennikarze i szkoleniowcy faktycznie wynosili takie postulaty, ale to Alekno jest selekcjonerem i on powinien zdecydować. Jeżeli był przekonany, że ja czy na przykład Tietiuchin jesteśmy problemem kadry, miał prawo z nas zrezygnować. Zbudował team głównie z młodych graczy, którzy są mu absolutnie posłuszni - nie dyskutują, tylko pracują i wykonują polecenia, jak maszyny. W Lidze Światowej to wypaliło fenomenalnie. Finał z Brazylią był niesamowity. Butko, który wszedł w II secie za słabo spisującego się Grankina zagrał mecz życia. Brazylijczycy zgłupieli, nie wiedząc co się dzieje. Sam byłem totalnie zaskoczony, bo nigdy wcześniej nie widziałem go rzucającego piłki tak rewelacyjnie.
Co zatem stało się z rosyjską kadrą podczas mistrzostw Europy?
- To samo, co dwa lata temu w półfinale z Francuzami czy cztery lata wstecz w finale z Hiszpanią. To jest jak koszmarne deja vu. Co z tego, że kompletnie zmienił się skład drużyny, jeśli mentalność wciąż jest taka sama.
Przyznam, że nie rozumiem. Ci sami zawodnicy w LŚ zdołali pokonać Brazylię i wygrać turniej, ale nie byli w stanie wywalczyć brązowego medalu grając z Polską?
- Liga Światowa nie jest w Rosji tak prestiżowa, jak mistrzostwa świata czy Europy. U nas traktowana jest jak zwykły, komercyjny turniej, w którym nie gra się dla splendoru, nie walczy się o medale, ale o odpowiednią sumę na koncie. Gdybyśmy przegrali finał z Brazylią, nikt by się nie czepiał. Dlatego w LŚ na ogól gramy dobrze.
Co należy zrobić, żeby Sborna wygrywała nie tylko LŚ, ale i inne turnieje?
- Obecnie mamy dobry zespół, z klasowymi graczami i bardzo dobrym selekcjonerem, który może sporo zwojować. Myślę, że nie trzeba mu mówić co ma robić i kogo powoływać. Sam da sobie radę. Bardzo chce wygrywać i uważam, że wie jak to zrobić.
Pamiętam swoją rozmowę z trenerem Alekno sprzed IO w Pekinie. Stwierdził, że bardzo żałuje iż jego podopieczni nie chcą współpracować z psychologiem, bo bardzo przydałby się drużynie. Dlaczego nie chcieliście tej współpracy?
- Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek jakiś sztab szkoleniowy proponował nam współpracę z psychologiem. Sądzę też, że obecna młoda gwardia doskonale rozumie potrzebę współpracy z kimś takim i nie ma nic przeciwko. Ja też jestem za. Mamy w sztabie masażystę, fizjoterapeutę, lekarza, powinniśmy mieć też psychologa. Inaczej nic się nie zmieni.
Jakieś konkretne argumenty popierające ten pomysł?
- Spójrzmy na Amerykanów - ich sztab jest pełen specjalistów różnej maści. Poza tym, oni na co dzień, jeśli mają jakiś trudny do rozwiązania problem, idą do psychologa. To się doskonale sprawdza. My mamy problem i nie potrafimy sami się z nim uporać. Sborna potrzebuje specjalisty, który pomoże zawodnikom oczyścić głowy, który we właściwym momencie powie odpowiednie słowo. Kogoś, kto dostrzeże niuanse w naszym zachowaniu w codziennych sytuacjach i tych stresowych, na treningu i podczas meczu, kiedy jesteśmy wypoczęci i zmęczeni - jako grupy i każdego indywidualnie.
Jest pan w stanie powiedzieć co właściwie dzieje się w głowach zawodników, na przykład podczas tie breaka decydującego o wejściu do finału mistrzostw Europy?
- Problem naszej kadry tkwi w błędnym podejściu do rywalizacji - wciąż bardziej obawiamy się tego, co możemy przegrać, a nie skupiamy na tym, co jest do wygrania. Dlatego ciągle przegrywamy. Spójrzmy na Brazylijczyków. Przegrali finał LŚ i jak się zachowali? Gratulowali Rosjanom z wysoko podniesionymi głowami. Giba żartował, żeby spojrzeli na jego biedne, obolałe od ciosów ręce....ta porażka była dla nich czymś normalnym, co jest wkalkulowane w sport. Dla nas taka przegrana to katastrofa.
Zmieńmy temat i porozmawiajmy o Superlidze, o tym co stało się w poprzednim sezonie z Iskrą Odincowo. Dlaczego przegraliście play offy?
- Cóż, o Iskrze mogę powiedzieć to samo, co o naszej reprezentacji. Tyle, że w poprzednim sezonie mieliśmy całe mnóstwo, różnorakich problemów - kontuzje, finanse. Proszę sobie wyobrazić, że do play offów nie dostawaliśmy żadnych pieniędzy. Jak zmobilizować się do gry w takiej sytuacji? Inna sprawa, że Krasnodar zagrał w rywalizacji z nami na luzie i naprawdę na wysokim poziomie. My za to byliśmy zestresowani jak juniorzy. To był w ogóle dziwny sezon. Pierwszy raz w historii Superligi zdarzyło się, żeby w play offach odpadły aż trzy drużyny wyżej notowane. Tylko Kazań się obronił i to przy sporej dawce szczęścia.
Z jakimi nastrojami wkraczacie w nowy sezon?
- Sytuacja finansowa ustabilizowała się. Mamy dobrą drużynę i jak co roku, zamierzamy walczyć o medale. Ale drużyn z podobnymi aspiracjami jest w Superlidze co najmniej sześć.
Trener Roberto Santilli sprawdza się w rosyjskich realiach?
- Moim zdaniem sprawdza się bardzo dobrze. To jeden z najlepszych trenerów, z jakimi pracowałem. Świetnie rozumie siatkówkę, jest bardzo inteligentnym facetem, lubianym w zespole. Złapaliśmy szczególny kontakt - wystarczy, że spojrzymy na siebie i już wiem o co mu chodzi. Jedynym kłopotem jest bariera językowa, bo nie wszyscy znają angielski. Ale ja czy Paweł Abramow pomagamy chłopakom i trenerowi we wzajemnym zrozumieniu się.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.