Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje

Reprezentacje | 2011-08-27 19:27:30 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: pzps.pl

Zbigniew Bartman walczy z czasem

Fot.: Magdalena Kudzia

Zbigniew Bartman jest już zdrowy, jednak teraz czeka go najtrudniejsza walka. Walka, na którą nie ma bezpośredniego wpływu. Walka z czasem. – Mam go coraz mniej. Jestem w trudnej sytuacji, ale jeszcze nie składam broni i cały czas robię wszystko, żeby udało mi się powrócić – zapowiada atakujący, który musi przekonać trenera, że jest w stanie pomóc polskiej reprezentacji obronić tytuł mistrzów Europy.

Jak na dzień dzisiejszy przedstawia się stan Twojej kontuzjowanej łydki? Odczuwasz jeszcze w niej ból?

- Z medycznego punktu jest dobrze. Mięsień jest zagojony w 100 procentach. Włókna, które zostały zerwane, odbudowały się tak jak powinny, czyli wzdłuż mięśnia. Nie ma tam żadnej „pajęczynki” i to jest na pewno informacja pozytywna. Jedyny problem, jaki pozostał to krwiak. Co prawda nie jest on duży, ale znajdują się w nim jeszcze skrzepy i odczuwam to, gdy wykonuję zbyt wiele obciążeń. Rehabilitacja nadal trwa. Wciąż pracuję bardzo intensywnie zarówno na siłowni, jak i poza nią. Pomaga mi sztab medyczny, który niesamowicie o mnie dba i jestem im bardzo wdzięczny. Niestety noga nie jest jeszcze w pełni gotowa, aby przetrwać trudy meczu.

Jak wygląda Twój proces treningowy?

- W tym momencie zaczynam coraz więcej wchodzić w trening z chłopakami. Już tę pierwszą część zajęć, czyli rozgrzewkę, odbicia w parach i pierwsze ataki rozpoczynam z całym zespołem. Niestety później przechodzę do swoich indywidualnych, specjalistycznych ćwiczeń. Mają one jak najbardziej wzmocnić nogę, aby doszła do takiej dyspozycji, która pozwoli mi wytrwać cały trening.

Stoisz przed trudnym zadaniem. Twoja rywalizacja o bilet na mistrzostwa Europy to walka czasem. Zdążysz?

- Największym dla mnie problemem jest właśnie czas, którego mam coraz mniej. Zegar tyka dla mnie w zastraszającym tempie. Jest mi przykro i obawiam się, że może tego czasu zabraknąć.

Trener Anastasi mówił Ci, kiedy podejmie decyzję, czy znajdziesz się w czternastce na mistrzostwa?

- Nie rozmawiałem jeszcze z trenerem na ten temat. Myślę, że taką rozmowę przeprowadzimy w najbliższych dniach. Nie będzie już żadnych meczów sparingowych, a to nie sprzyja dojściu do formy. Jestem w trudnej sytuacji, ale jeszcze nie składam broni i cały czas robię wszystko, żeby udało mi się powrócić.

Ile dajesz sobie procent szans na wyjazd na turniej do Austrii i Czech?

- Ciężko mi powiedzieć. Raczej procentowo bym tego nie ujął. Teraz moja noga jest przeciążona, bo wykonuję dużo ćwiczeń. Po Memoriale mamy trzy dni wolnego i bardzo istotne będzie jak ona zareaguje na ten odpoczynek. Być może zejdzie całe napięcie mięśniowe i pozwoli mi to już wejść w normalny trening. Ale może zdarzyć się też tak, że niestety nie dam rady.

Jest szansa, że pojawisz się na parkiecie podczas tegorocznego Memoriału?

- Myślę, że chyba jednak nie. Trener nie będzie chciał niczego przyspieszać. Aczkolwiek to jest jego decyzja. Ja jestem do dyspozycji i jeżeli desygnuje mnie do gry, to z wielkim honorem i uśmiechem na twarzy wyjdę na boisko. Nie ukrywam, że chciałbym już zagrać. Ciągnie mnie do piłki, ale pewnych rzeczy nie jestem w stanie przyspieszyć.

Poczynania kolegów oglądałeś z trybun. Dzisiaj wyglądało to bardzo słabo. Byliśmy tylko tłem dla reprezentacji Czech. To wina ciężkich treningów i braku świeżości?

- Trudno powiedzieć, gdy ogląda się to z boku. Może nie było tego po mnie widać, bo starałem się tego nie okazywać, ale aż się we mnie gotowało. Bardzo chciałbym pomóc kolegom. Zmęczenie na pewno jest, bo trenują mocno i solidnie. Nikt nie odpuszcza w żadnym momencie, ponieważ najważniejsza impreza jest przed nami i mamy jeszcze trochę czasu. Z boku wyglądało to trochę sennie. Uważam, że zabrakło charakteru, który zawsze jest naszą mocną stroną i który pokazywaliśmy w poprzednich spotkaniach, nawet gdy przegrywaliśmy. Wydaje mi się, że to było główną przyczyną tej porażki, bo technicznie nie odstajemy od Czechów, fizycznie też nie. Zabrakło właśnie charakteru. Nie jestem w stanie powiedzieć skąd to się wzięło, bo wcześniej był on domeną naszego zespołu, który walczy do końca i nigdy się nie poddaje. Dzisiaj tego niestety zabrakło.

Co trzeba zrobić, żeby wygrać z Włochami? Można mówić o jakiejś taktyce, czy najpierw przede wszystkim trzeba poprawić własną grę?

- Na pewno trzeba zagrać lepiej. Bardzo istotne będzie nasze podejście do tego spotkania. Samym nastawieniem, wolą walki i chęcią gry można naprawdę dużo zmienić.

Zaskoczył Cię wynik meczu otwierającego turniej i wygrana Włochów?

- Trochę tak. Osobiście obstawiałem 3:1 dla Rosji. Nie mieliśmy okazji obejrzeć tego spotkania, bo w tym samym czasie zawodnicy, którzy nie brali udziału w meczu, byli na siłowni. Dostawaliśmy tylko suchy wynik, ale słyszałem, że Rosjanie zagrali bardzo słabo i poniżej oczekiwań. Przyznaję, że nie spodziewałem się takiego rozstrzygnięcia.


* rozmawiała Patrycja Rzeźniczak (PZPS.pl)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane