Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje

Reprezentacje | 2011-02-03 16:25:44 | Nadesłał: Agata Piontek | Źrodlo: plusliga.pl

Droga Anastasiego do Polski

Fot.: FIVB

Selekcjonerem biało-czerwonej kadry został Andrea Anastasi - z grona wymienianych kandydatów najbardziej doświadczony i utytułowany na arenie międzynarodowej. Włoch zastąpił na tym stanowisku Argentyńczyka Daniela Castellaniego. Czy w Polsce Anastasi dokona cudu na miarę tego hiszpańskiego z mistrzostw Europy 2007?

50-letni obecnie Anastasi usiadł na ławce trenerskiej jako 34-latek, w Serie A2. Błyskawicznie trafił do najwyższej klasy rozgrywek, a po sześciu latach trenerskich zmagań jego talent został dostrzeżony i wyróżniony nominacją na trenera kadry narodowej. Ofiarowany mu kredyt zaufania spłacił bardzo szybko - w pierwszym roku kariery z narodową reprezentacją Włoch wygrał Ligę Światową i mistrzostwo Europy (1999). Ale gdy z mistrzostw świata 2002 w Argentynie przyjechał z niczym, stracił posadę.

W 2005 roku znów stanął na czele reprezentacji narodowej, tyle że hiszpańskiej i po dwóch latach żmudnej pracy zadziwił siatkarski świat - gdy w dramatycznych okolicznościach, na przekór wszelkim prawidłom oraz....sędziującym finał w Moskwie arbitrom poprowadził swoich podopiecznych na europejski szczyt. 24. wtedy drużyna w światowym rankingu, pokonała trzecią (Rosję), murowanego faworyta czempionatu.

Miguel Falasca, rozgrywający Hiszpanii tłumaczył sukces zbiegiem szczęśliwych wydarzeń, dobrą atmosferą w drużynie i zdrowiem, które akurat wtedy wyśmienicie dopisało. Ale też przyznał, że Anastasti, o którym wyrażał się dobrze lecz bez entuzjazmu, umiał to wszystko poskładać w sensowną całość.

W swojej ojczyźnie natomiast Andrea Anastasi został okrzyknięty niemal cudotwórcą i znów wkradł się w łaski rodzimych działaczy, którzy zaproponowali mu powrót do kadry "azzurrich”. Tłumacząc się względami rodzinnymi, rozstał się z świeżo upieczonymi mistrzami Europy i wrócił na stare śmieci. Podpisał trzyletni kontrakt - do mistrzostw świata 2010, ale już po roku pojawiły się w środowisku pomruki niezadowolenia.

- Oczekiwano cudu także na Półwyspie Apenińskim. Ale zamiast cudu zobaczyliśmy niemoc, brak zaangażowania i chęci do walki. Apogeum kadra Anastasiego osiągnęła w Pekinie, gdy po wygranym meczu z Polakami dała się zbić Brazylijczykom. Nie dlatego, że zabrakło umiejętności, ale ponieważ nie starczyło motywacji - komentował wtedy rozczarowany postawą rodaków, Andrea Zorzi, jeden z najlepszych w historii włoskich siatkarzy. - Jako były zawodnik i reprezentant nie rozumiem co znaczy „chcieliśmy, staraliśmy się, ale nie wyszło”. Widocznie chcieliśmy za mało, a staraliśmy się jeszcze mniej. Innego wytłumaczenia nie znajduję - ganił Anastasiego i jego ekipę.

Brak medalu na Igrzyskach Olimpijskich dało się wytłumaczyć licznymi kontuzjami, ale słabej postawy w Lidze Światowej i na mistrzostwach Europy rok później, w żaden sposób Anastasi uzasadnić nie potrafił. Kolejny brak podium - na Mundialu 2010 w Italii, po najprostszej z możliwych dróg do półfinału przelał czarę goryczy i choć Włoch do końca był przekonany, że obroni swoją pozycję, stało się inaczej.

- To bardzo dobry szkoleniowiec. Pracowałem z nim wiele lat i zawsze dobrze się rozumieliśmy, odpowiadał mi jego styl pracy. W kwestiach typowo szkoleniowych na pewno trzeba zwrócić uwagę na jego warsztat techniczny, który oceniam bardzo wysoko - bronił Anastasiego reprezentant Włoch, obecnie siatkarz PlusLigi Matej Cernic.

Dlaczego więc nie dostał kolejnego kredytu zaufania od krajowych władz siatkarskich?

- Ponieważ czasami zmiana trenera działa mobilizująco na zespół, zwłaszcza po tak długiej współpracy, praktycznie bez sukcesów - stwierdził Cernic, zapewniając że dla Polaków Anastasi to bardzo dobry wybór.

Wątpliwości nie miał też były szkoleniowiec Jastrzębskiego Węgla Roberto Santilli, który już zdążył pogratulować nominacji swojemu koledze po fachu. - To jeden z moich najlepszych przyjaciół w siatkarskim świecie. Dobry człowiek i świetny fachowiec, który nigdy nie przestał się dokształcać i rozwijać. Jedyne, czego potrzebuje, to zaadaptować się do polskich realiów. Znam go dobrze i wiem, że nie będzie miał z tym najmniejszych problemów. Czy jest tak surowy i rygorystyczny, jak ja? Nie. Myślę, że jest gdzieś pośrodku pomiędzy mną a Danielem Castellanim.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane