Reprezentacje | 2008-05-11 22:12:23 | Nadesłał: Anna Gumowska | Źrodlo: reprezentacja.net
Czy da się jednocześnie trenować z kadrą w Szczyrku i zaliczać egzaminy w USA? Okazuje się, że tak. O tym, jak tego dokonać oraz o wrażeniach ze spotkania z Marco Bonittą i szansach polskiej kadry na turnieju w Japonii opowiada Joanna Kaczor.
Ostatnie dni były chyba dość trudne. Musiała pani połączyć zgrupowanie w Szczyrku z pisaniem pracy zaliczeniowej i przygotowaniami do egzaminu.
Joanna Kaczor:
- Tak, musiałam dokończyć sprawy związane z moim studiami w USA. Teraz właśnie jestem na etapie odsyłania ostatniej pracy, dzisiaj rano miałam ostatni egzamin. W zasadzie wszystko jest już zakończone. Udało mi się to jakoś przetrwać zgrupowanie i pomyślnie zakończyć studia.
W jaki sposób zorganizowano egzamin? Przecież studiuje pani w USA.
- Zdawałam przez internet, dzięki połączeniu konferencyjnemu z moim profesorem. Na szczęście była taka możliwość i udało mi się z niej skorzystać.
I jak poszło?
- Poszło pozytywnie (śmiech). Ja w każdym razie jestem bardzo zadowolona.
W takim razie wróćmy do spraw ligowych. W przyszłym sezonie pani klub klub, Gwardia Wrocław, ponownie zagra w ekstraklasie. Do zapewnienia sobie awansu do PLUS LIGI Kobiet Gwardia potrzebowała tylko trzech spotkań. Jak można ocenić rywalizację z Wisłą Kraków?
- Wydaje mi się, że w tej rywalizacji dużą rolę odegrała psychika i nastawienie zawodniczek. To że wygrałyśmy pierwszy mecz po zaciętej końcówce wzmocniło nas mentalnie. Myślę że ta pierwsza wygrana zadecydowała w dużej mierze o tym, że potrafiłyśmy się zmobilizować i wygrać w kolejnym niedzielnym meczu 3-0. Jadąc z dwoma zwycięstwami na koncie do Krakowa miałyśmy już komfort psychiczny. Wiadomo było, że Wisła nie odpuści. Kolejny mecz zakończył się 3-2, jednak wynik ważyły się do samego końca i trudno było ocenić, kto okaże się lepszy. To jednak my postawiłyśmy tą „kropkę nad i” . Myślę, że dziewczyny trenowały tak mocno przez ten ostatni sezon, że zasłużyły na to, by awansować.
Jaki był pani wkład w wywalczenie awansu? Dołączyła pani do drużyny dopiero po zakończeniu rozgrywek w USA, w połowie grudnia.
- Byłam zawodniczką wchodzącą, a pierwszą atakującą była Marta, która zresztą bardzo sobie dobrze radziła na tej pozycji. Jeśli trener widział potrzebę żebym weszła na zmianę, starałam się robić wszystko najlepiej jak potrafię i okazało się, że w niektórych meczach udało mi się pomóc dziewczynom.
Teraz jest pani na zgrupowaniu kadry. Jakie są pani wrażenia po pierwszym kontakcie z trenerem Bonittą i kilkunastu dniach spędzonych w Szczyrku?
- Nie wiedziałam, jakiej osobowości mam się spodziewać. Nie miałam wcześniej możliwości porozmawiania na temat trenera z dziewczynami i zaciągnięcia opinii na jego temat. Co mogę o nim dziś powiedzieć? To fachowiec! Od razu widać, że zna się na rzeczy i jest osobą bardzo odpowiedzialną. Na treningu udziela nam wielu wskazówek, które bardzo pomagają w trakcie gry. Przez cały okres spędzony tutaj wiele się nauczyłam i wydaje mi się, że mogę nauczyć się jeszcze więcej. Myślę, że Bonitta to osoba, która zasługuje na to, żeby pojechać do Pekinu.
Zgrupowanie zaczęło się praktycznie zaraz po zakończeniu rozgrywek ligowych. Czy po dziewczynach widać oznaki zmęczenia? Nie miały przecież wiele czasu na odpoczynek.
- Faktycznie czasu na odpoczynek nie było wiele, zwłaszcza dla zawodniczek grających o medalowe miejsca. Ale zmęczenia nie widać. Wydaje mi się, że one cieszą się z tego, że liga jest już zakończona i myślami są przy sezonie reprezentacyjnym, i kwalifikacjach olimpijskich. Najważniejszy jest teraz awans na Igrzyska, nikt już nie myśli o lidze i nie czuje trudów sezonu.
Czy dziewczyny przywiozą z Japonii bilet do Pekinu?
- Trener Bonitta to do świadczony fachowiec i wybrał optymalny skład. Trenowały ciężko przez ostatnie dni i myślę, że da to oczekiwanie rezultaty.
*Rozmawiała Katarzyna Biernacka - Reprezentacja.net
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.