Reprezentacje | 2008-07-29 16:22:51 | Nadesłał: Agnieszka Mrozewska | Źrodlo: reprezentacja.net
Bernardo Rezende przyznał, że zaczyna się czas pożegnań. To będzie ostatni turniej, na którym zobaczymy tą drużynę w takim kształcie, z takim trenerem na ławce. Te siedem złotych lat uchwyconych w kadr przez fotografów powoli zaczyna okrywać już mgła przeszłości...
Andrea Zozri: Jak podsumuje pan tegoroczny Final Six?
Bernardo Rezende:
- To była świetna impreza: publiczność, cała organizacja były wspaniałe, ale niestety nasza drużyna grała słabo. Mieliśmy porażkę w ciężkim półfinale z USA, ta drużyna zagrała świetnie, nie udźwignęliśmy tego w meczu o brąz. Jesteśmy więc bardzo rozczarowani naszym występem, ale mamy nadzieję, ze ta porażka wiele nas nauczy i że pomoże nam poprawić się, znaleźć nowe rozwiązania gry.
Jak zareagowali zawodnicy na tą porażkę po latach zwycięstw?
- To jest trudne: grać źle i przegrać przed własną publicznością - jest to dla nich bardzo frustrujące. Oni cierpią, są przygnębieni, sfrustrowani, ale to rodzaj bólu, który pcha cię do przodu. Nie jest to pozytywna rzecz, ale musimy wykorzystać ją w pozytywny sposób. Patrzę na to jak na lekcję, jak na ciężki moment. Wyjeżdżamy stąd patrząc w przyszłość, w stronę Pekinu.
Grupa sześciu drużyn należy do grona faworytów IO. Zgadza się pan z tym stwierdzeniem?
- Myślę, że jest to grupa siedmiu drużyn: Brazylia, Rosja, Włochy, USA, Bułgaria, Serbia, Polska. Każda z nich w swoim dobrym dniu może wygrać. Każdy może wygrać z każdym w swoim dobrym dniu i w złym dniu przeciwnika.
Jaka jest pana opinia o nowej piłce?
- To inna piłka. To będzie dobra piłka. Nie musimy się martwić. Mamy mało czasu, by się przyzwyczaić. Nie myślę, że to dobra decyzja, by dwa turnieje w tak niewielkim odstępie czasu rozgrywać innymi piłkami. Powinniśmy grać tą samą piłkę. To piękna piłka, myślę, że jest dobra, ale jest inna. Mamy najmniej czasu czasu, bo w Final Six graliśmy starą piłką, musimy się więc szybko dostosować do nowych warunków.
To będzie ostatni taki turniej tej grupy?
- Tak, to prawda. To później nie będzie już ta sama drużyna. Nie wiem dokładnie, kto zrezygnuje, kto zostanie. Ale na pewno niektórzy nas zostawią. Będziemy musieli coś wymyślić. Mamy, Brazylia ma, zdolnych, młodych zawodników, którzy wchodzą w wielką siatkówkę, drużyna będzie uzupełniona. To był cykl siedmiu lat, ale potem też będziemy walczyć, aby wygrywać z najlepszymi. Świetna praca jest wykonywana, szczególnie przez naszą federację, więc myślę, że będziemy ciągle się liczyć w walce o medale.
Co z panem?
- Nie wiem jeszcze. Mój horyzont to Pekin. Przede wszystkim muszę trochę zwolnić tempo życia. Podwójna praca z drużyną klubową i reprezentacją trwa tak długo, to bardzo męczące, 15 lat takiej pracy zabrakło mi wiele zdrowia, czasu. Będę musiał pomyśleć o tym, o rodzinie. Nie wiem. Jeśli przegramy, nie zrezygnuję na pewno, bo nie jestem człowiekiem, który ucieka po porażce, ale jeśli wygramy, pomyślę na poważnie nad powrotem do domu.
Jaki będzie nowy Bernardinho?
- Będzie trenerem tylko jednej drużyny. Nie chcę być daleko od boiska siatkarskiego. Nie widzę siebie w innej pracy, muszę być przy boisku. To moje życie, mój świat, to miejsce, gdzie lubię być.
Więcej na Reperezentacja.net
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.