Reprezentacje | 2008-07-24 23:00:35 | Nadesłał: Magdalena Neumann | Źrodlo: inf. własna
Reprezentacja Polski w swym pierwszym meczu w turnieju finałowym Ligi Światowej przegrała z drużyną USA 2:3. Pojedynek dostarczył kibicom wielu emocji i rozstrzygnął się dopiero w dwóch ostatnich akcjach piątego seta.
Już na początku pierwszego seta zarysowała się przewaga zespołu amerykańskiego. Lloy Ball sprawiał swą zagrywką biało-czerwonym niemałe kłopoty w przyjęciu. Skutecznie zaatakowali David Lee z krótkiej oraz Clayton Stanley ze skrzydła, udany blok na Sebastianie Świderskim dołożyli Ball wraz z Lee i reprezentacja USA prowadziła 4:1. Gdy w polu zagrywki stanął Wiliam Priddy, najpierw po złym przyjęciu zablokowany został Mariusz Wlazły, po czym zawodnik Lokomotivu Nowosybirsk popisał się asem serwisowym, co zaowocowało zwiększeniem przewagi do pięciu oczek (7:2). Na pierwszą przerwę techniczną Polacy schodzili ze skromnym dorobkiem trzech punktów (3:8). Wicemistrzowie świata byli bezradni wobec mocnych zagrywek amerykańskich siatkarzy, ponadto popełniali sporo błędów w ataku oraz w polu zagrywki. Amerykanie większością swych zagrywek niemiłosiernie ostrzeliwali Świderskiego. Po ataku Priddy’ego z przechodzącej, bloku Ryana Millara na Michale Winiarskim oraz ataku Priddy’ego reprezentacja Polski traciła do rywali już dziesięć punktów (5:15). Polacy nie kończyli ataków, a wszystkie kontry skwapliwie wykorzystywali podopieczni Hugha McCutcheona. Wciąż nie najlepiej prezentowało się przyjęcie. Na parkiecie w miejsce Świderskiego pojawił się Marcin Wika. Skończony atak Wiki, pojedynczy blok Wlazłego na Priddy’m oraz potrójny Wiki, Łukasza Kadziewicza oraz Wlazłego zmniejszył straty polskiego zespołu do siedmiu oczek (8:15). Polscy zawodnicy zaczęli sobie lepiej radzić z przyjmowaniem zagrywek amerykańskiej drużyny. W ataku robili co mogli Wika i Winiarski, lecz Amerykanie nadal spokojnie kontrolowali sytuację. Przy dobrej zagrywce Pawła Zagumnego, po ataku z przechodzącej Winiarskiego polscy siatkarze zmniejszyli dystans do sześciu punktów (14:20). Drużyna USA jednak nie zamierzała pozwolić na nic więcej. Skutecznością w ataku popisywał się Riley Salmon. W końcówce Polacy psując zagrywki oddawali rywalom punkty za darmo. Seta zakończył Priddy udanie atakując z prawego skrzydła. Reprezentacja USA zwyciężyła 25:18 przez cały set będąc drużyną zdecydowanie lepszą.
