Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje

Reprezentacje | 2011-09-25 22:49:29 | Nadesłał: Katarzyna Tybor | Źrodlo: inf. własna / CBV

Sul-Americano: Brazylia mistrzem Ameryki Południowej!

Fot.: FIVB

Brazylijczycy sięgnęli po dwudzieste ósme złoto Mistrzostw Ameryki Południowej, pokonując w ostatnim meczu Argentynę 3:1. Tym samym hegemonia Canarinhos trwa i w Sul-Americano pozostają niepokonani. Obie drużyny mają zapewniony udział w Pucharze Świata.

Spotkanie rozpoczęło się od licznych błędów z obu stron, zwłaszcza na zagrywce. Jednak Brazylijczycy szybko odskoczyli na trzy punkty, a pomógł im w tym blok w wykonaniu Dante i potężny atak Murilo. Argentyńczycy odpowiedzieli na to asem serwisowym Quirogi, jednak na pierwszej przerwie technicznej wynik wskazywał 8:6. Taka sama przewaga punktowa widniała na tablicy wyników na drugiej przerwie technicznej, a gra między nimi była bardzo wyrównana, jednak wciąż to Brazylijczycy byli górą. W pierwszym secie powstrzymywała ich nie tyle dobra gra rywali, co porażająca ilość własnych błędów – co rusz któryś mylił się na zagrywce, rzadziej zdarzały się błędy w ataku. W końcówce seta Brazylijczycy zwiększyli tempo, Argentyńczycy nie byli w stanie przełamać ich bloku. Tym elementem zresztą zakończyła się ta partia – a dokonał tego Murilo, zatrzymując w pojedynkę potężny atak rywali.

Kolejnego seta lepiej rozpoczęli Albiceleste, prawie cały czas mając niewielką przewagę. Dwukrotnie zatrzymany został Wallace, zresztą w tej partii Argentyńczycy znacznie poprawili ten element – zdobyli blokiem aż sześć punktów, przy jednym punktowym bloku Brazylijczyków. Na pierwszej przerwie technicznej Argentyńczycy prowadzili dwoma punktami, a potem ta przewaga jeszcze się powiększała – po pomyłce w ataku Wallace’a wynik wskazywał 6:10. Choć Brazylijczycy walczyli, z trudem przychodziło im odrabianie strat, a kapitalne akcje przeplatały się z fatalnymi błędami. Po kiwce Marlona i ataku Sidão z przechodzącej piłki, Canarinhos znów zaczęli psuć zagrywki, co zmarnowało ich odrobione punkty. Podopieczni Javiera Webera szli jak burza do stanu 12:17, kiedy Bernardo Rezende poprosił o przerwę dla swojej drużyny. Po powrocie na boisko, Brazylijczycy starali się odrabiać straty, jednak przewaga rywali była zbyt duża i nie zwalniali oni tempa. Murilo i Sidão próbowali jeszcze zmniejszyć nieco dystans do rywali (16:20). Skutecznie uniemożliwiali im to jednak Pereyra i Solé. Set po kiwce tuż za potrójny brazylijski blok, zakończył się wynikiem 19:25.

Trzecia partia, choć rozpoczęta od błędu w ataku Théo, początkowo wyraźnie zdominowana była przez Brazylijczyków. Murilo popisał się asem serwisowym, co dało Canarinhos prowadzenie 4:1, a trenera Webera skłoniło do przerwania gry na żądanie. Udało mu się wybić Brazylijczyków z rytmu, bowiem po powrocie na boisko, zagrywka Murilo zatrzymała się na siatce. Kolejne akcje należały do Lucasa i na pierwszej przerwie technicznej ekipa gospodarzy prowadziła 8:3. Choć Argentyńczykom udało się nieco odrobić straty (9:6), początkowo nie byli oni w stanie bardziej zbliżyć się do przeciwników. Dystans znów zwiększył Lucas, asem serwisowym, oraz Murilo blokując atak Pereyry (11:6). Jednak od tego momentu Argentyńczykom zaczęło wychodzić wszystko – bez problemów przedzierali się przez potrójne bloki rywali, potężnie atakowali i skutecznie zagrywali. Ich passę przerwał dopiero Bernardo Rezende, kiedy przy stanie 12:11 poprosił o czas. Po wznowieniu gry, Brazylijczykom nie udało się poprawić wyniku, bowiem Sidão został zablokowany i na tablicy wyników widniał remis 12:12. Po chwili jednak on też odpowiedział solidnym blokiem. Kolejne wyrównanie nastąpiło przy piętnastym punkcie. Dante w ofiarnej próbie obrony wpadł na słupek sędziego, jednak na szczęście nic mu się nie stało. Do stanu 20:20 gra toczyła się praktycznie punkt za punkt, z czego większość akcji nie zdążyła się nawet rozwinąć na skutek licznych błędów. Conte potężnym atakiem powalił brazylijskich przyjmujących, po chwili skutecznie blokował Lucas, przez co trener Weber znów prosił o przerwę (23:21). Kolejny punkt dla Albiceleste zdobył Solé, jednak po chwili na zagrywce pomylił się Ocampo, co dało Brazylijczykom pierwszą piłkę setową. Podopiecznym Bernardo Rezende nie udało się wykorzystać pierwszej szansy na zakończenie seta, Théo nie zdążył w obronie. Zadanie ułatwił im jednak Giustiniano, zagrywając w aut.

Czwartego, i jak się potem okazało, ostatniego seta, ponownie lepiej rozpoczęli Canarinhos. Choć Argentyńczycy dogonili ich przy stanie 4:4, Brazylijczycy głównie dzięki Murilo i Lucasowi szybko zdobyli cztery punkty z rzędu, mając spore prowadzenie na przerwie technicznej. Od tego momentu cały czas mieli przewagę nad rywalem i mimo ich agresywnej walki, nie oddali prowadzenia. Murilo, mimo nie najwyższego wzrostu, popisywał się fantastycznymi pojedynczymi blokami, ze środka punktowali Lucas i Sidão. Atakami ze skrzydła wspomagał ich także Théo (13:9). Po ataku Conte w aut, argentyński szkoleniowiec zmuszony był znów przerwać grę. Do wzrastającej wciąż przewagi, Sidão dołożył jeszcze punkt blokiem (15:9). Na drugiej przerwie technicznej Canarinhos prowadzili pięcioma punktami, ale Argentyńczycy zaczęli odrabiać straty. Głównie pomógł im w tym Giustiniano, który znów pojawił się na boisku. Przy stanie 19:18 Bernardo Rezende zmuszony był interweniować. Przerwa odniosła zamierzony skutek, bowiem Sidão zatrzymał atak Conte, następnie świetnie zaatakował Murilo. W efekcie czas wykorzystał także trener Argentyńczyków, jednak nie udzielał on już żadnych wskazówek swoim podopiecznym, stojąc z boku. Przerwa nie wytrąciła jednak Brazylijczyków z rytmu, bowiem Marlon popisał się asem serwisowym (22:18). Argentyńczykom udało się odrobić dwa punkty, ale już po chwili Murilo znów zapunktował blokiem. Mecz w świetnym stylu skończył Sidão, posyłając asa serwisowego.


Dopingowani przez jedenaście tysięcy kibiców, Brazylijczycy sięgnęli po dwudzieste ósme mistrzostwo kontynentu, w dwudziestej dziewiątej edycji turnieju. Wciąż niepokonani Canarinhos przyjęli kolejne złoto ku uciesze swoich rodaków, którzy licznie zgromadzili się w hali Aecim Tocantins i zgotowali im gorące owacje.

W całym turnieju Brazylijczycy stracili zaledwie jednego seta – w dzisiejszym pojedynku z Argentyną. Przez rozgrywki szli jak burza, bez najmniejszego problemu pokonując kolejnych rywali. Dzisiejszy mecz stał na wysokim poziomie, jednak to aktualni Mistrzowie Świata kolejny raz udowodnili swoją wyższość, pokazując, że są potężni nawet w okrojonym składzie.

Murilo, pełniący w turnieju rolę kapitana zespołu, przyznał, że spodziewali się zaciekłego pojedynku. – Poprzednie mecze nie były dla nas zbyt dużym wyzwaniem, ale wiedzieliśmy, że dzisiejszy będzie swoistą „próbą ognia”. Popełnialiśmy sporo błędów, zwłaszcza w pierwszym secie, ale potem udało nam się kontrolować tempo meczu i wygraliśmy, co jest najważniejsze – powiedział Murilo, który zdobył dziś 10 punktów.

- To był ciężki pojedynek – ocenił trener Bernardinho. – Argentyna jest młodą drużyną, ale ma świetne wyszkolenie techniczne. Odwieczna rywalizacja między Brazylią i Argentyną zawsze jest zaciekła i ma długą historię. Najważniejsze jest, że dziś udało nam się wygrać – dodał trener Rezende.

Mimo przegranej, Argentyńczycy nie mają jednak powodu do zmartwienia – razem z Brazylijczykami mają zapewniony udział w Pucharze Świata, będącym pierwszym turniejem kwalifikacyjnym na Igrzyska Olimpijskie. Jak podkreślał trener Javier Weber, właśnie to było ich głównym celem, który bez większych problemów udało im się zrealizować.

Na najwyższym stopniu podium Brazylijczycy nie stanęli tylko raz – w 1964 roku. Spowodowane to było opuszczeniem rozgrywek przez zespół Canarinhos. Wtedy też po swoje jedyne złoto sięgnęła reprezentacja Argentyny. We wszystkich pozostałych edycjach niepodzielnie panują kolejne pokolenia siatkarzy z Brazylii.


Brazylia - Argentyna 3:1 (25:20, 19:25, 25:23, 25:21)

Składy zespołów:

Brazylia: Marlon, Wallace, Sidão, Lucas, Murilo, Dante, Sérgio (libero) oraz Théo, Bruno i Rodrigão

Argentyna: De Cecco, Pereyra, Solé, Crer, Conte, Quiroga, Gonzalez (libero) oraz Giustiniano i Ocampo

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane