Reprezentacje | 2011-07-22 11:26:36 | Nadesłał: Katarzyna Tybor | Źrodlo: plusliga.pl
- Moją pracą jest skompletowanie najlepszej drużyny złożonej z najlepszych zawodników jakich mam do dyspozycji, więc jeśli Lloy zechce nam pomóc na Igrzyskach, na pewno zostanie wzięty pod uwagę – mówi szkoleniowiec reprezentacji USA, Alan Knipe.
PlusLiga: W turnieju finałowym Ligi Światowej rozegraliście tylko 3 mecze wygrywając jeden z nich. Taki wynik chyba nie jest dla Pana satysfakcjonujący?
Alan Knipe: Oczywiście. Jestem zawiedziony, że ten turniej skończył się dla nas w ten sposób. Liczyliśmy na dużo więcej, ale z drugiej strony trafiliśmy do bardzo trudnej grupy, w której każdy zespół miał niemal takie same szanse na awans dalej. Oczekiwania były duże, ale skończyło się tak, a nie inaczej. Mieliśmy swoje szanse w tym turnieju – w obu przegranych spotkaniach wygrywaliśmy pierwsze sety, ale później nasza gra załamywała się. Jest jeszcze wiele do poprawienia, ale to tak naprawdę były dla nas pierwsze rozgrywki, w których zespół wystąpił w takim składzie. Mamy nowego rozgrywającego, który z meczu na mecz grał coraz lepiej. Są więc również powody do małego optymizmu. Opuszczaliśmy ten turniej wiedząc o sobie dużo więcej. Ten krótkoterminowy cel jakim było wygranie Ligi Światowej nie został zrealizowany i tym jesteśmy zawiedzeni, ale trzeba też spojrzeć na ten turniej perspektywicznie.
Na jednej z konferencji prasowych podczas turnieju finałowego w Gdańsku David Lee powiedział, że choć nie udało się wam awansować do półfinałów Ligi Światowej, to drużyna zmierza we właściwym kierunku. Zgadza się Pan z tym stwierdzeniem?
- W zupełności się z nim zgadzam. W Gdańsku mieliśmy swoje wzloty i upadki – nasza gra nie była stabilna, ale co najważniejsze chyba wreszcie zaczynamy rozumieć co ma przedstawiać sobą ten zespół w tym składzie, a nie wracać wciąż do przeszłości. Złoty medal olimpijski był czymś wspaniałym, ale ta drużyna musi teraz znaleźć swoją własną tożsamość.
W pamięci wielu wciąż jednak pozostaje ta ekipa z 2008 roku, która wygrywała Igrzyska Olimpijskie. W przyszłym roku będziecie bronić tego złota jednak już w zupełnie innym składzie.
- To wspaniale, że wszyscy mają wobec nas wysokie oczekiwania i chcą porównywać naszą drużynę do tej, która wygrała olimpijskie złoto, ale rzeczywistość jest zupełnie inna. Przez dwa i pół roku nie byliśmy tym zespołem, nawet nie zbliżyliśmy się do tego, co prezentowała tamta drużyna. Myślę jednak, że możemy w przyszłości stać się ekipą podobną do tej z 2008 roku. Część zawodników, którzy wywalczyli to złoto, wróciło do tej reprezentacji, mamy kilku nowych graczy i sądzę, że z tej mieszanki może powstać fajna drużyna – z własnym charakterem.
Dlaczego zdecydował się Pan postawić na Briana Thorntona w kwestii pierwszego rozgrywającego? Czemu nie np. Donald Suxho?
- Tuż przed turniejem finałowym Ligi Światowej Donald doznał lekkiej kontuzji, a Kevin Hansen wciąż nie był w 100% gotowy do gry. Te dwie sytuacje dały szansę wykazania się Brianowi i myślę, że ze swojego zadania wywiązał się bardzo dobrze. To przyszłość naszej drużyny.
Mówi się o tym, że na Igrzyska Olimpijskie do zespołu może wrócić Lloy Ball, który zdecydował się na grę w Uralu Ufa, mimo że wcześniej zapowiadał koniec kariery. Co Pan o tym sądzi?
- To bardzo interesująca sprawa, bo wszyscy sądziliśmy, że Lloy faktycznie pójdzie już na emeryturę. Lloy jest najlepszym rozgrywającym na świecie i w dodatku jest Amerykaninem, co dla nas jest plusem. On zawsze jest brany pod uwagę, ale czy zechce wrócić – tego nie wiem. Wiadomo jednak, że Lloy nie będzie grał wiecznie. Moją pracą jest skompletowanie najlepszej drużyny złożonej z najlepszych zawodników jakich mam do dyspozycji, więc jeśli Lloy zechce nam pomóc na Igrzyskach, na pewno zostanie wzięty pod uwagę.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.