Reprezentacje | 2011-07-26 15:48:30 | Nadesłał: Katarzyna Tybor | Źrodlo: inf. własna / cbv.com.br
Zwycięstwo Rosjan w 22. edycji Ligi Światowej rozwiało marzenia Brazylijczyków o sięgnięciu po dziesiąty tytuł. Coroczni faworyci musieli tym razem uznać wyższość rywala i przełknąć gorycz porażki. Jak jednak twierdzą, nie zamierzają się załamywać, a przegrana być może zmniejszy ciążącą na nich presję podczas kolejnych imprez w tym roku.
Taki finał był zapewne prawdziwą ucztą dla kibiców siatkówki – swoistą „wisienką na torcie” zaraz po wywalczonym brązowym medalu Polaków. Naprzeciw siebie stanęły dwie siatkarskie potęgi: Brazylia i Rosja. „Canarinhos”, jak sami powtarzali, przyjechali do Gdańska po dziesiąte zwycięstwo w turnieju, zaś Rosjanie, idący w tym roku jak burza przez całe rozgrywki, byli jedną z drużyn, których nadrzędnym celem było przerwanie dominacji Brazylii. I tym razem im się to udało. Po zaciekłej, pięciosetowej walce, triumfowali Rosjanie, odnosząc swoje drugie zwycięstwo w Lidze Światowej.
Po ostatniej piłce, z drugiego w historii tytułu mogli cieszyć się zawodnicy „Sbornej” – jak się okazało, wspólnie z większością kibiców zgromadzonych w Ergo Arenie, którym najwyraźniej znudziło się już nieco niepodzielne rządzenie Brazylii na światowych parkietach. „Canarinhos” ciężko było pogodzić się z porażką, jednak przyjęli ją z godnością.
- Po skończonym meczu Sérgio podszedł do nas, mówiąc: „nie jesteśmy maszynami, inni też są w stanie wygrać”. Rosja była lepsza w tym turnieju i zasłużyła na zwycięstwo. Choć czasem detalami w grze rozstrzygaliśmy mecze na swoją korzyść, tym razem się nie udało – powiedział Giba, kapitan Brazylijczyków. – Jednak nie tylko złoto się liczy. Nigdy nie jest miło przegrywać, ale nie znaczy to, że wszystko, co robiliśmy do tej pory, nie ma znaczenia. To był finał na bardzo wysokim poziomie, jednak tym razem Rosjanie byli lepsi. Moim zdaniem, ten mecz był najbardziej emocjonującym pojedynkiem w ciągu ostatniego roku. Jestem dumny z zaangażowania i poświęcenia mojej drużyny – dodał Giba.
Théo, jeden z najjaśniejszych punktów brazylijskiej drużyny, który został wybrany najlepszym atakującym Final Eight, mimo porażki, ma pozytywne odczucia z turnieju. – Myślę, że dotarliśmy do finału zasłużenie, jednak po drugiej stronie siatki był bardzo silny rywal. Mecz finałowy był wyrównany, a my zaprezentowaliśmy się dobrze, pomimo kilku popełnianych błędów. Rosjanie utrzymali swój blok i zagrywkę na bardzo wysokim poziomie, uciekając jednak nieco od swojej typowej gry, bazującej na sile, zamiast na technice – podsumował.
Brazylijczycy jednak nie mają zamiaru rozpamiętywać tej porażki i opuścili Gdańsk z podniesionymi głowami, myśląc już o kolejnych turniejach. – W pierwszej kolejności skupimy się na Mistrzostwach Ameryki Południowej, które mogą nam zagwarantować udział w Pucharze Świata. Następnie będziemy starali się zapewnić kwalifikację na Igrzyska Olimpijskie – powiedział Giba. Tego samego zdania jest przyjmujący Murilo, który dodał, że przygotowania zespołu w tym sezonie ukierunkowane będą na otwarcie „Canarinhos” drogi do Londynu – Naszym najważniejszym turniejem w tym roku będzie Puchar Świata. Chcemy zapewnić sobie udział w Igrzyskach w Londynie i powrócimy do treningów z tą myślą. Mamy nadzieję, że spotkamy się ponownie z Rosjanami w finale w Japonii i tam uda nam się ich pokonać – zapowiada Murilo.
„Canarinhos” udali się na zasłużony odpoczynek, spędzając urlop z najbliższymi. Nie będą mieli na to jednak zbyt wiele czasu, bowiem z początkiem sierpnia wznowią treningi w ośrodku szkoleniowym w Saquaremie. W połowie września czekają ich Mistrzostwa Ameryki Południowej, znane jako Sul-Americano, następnie Igrzyska Panamerykańskie, a w końcu Puchar Świata w Japonii.
Choć celem Brazylijczyków jest Puchar Świata, na pewno nie zlekceważą Igrzysk Panamerykańskich, które w tym roku odbędą się w meksykańskim mieście Guadalajara, i w którym „Canarinhos” bronić będą złota wywalczonego w poprzednim turnieju w Rio de Janeiro. Nie wiadomo jeszcze, jaki skład przewiduje na ten turniej trener Bernardo Rezende – w rozgrywkach testujących obiekty przygotowane na Olimpiadę w Londynie udział wzięła „Seleção de Novos” czyli kadra B, składająca się zarówno z młodych zawodników, oczekujących na swój moment w reprezentacji, jak i z tych, którzy nie zmieścili się w podstawowej kadrze, jak Thiago Alves, João Paulo Tavares, czy Éder. W rozgrywkach zajęli jednak drugie miejsce, więc wątpliwe jest, że właśnie taki skład walczył będzie w Guadalajarze, gdzie stawka będzie o wiele wyższa.
Według trenera Rezende, brak zwycięstwa w Lidze Światowej może paradoksalnie pomóc drużynie, która wciąż jest liderem w rankingu FIVB. Od kilku lat, z powodu wygrywania przez Brazylijczyków niemal wszystkich turniejów, stali się niejako „faworytem z urzędu”. Przez przyzwyczajenie kibiców do ciągłych sukcesów, każde inne miejsce niż pierwsze jest traktowane jak porażka, co wiąże się z coraz większą presją ciążącą na zespole. – Musimy spojrzeć z perspektywy czasu na nasz występ w Lidze Światowej i wyciągnąć wnioski, niech ta przegrana będzie dla nas lekcją – powiedział trener. – Cały czas gramy z etykietką „najlepszej drużyny na świecie”. Może teraz, dzięki zwycięstwu Rosji, spadnie z nas nieco ten ciężar i zmniejszy się presja kibiców, oczekujących od nas ciągłych wygranych, przeciwko coraz lepszym, czołowym reprezentacjom świata – zakończył Bernadinho.
Kwestia presji na pewno nie pozostanie bez znaczenia we wrześniowych rozgrywkach Sul-Americano, bowiem odbędą się one właśnie w Brazylii. Jak twierdzi sam Giba, gra przed własną publicznością może z jednej strony uskrzydlić, ale z drugiej – ogromnie stresować, kiedy w decydujących meczach ważnych turniejów, cała hala wypełniona jest kibicami, pragnącymi dla swojej drużyny zwycięstwa za wszelką cenę. Być może po zdobyciu srebra w tej edycji Ligi Światowej, kibice zrozumieją, że choć „drugi to pierwszy przegrany”, nie zawsze można wygrywać. Każdy, nawet Brazylijczycy, mający tak imponujący dorobek medalowy, miewa gorsze momenty. Wszak nawet „wszechmocni Canarinhos” to wciąż tylko ludzie, nie „maszyny do wygrywania”. A w dzisiejszych czasach, kiedy siatkówka zrobiła tak wielki krok do przodu i coraz więcej drużyn dołącza do światowej czołówki, srebro, choć zawsze okupione goryczą porażki w ostatnim meczu, ma wciąż dużą wartość, którą powinno się umieć docenić.
Oby więc brazylijscy kibice podeszli z nieco większą wyrozumiałością w stosunku do swoich reprezentantów, dzięki czemu bez nadmiernej presji zawalczą w Sul-Americano o dwudzieste ósme zwycięstwo. Zapoczątkuje to dla nich drogę do Londynu, gdzie będą starali się odzyskać utracone w Pekinie złoto.
* opracowała Katarzyna Tybor (PrzegladLigowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.