Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje

Reprezentacje | 2011-02-04 17:26:52 | Nadesłał: Katarzyna Cipcer | Źrodlo: plusliga.pl

Andrea Anastasi: Przyjeżdżam ciężko pracować

Fot.: FIVB

Nowy selekcjoner biało-czerwonych na razie przebywa w Brazylii, gdzie podgląda pracę tamtejszych fachowców. W Polsce zjawi się 20 lutego, najpierw na krótki rekonesans, a potem na dłużej - by poznać nowych podopiecznych i z każdym z nich przeprowadzić rozmowę.

PlusLiga: Informacja o nominacji na trenera polskiej kadry narodowej zastała pana w Brazylii. Odpoczywa pan czy pracuje?

Andrea Anastasi: - Pojechałem do Brazylii na dwa tygodnie, by z bliska przyjrzeć się rozgrywkom tamtejszej Superligi i uczyć się od lepszych od siebie. Kilka dni spędziłem w klubie Sada Cruzeiro, trzecim aktualnie w rozgrywkach, w którym pracuje mój wielki przyjaciel Giovani Foppa. Oglądałem mecze i treningi, podglądałem metody. Przy okazji zwiedziłem Sao Paulo, spędziłem trochę czasu nad morzem.

Kiedy pojawi się pan w Polsce?

- Podróż do Brazylii zaplanowałem dużo wcześniej, niż pojawiła się oferta z Polski, w innym wypadku byłbym w waszym kraju w dniu ogłoszenia decyzji. W Polsce będę 20 lutego na konferencji prasowej i zostanę kilka dni na wstępny rekonesans. Wtedy też podejmiemy rozmowy o szczegółach mojej pracy z kadrą narodową i ewentualnych współpracownikach.

Zostanie pan dłużej, by poznać zawodników, podjąć pierwsze decyzje?

- Nie wiem jeszcze czy od razu zostanę dłużej, czy przyjadę w późniejszym terminie. Na szczęście, Polska leży blisko Włoch i podróż samolotem zajmuje nieco ponad godzinę. Jeśli będzie to konieczne, będę przylatywał co weekend. Na pewno zamierzam podróżować po siatkarskiej Polsce i przyjrzeć się zawodnikom - wszystkim bez wyjątku, nie tylko tym, którzy już reprezentują barwy narodowe. Wiem, że macie w Polsce długi i szalony sezon i zawodnicy już są przemęczeni. Dlatego zanim podejmę jakiekolwiek decyzje, z każdym chciałbym porozmawiać osobiście o jego zdrowiu i przydatności w drużynie narodowej. Sezon reprezentacyjny również będzie ciężki, więc potrzebujemy w nim zdrowych, wypoczętych (przynajmniej częściowo) i chętnych do współpracy graczy.

A co z tymi mniej chętnymi, a bardzo potrzebnym? Kilku siatkarzy już sygnalizuje odpoczynek od kadry.

- Z tymi również zamierzam porozmawiać osobiście. Zmęczenie i chęć wypoczynku to nie jest tylko polski problem. W Italii miałem podobną sytuację i jakoś sobie z nią radziłem. Nie zdarzyło, żeby któryś z graczy odmówił udziały w kluczowych dla kraju i kadry zawodach. Jestem przekonany, że znajdziemy porozumienie.

W polskiej prasie pojawiły się pierwsze pogłoski o składzie sztabu szkoleniowego. Zaprosi pan ponownie do współpracy Andreę Gardiniego?

- Na dzień dzisiejszy nie zdecydowałem kto znajdzie się w sztabie szkoleniowym. Z Gardinim pracowałem w Italii, cenię sobie jego fachowość i chciałbym kontynuować tę współpracę, ale nie mówiłem, że na pewno znajdzie się w sztabie. O tym będę dyskutował z polska federację i decyzję podejmiemy wspólnie. To samo dotyczy potencjalnych polskich współpracowników.

Polska federacja postawiła panu wygórowane warunki - podium Ligi Światowej i awans do Igrzysk Olimpijskich. Naprawdę pan je zaakceptował?

- To prawda, zaakceptowałem te warunki i zrobię wszystko, by je wypełnić. Gdybym nie wierzył w potencjał polskiej kadry i możliwość osiągnięcia tych celów, nie zgodziłbym się. Wiem jak ważnym sportem w Polsce jest siatkówka i wiem też jakie są oczekiwania, ale sądzi pani, że w Italii ich nie było? Praca trenera to ciągłe ryzyko i nieustanne prawdopodobieństwo jej utraty. Poza tym - ja też chcę zagrać na Olimpiadzie, marzy mi się by znów stanąć na podium. Jeżeli te chęci i tą wiarę zdołam zaszczepić w siatkarzach, będzie dobrze. Ja zrobię wszystko, co w mojej mocy.

Odważne posunięcie. Czy przed podjęciem decyzji konsultował pan się z byłymi szkoleniowcami Polski, Lozano i Castellanim?

- Wydarzenia potoczyły się tak szybko, że nie miałem możliwości skonsultować się z żadnym z byłych selekcjonerów. Właściwie nie było też takiej potrzeby. Ja lubię nowe doświadczenia, szczególnie te wyjątkowo trudne, a Polska potrzebowała szkoleniowca.

Pytam, bo oni pewnie zasygnalizowaliby panu problemy mentalne polskich graczy. Jeśli to prawda, że nie wytrzymują presji ważnych spotkań, zdąży pan w tak krótkim czasie zwalczyć tę przypadłość?

- To trudne pytanie. Żeby na nie odpowiedzieć rzetelnie, najpierw musiałbym poznać zawodników, zobaczyć jak zachowują się w sytuacji stresowej, a jak na przykład na treningach. Wtedy dopiero mógłbym się zastanowić co działa źle i jak to poprawić. Najważniejsza rzecz, jaką muszą zrozumieć zawodnicy, to że jeśli zdecydują się grać w kadrze narodowej, zdecydują się także na stresy i obciążenia. Spora grupa siatkarzy miała już do czynienia z walką o medale i moim zdaniem, radzili sobie nieźle. Nie sądzę więc, na dziś, że to może być jakimś dotkliwym problemem.

Co będzie dla pana największym wyzwaniem w naszym kraju?

- Nie traktuję funkcji selekcjonera jako wyzwania czy pracy zleconej, ale jako robienie tego, co kocham. Do swojej koncepcji i filozofii siatkówki będę próbował przekonać zawodników. Szefów federacji z kolei będę starał się przekonać, że nie zawsze będziemy grać tylko dobrze, że normalne są słabsze dni i słabsze wyniki - to jest element sportu. Nie przyjeżdżam do Polski na wakacje. Przyjeżdżam by ciężko pracować.


* rozmawiała Ilona Kobus (PlusLiga.pl)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane