Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje

Reprezentacje | 2011-05-22 12:49:07 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: plusliga.pl

Andrea Anastasi zadowolony z postawy swoich podopiecznych

Fot.: Magdalena Kudzia

W piątek i sobotę reprezentacja Polski rozegrała dwa mecze towarzyskie z Rosją, pierwsze z Andreą Anastasim na ławce trenerskiej. Wynik rywalizacji był remisowy, a gra polskich siatkarzy mogła się podobać. - Chcę mieć zespół walczaków, siatkarzy z charakterem - nieustannie akcentował włoski szkoleniowiec.

PlusLiga: Za panem debiut w biało-czerwoncyh barwach - dwa towarzyskie mecze z Rosją. Jest pan zadowolony?

Andrea Anastasi: - Chłopcy zagrali tak, jak oczekiwałem. To były mecze pełne walki. Jestem zadowolony, bo słuchali tego, co mówiłem na czasach i wykonywali moje polecenia, zwłaszcza w setach, w których Rosjanie mieli przewagę, a my ich goniliśmy. Jak choćby w IV partii drugiego pojedynku, kiedy doszliśmy Rosjan w końcówce, a o wyniku zdecydowały indywidualne zagrania zawodników - Bąkiewicz zepsuł zagrywkę, a Muserski zaliczył asa serwisowego.

Mnie w oczy rzuciła się ogromna waleczność polskiej drużyny. To już efekty pana stylu pracy czy zażarta walka o miejsce w wyjściowym składzie?

- W pierwszej rozmowie z zawodnikami powiedziałem jakiej postawy od nich oczekuję i na co szczególnie będę kładł nacisk. Chcę parcia do przodu, w mojej drużynie nie ma miejsca na częściowe zaangażowanie lub wybiórcze wykonywanie zadań czy poleceń. Na razie jestem w pełni usatysfakcjonowany. Klimat w drużynie jest świetny - wszyscy chcą się uczyć, angażują się na 120 procent. Dlatego po drugim spotkaniu z Rosjanami powiedziałem chłopakom w szatni, że wykonali świetną robotę. To, że przegraliśmy nie stanowi problemu, bo czasem przegrywać będziemy. Widziałem na boisku walczący zespół, z charakterem. Bardzo mi się to podobało.

Pochwalił pan swoich podopiecznych za przegrany mecz? Przecież chce pan wyłącznie zwycięstw.

- Oczywiście, ale nie oczekiwałem cudu po trzech tygodniach pracy. Dokonywaliśmy wielu rotacji, próbowaliśmy różnych ustawień. Łukasz Żygadło zagrał w szóstce praktycznie po jednym, niepełnym treningu z kolegami, bo dołączył do nas w miniony czwartek. Mimo to całkiem dobrze wyglądała jego współpraca z Grześkiem Kosokiem, trochę gorzej z Piotrem Nowakowskim. Mamy jeszcze tydzień do startu Ligi Światowej, spokojnie popracujemy nad wyeliminowaniem niedociągnięć.

W tracie meczów cały czas rozmawiał pan z zawodnikami, rzucał uwagi.

- Poznajemy się nawzajem. Ja uczę się zawodników, oni mnie. Za każdym razem kładę nacisk na inny element gry. W sobotę na przykład skupiłem się na zagrywce. Rosjanie serwowali bardzo dobrze, my nie. Dlatego na jednym z czasów nakazałem skrzydłowym, żeby zagrywali mocno, nawet za cenę popełnienia błędu, bo te wliczone są w ryzyko. To są początki. Kiedy już poznamy się dobrze, nie będę im cięgle przypominał co mają robić na boisku, sami będą doskonale wiedzieli.

Regularna zagrywka to odwieczny problem polskich zawodników. Dlaczego nie potrafimy serwować tak dobrze, jak Brazylijczycy czy Włosi?

- To ciekawa sprawa. Kiedy byłem trenerem Italii, dziennikarze, eksperci bardzo często pytali mnie dlaczego drużyna ma tak duże problemy z regularnością zagrywki, dlaczego nie serwujemy tak dobrze, jak Brazylijczycy. Gdy niedawno byłem w Brazylii i rozmawiałem z wieloma szkoleniowcami, zgodnie twierdzili, że system gry mają świetny, ale jest jeden drażniący problem: zagrywka. Nie zauważyłem, żeby polscy gracze mieli jakieś szczególne kłopoty z regularnością w tym elemencie.


* rozmawiała Ilona Kobus
** więcej w serwisie PlusLiga.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane