Reprezentacje | 2008-05-13 09:03:00 | Nadesłał: Weronika Grabowska | Źrodlo: reprezentacja.net
- Chciałbym grać z najlepszymi na świecie - deklaruje Raul Lozano. Tymczasem los chciał, że w "sparingowych" turniejach przed IO na drodze Polaków stają drużyny, którym daleko do poziomu, na jakim grają nasi kadrowicze.
Tegoroczny sezon reprezentacyjny dla podopiecznych Raula Lozano zapowiada się wyjątkowo pracowicie. Kwalifikacje do mistrzostw Europy, kwalifikacje do Igrzysk Olimpijskich, Liga Światowa i wreszcie same Igrzyska, bo nikt raczej nie zakłada, ze Polaków mogłoby na nich zabraknąć. Impreza goni imprezę, poczynając od połowy maja praktycznie wszystkie weekendy zajęte są meczami. Trudno będzie znaleźć czas na treningi. Oczywiście cały sezon podporządkowany jest najpierw kwalifikacjom olimpijskim w Espinho, a potem samej Olimpiadzie. Przed wyjazdem do Portugalii są jednak jeszcze kwalifikacje do ME, gdzie przez 2 tygodnie gramy z tymi samymi drużynami, najpierw u siebie na Memoriale Wagnera, a później na wyjeździe. Czy przy tak napiętym terminarzu granie przez dwa tygodnie pod rząd dwóch turniejów z tymi samymi zespołami jest w jakikolwiek sposób uzasadnione? O opinię na ten temat zapytaliśmy Raula Lozano, trenera polskiej kadry seniorów.
Reprezentacja.net: Czy według Pana ma sens dublowanie tych samych meczów?
Raul Lozano: - Nie (uśmiech). Ale tak ułożyła plan rozgrywek Europejska Federacja Siatkówki i nie mamy tutaj nic do powiedzenia. Moim zdaniem jest to strata czasu i pieniędzy. Uważam, że te decyzje nie zostały przez CEV jak również przez FIVB gruntownie przemyślane. To nie jest do końca słuszny system, w którym obecny wicemistrz świata musi grać kwalifikacje olimpijskie do mistrzostw Europy. Jeśli chodzi o ilość punktów potrzebnych do kwalifikacji olimpijskiej, to taką sama ilość ma mistrz świata, co np. dwudziesty zespół w rankingu. W tej chwili siatkówka jest jedynym sportem z tak rozbudowanym systemem kwalifikacji. Tego nie ma choćby w piłce nożnej czy innych sportach nie tylko zespołowych. W tenisie zawodnik zajmujący wysoką pozycję w rankingu nie musi już grać kwalifikacji np. do turnieju w Wimbledonie. Ranking z poprzedniego sezonu daje takiemu zawodnikowi automatyczną kwalifikację. W siatkówce natomiast bez względu na pozycję w rankingu każdy musi grać w kwalifikacjach.
Wróćmy do kwalifikacji olimpijskich w Espinho. Cztery lata temu o awans do IO walczyliśmy również w Portugalii i wówczas wygraliśmy. Czy to może mieć jakiś wpływ na psychikę zawodników?
- Mimo tego, że na turnieju ponownie spotkamy się z Portugalią, to i oni i my jesteśmy zupełnie różnymi zespołami. Poza tym cztery lata to dużo. Myślę, że w sporcie jedyna rzecz, która nie ma zbyt dużego znaczenia to historia. Popularna jest teraz reklama maszynek do golenia z udziałem trzech wielkich mistrzów, w której Tiger Woods mówi, że ważne jest to, co przed nami. Czyli nie ma znaczenia to, co było wcześniej. Liczy się tylko mecz, który dopiero będzie. Według mnie nie jest to zdanie wypowiedziane tylko na potrzeby tej konkretnej reklamy, ale przede wszystkim zdanie sformułowane przez sportowca w kontekście ogólnych zasad panujących w sporcie. Wszyscy sportowcy kierują się tymi samymi zasadami, mimo że uprawiają różne sporty. Bez względu na to, czy to jest piłka nożna, tenis czy golf. Ważne jest to, co jest dzisiaj i co może mieć znaczenie w następnych zawodach. To, co było wcześniej, jest tylko historią.
Czy w ogóle był brany pod uwagę taki pomysł, żeby na przykład część zawodników z kadry B przesunąć do reprezentacji na LŚ i tym samym odciążyć podstawowych zawodników i dać im możliwość spokojnego trenowania?
- Nie. W takim wypadku musielibyśmy zgłosić do zawodów np. 34 zawodników, a to jest niezgodne z regulaminem. Poza tym przeciwko takiemu rozwiązaniu przemawiają argumenty praktyczne. Wystarczy popatrzeć na inne reprezentacje. Ci, którzy powołali 22 zawodników powołali najlepszych. Nikt nie wziął 10 zawodników z pierwszego składu, a 12 z reprezentacji B. Drugim, podstawowym argumentem jest fakt, że Liga Światowa trwa 9 tygodni, od kwalifikacji w maju do praktycznie samych Igrzysk. Jaki zespół na świecie w ciągu tych 9 tygodni mając przed sobą igrzyska olimpijskie przygotowuje się nie grając żadnego meczu? To jest irracjonalne i nie do pomyślenia, żeby reprezentacja B grała w Lidze Światowej, aby podstawowy skład mógł w tym czasie przygotowywać się dp Igrzysk Olimpijskich. Z kim grałaby w takim wypadku pierwsza reprezentacja w ciągu tych 9 tygodni? Nikt tak nie robi. Zresztą wystarczy popatrzeć na nazwiska zawodników, którzy są powołani w innych reprezentacjach.
Ale podstawowi zawodnicy i tak będą musieli trochę odpocząć. Czy można się więc spodziewać, że w sezonie, w którym wszystko podporządkowane jest igrzyskom, poziom LŚ będzie trochę niższy, bo zawodnicy będą oszczędzani?
- Kiedy mamy czas, dajemy zawodnikom możliwość aktywnego wypoczynku. Przykładem niech będzie 2006 rok, kiedy mieli 4 tygodnie wolnego. Mam trochę doświadczenia i tym razem też dam im odpocząć, kiedy będą tego naprawdę potrzebowali. Oczywiście nie wszystkim na raz, ale wybiórczo, raz jednym, raz drugim. To kiedy i ile będzie można wypoczywać zależy jednak nie tyle od planów jakie ma reprezentacja, ale od kalendarza jaki zostaje jej narzucony.
* Więcej na reprezentacja.net
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.