Druga partia również nie rozpoczęła się najlepiej dla podopiecznych Raula Lozano. Po błędzie Świderskiego, który wpadł w siatkę oraz zablokowaniu tego samego zawodnika przez Stanleya i Lee Amerykanie prowadzili 2:0. Naszym zawodnikom udało się doprowadzić do wyrównania za sprawą skutecznego bloku Zagumnego i Kadziewicza na Salmonie (3:3). Siatkarzom USA dwukrotnie udało się odskoczyć na dwa punkty (6:4, 7:5), ale błąd Salmona i autowy atak Stanleya przyniosły Polsce remis 7:7. Swoimi zagrywkami raził rywali Winiarski. Świderski wraz z Danielem Plińskim zablokowali Stanleya, pojedynek na siatce z Ball’em wygrał Wlazły i Polacy wyszli na prowadzenie 9:7. Wprawdzie po błędzie Winiarskiego, który przekroczył linie trzeciego metra i wykorzystanej przez Priddy’ego kontrze drużyna amerykańska wyrównała (10:10), ale błąd dotknięcia siatki oraz skuteczne obicie rąk rywali przez Świderskiego przyniosło efekt w postaci ponownej dwupunktowej przewagi (12:10). Polacy znacznie wzmocnili zagrywkę i serwisy kierowali w Richarda Lambourne’a, który z trudem dawał sobie radę z przyjęciem. Przy stanie 14:10 z parkietu w wyniku kontuzji zejść musiał Łukasz Kadziewicz, w jego miejsce pojawił się Marcin Możdżonek. Reprezentacja USA rzuciła się do odrabiania strat. Lepszy okres gry amerykańskiego zespołu zapoczątkował punktując w ataku Priddy. Następnie Stanley wraz z Thomasem Hoffem powstrzymali Świderskiego, Priddy zapisał na swe konto kolejny as serwisowy, ponownie Świderski nie zdołał sforsować bloku tym razem Hoffa i Salmona i na tablicy wyników pojawił się remis 14:14. O czas poprosił trener Lozano, lecz nie wybiło to z rytmu Amerykanów, którzy po powrocie na parkiet dzięki blokowi Hoffa na Możdżonku oraz kolejnemu punktowemu popisowi Priddy’ego w polu zagrywki prowadzili 16:14. Polacy nie poddawali się. Formę w ataku odzyskał Wlazły. Blok Plińskiego na atakującym z VI strefy Priddy'm zaowocował wyrównaniem 17:17. Siatkarze USA raz jeszcze zdołali odskoczyć polskim zawodnikom na dwa oczka (17:19), lecz polscy zawodnicy po krótkiej Plińskiego doprowadzili do remisu (19:19). Po błędzie Amerykanów oraz ataku Wlazłego biało-czerwoni prowadzili 22:20. Końcowe minuty drugiego seta były popisem Wlazłego. Ostatni punkt drugiej partii psując zagrywkę podarował Polakom Priddy (25:23).
Trzecia odsłona spotkania rozpoczęła się od walki punkt za punkt. Przy stanie 4:4 z krótkiej atak skończył Millar, w sam narożnik boiska asa serwisowego posłał Stanley i drużyna USA odskoczyła na dwa oczka (6:4). Polacy po akcjach Świderskiego i Winiarskiego i dzięki dobrej grze w obronie wyrównali (7:7), lecz atak Priddy’ego i punktowa zagrywka Millara przyniosły prowadzenie Amerykanów 9:7. Reprezentacja Polski wyrównała dzięki kiwce Zagumnego (12:12). Kolejne momenty seta to walka punkt za punkt. Na drugiej przerwie technicznej minimalnie lepsi byli Amerykanie (16:15). Na parkiecie w miejsce Świderskiego ponownie pojawił się Wika. Znowu nastał czas wyrównanej gry. W polskim zespole punktował Wlazły, na środku świetnie spisywał się Możdżonek. Po drugiej stronie siatki grę w ataku „ciągnęli” Salmon oraz Stanley. Przy stanie 21:21 kontrę swego zespołu skończył Priddy, Wika zaatakował w taśmę, trio Priddy, Millar i Ball powstrzymało Wlazłego i drużyna USA miała piłkę setową (24:21). Polscy siatkarze zwarli szeregi i ruszyli do odrabiania strat. Pierwszy punkt otrzymali w prezencie po popsutej przez Salmona zagrywce. Niwelowanie strat kontynuowali Wika i Pliński, którzy zablokowali Salmona. Wyrównał Wlazły po znakomitej grze w obronie Wiki (24:24). Kolejną piłkę setową zapewnił swojej drużynie Millar atakując z krótkiej, na co natychmiast odpowiedział z lewego skrzydła Winiarski (25:25). Trzecią szansę na zwycięstwo dał USA Priddy, a sprawę ostatecznie rozstrzygnął kapitan zespołu Hoff blokując Wlazłego. Polacy pokonani 25:27, a brakowało tak niewiele...
W czwartym secie w podstawowym składzie pozostał Wika. Polacy zaczęli z wysokiego C – po dwóch asach Wlazłego, ataku Wiki i błędzie Stanleya prowadzili 4:1. Niedokładnie do swojego środkowego piłkę rozegrał Ball, duet z olsztyńskiego AZS-u Zagumny i Możdżonek zablokowali Millara i przewaga polskich siatkarzy wzrosła do czterech oczek (8:4). Dzięki skuteczności w bloku reprezentacja USA zdołała niemal zniwelować straty (8:10, 12:13). Problemy polskiego zespołu ze skończeniem ataku przyniosły naszym rywalom remis 15:15 po wykorzystanej przez Priddy’ego kontrze. Na drugiej przerwie technicznej po skutecznym ataku Winiarskiego o oczko lepsi byli Polacy (16:15). Po powrocie na parkiet miażdżącą dla Amerykanów serię bloków zapoczątkował Możdżonek zatrzymując atakującego z drugiej linii Priddy’ego. Następnie Wlazły wraz z Możdżonkiem zablokowali Salmona i biało-czerwoni prowadzili 18:15. Trener McCutcheon chcąc uciąć te nieszczęśliwą dla swoich zawodników serię poprosił o czas. Bezskutecznie. Po wznowieniu gry na ręce Możdżonka natrafił Millar, po czym polski środkowy do spółki z Wlazły ponownie powstrzymali Salmona (20:15). Amerykanie byli kompletnie rozbici, natomiast wicemistrzowie świata grali koncertowo. Przy stanie 21:16 Priddy’ego „pocelował” swą zagrywką Winiarski. Amerykański szkoleniowiec próbował zmienić sytuację wprowadzając nowych graczy na parkiecie pojawili się Kevin Hansen na rozegraniu oraz Scott Touzinsky na środku. Nic to jednak nie zmeniło, zespół polski dominował do końca i po skutecznym ataku Wiki zwyciężył 25:18.
W piątym akcie spotkania do razu ostro do ataku ruszyli Amerykanie i po krótkiej Millara, nieudanym plasie Winiarskiego oraz bloku Salmona i Millara na Wlazłym wyszli na prowadzenie 3:1. Ze środka zaatakował Możdżonek, krótką w aut odpowiedział Millar i Polacy wyrównali 3:3. Skuteczny blok Hoffa na Wlazłym ponownie przyniósł dwu punktową przewagę (5:3). Do remisu doprowadziły akcje Plińskiego i Wlazłego (5:5). Zaczęła się gra punkt za punkt, w polskim zespole w ataku królował Wlazły. Po drugiej stronie siatki w szranki stanął z nim Stanley. Drużyna USA znakomicie grała w obronie szczególnie Lambourne oraz Salmon. Przy stanie 13:13 w pole zagrywki powędrował Wika. Posłał asa pomiędzy Priddy’ego, a Lambourne’a i reprezentacja Polski miała piłkę meczową (14:13). Skutecznie z lewego skrzydła zaatakował Stanley i walka rozpoczęła się od nowa. Autowy atak Wlazłego dał naszym rywalom piłkę meczową (15:14). W polu zagrywki zameldował się Priddy i asem serwisowym efektownie zakończył to spotkanie (16:14).
Polska - USA 2:3 (18:25, 25:23, 25:27, 25:18, 14:16)
Polska: Winiarski 12, Pliński 7, Zagumny 2, Wlazły 31, Kadziewicz 1, Świderski 7, Ignaczak (l) oraz Wika 13, Możdżonek 9, Woicki, Gruszka(c)
USA: Ball 2, Lee 4, Priddy 21, Millar 14, Salmon 12, Stanley 21, Lambourne (l) oraz Hoff(c) 5, Touzinsky, Gardner, Hansen
Jutro reprezentacja Polski o godz. 18.15 (czasu polskiego) zagra z drużyną Serbii o awans do półfinału Final Six Ligi Światowej.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.