Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje

Reprezentacje | 2011-07-20 19:30:23 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: pzps.pl

MŚJ. „Typowy peruwiański serial” – juniorki w drodze do Trujillo

Fot.: Karol Zdyb

W piątek o 11.30 czasu lokalnego polskie juniorki rozpoczną walkę na mistrzostwach świata w Peru. Jest środa, w Limie minęło już południe, a Polki wciąż nie dotarły na miejsce. W podróży są już od 30. godz.

Nie w stolicy Peru, a w Trujillo rozgrywane będą mecze grup A (Peru, Egipt, Tunezja, Słowacja) i „polskiej” C (z Koreą, Belgią i USA). Turystyczne miasteczko, w którym, jak mawiają miejscowi „zawsze świecie słońce”, leży niemal 600 km. od Limy. W środę Polki zdążą co najwyżej na zachód słońca, bo ich podróż ciągnie się jak typowy peruwiański serial.

Gdy po dwunastu godzinach na pokładzie boeinga polskie siatkarki doleciały do Limy, wydawało się, że długa podróż wreszcie zbliża się do końca. W trasę ruszyły we wtorek o 10 rano czasu polskiego, kiedy to w Nowym Dworcu Mazowieckim wsiadły do autokaru na lotnisko Okęcie. 14 – wylot z Warszawy, 19.40 – z Frankfurtu, 00:30 – rusza samolot z Madrytu, którym to siatkarki opuszczą kontynent. Peru przywitało je tuż przed 13 czasu polskiego. Niegościnnie.

Wasz samolot ma opóźnienie. Do Trujillo lecicie koło 16 – powiadomiła kierownika polskiej reprezentacji Piotra Króla wolontariuszka na lotnisku.

Siatkarki miały już za sobą najdłuższą noc życia, bo na pokładzie boeinga ścigały się ze słońcem. Od stolicy Hiszpanii czarne jak smoła niebo ciągnęło się aż do Limy. Za oknem jedynie mrok i mróz –nawet - 45 stopni Celsjusza. Pod stopami 11 km. powietrznej przestrzeni, zajętej tylko przez chmury. Ale to nie naszym zawodniczkom można zarzucić, że bujają w obłokach, ale organizatorom turnieju. I to nie podrzędnej rangi rozgrywek, ale mistrzostw świata.

Za rezerwację lotów międzynarodowych w czasie mistrzostw odpowiedzialna jest FIVB. Ale lotów tylko do państwa, organizującego turniej, czyli Peru. Wewnętrzne loty krajowe to już sprawa tamtejszej federacji. Połączenie z Limy do Trujillo załatwiał więc Peruwiański Związek Siatkówki. Nasz polski odpowiednik próbował się z nim skontaktować, by uzgodnić terminy połączeń. Wysyłano maile, ale odpowiedź nie nadeszła. Organizatorzy wiedzieli, że Polki przylatują w środę o 5.50. Kadra o dalszym planie podróży nie wiedziała nic.

Najbliższy dogodny samolot z Limy do Peru startował o 6.20. Przy sprawnym załatwieniu sprawy zawodniczki tylko zmieniłyby pokład, tak jak ich bagaże, i bez zbędnej zwłoki udałyby się na miejsce. W końcu w piątek rano rozpoczną mistrzostwa. Na odpoczynek i aklimatyzację mają tylko dwa dni. Teraz już tylko jeden, bo okazało się, że do Trujillo nie dolecą wcześniej niż o 17. Lot z Limy trwa tylko 50 min. Czekać na niego musiały kolejne 10 godz! – Samolot powinien być o 13. Nie wiem skąd to opóźnienie – mówiła bezradna opiekunka naszego zespołu, która w międzyczasie proponowała… zwiedzanie Limy.

O zabawie w turystów nie było mowy. Tak jak o znalezieniu innego środka transportu. Przejechanie 560 km. po tamtejszych drogach zajęłoby kilkanaście godzin. Szef peruwiańskiej federacji próbował jakoś zaradzić sytuacji. Na prośbę kierownika kadry znaleziona dla zespołu hotel. Śniadanie, kąpiel, rozruch, lunch i… znów na lotnisko. Podróż jak na razie nie ma końca. Choć trwa już ponad 30 godz.

Inauguracyjny piątkowy mecz Polki grają z Koreankami. – Ten zespół to dla nas zagadka – przyznał trener Kosatka. Oby siatkarki tym razem nie dały się zaskoczyć.

* Autorką tekstu jest Marta Gula, pzps.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane