Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje

Reprezentacje | 2010-08-21 23:23:47 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna

Panas: Klasa rywali mobilizuje

Fot.: Magdalena Kudzia

- Zawsze lepiej grać z najlepszymi, jak grać ze słabeuszami - zauważa w rozmowie z naszym serwisem, Radosław Panas. Już jutro kadra Polski zmierzy się z niezwykle utytułowaną ekipą Canarinhos.

Za kadrą Polski pierwsze zwycięstwo w tegorocznym Memoriale Wagnera. Dziś udało się to, co nie udało się wczoraj z Bułgarią...

Radosław Panas: - Tak, to prawda i powiem, że bardzo żałowaliśmy tego wczorajszego meczu - tym bardziej, że przegraliśmy trzy końcówki. Analizując później statystyki - w większości elementów byliśmy lepsi, a mimo to, w meczu tym nie zwyciężyliśmy, więc nie zawsze papier "mówi" prawdę. W czysto siatkarskich elementach i właśnie we wspomnianych końcówkach rywale pokazali swoją wyższość. Oczywiście, każda porażka siedzi w głowie, dlatego dzisiaj bardzo zależało nam, żeby się zrehabilitować, żeby zagrać dobry mecz, żeby wygrać - no i to nam się udało, a to najważniejsze.

Tegoroczny Memoriał to dla kadry Polski jedynie etap przygotowań pod Mistrzostwa Świata. Tak czy inaczej, klasa przeciwników zachęca chyba do wyjątkowo poważnego podejścia do tych spotkań?

- Zdecydowanie. Muszę przyznać, że dawno nie było tak mocno, tak dobrze obsadzonego turnieju w naszym kraju. Brazylia - Mistrzowie Świata, Bułgarzy - trzecie miejsce, my - Vicemistrzowie Świata, Mistrzowie Europy, Czesi - bardzo solidny zespół. Warto podkreślić, że drużyny przyjechały w swoich najsilniejszych składach, chociaż wiadomo - nie we wszystkich meczach, w nich grają. Tak samo my do tego podchodzimy, aczkolwiek jak zawsze, chcemy wygrać jak najwięcej spotkań.

Można już powiedzieć, że powoli krystalizuje się skład na jesienne Mistrzostwa?

- Jest jeszcze kilka spotkań, które na pewno będą dla trenera bardzo istotnym materiałem do analizy, ale tak - na pewno ten skład powoli się już krystalizuje. Zostanie tylko czternastu zawodników, którzy pojadą do Włoch na Mistrzostwa Świata. Wkrótce kadrę czeka wyjazd do Brazylii, tak więc będzie jeszcze sporo gry, a trener Castellani będzie miał sporo do przemyśleń.

Tacy rywale jak Brazylia, Bułgaria, to chyba wymarzeni partnerzy do przygotowań pod imprezę sezonu?

- Oczywiście - zawsze lepiej grać z najlepszymi, jak grać ze słabeuszami. Uczymy się tym samym od najlepszych. Mecze ze słabymi zespołami, nawet wygrane wysoko, niewiele nam dają. Klasa zawodników po przeciwnej stronie siatki, mobilizuje nasz zespół i to było widać podczas meczu w Sopocie, gdzie Polska zagrała naprawdę bardzo ciężki mecz. Na pewno pięć bojów z Brazylią, bo tyle było planowanych - będzie dobrą nauką. Bez wątpienia, Brazylijczycy zgadzając się na walkę z nami, traktują nas bardzo poważnie. Także oni wolą grać sparingi, właśnie z nami - nie z jakimś słabszym zespołem.

Zawodnicy, często wspominają ostatnio o niezwykle intensywnych treningach. Proszę zdradzić, jak dokładnie na chwilę obecną one wyglądają?

- Bardzo duży nacisk w ostatnich trzech tygodniach kładliśmy na przygotowanie fizyczne, przygotowanie siłowe. To było widać tutaj - nie było widać takiej dynamiki, nie ma tej szybkości, świeżości, ale wszystko przyjdzie w swoim czasie. Teraz nastał czas, żeby podładować trochę "akumulatory" - na Mistrzostwach Świata trzeba będzie rozegrać dziewięć spotkań. My, liczymy na to, że będziemy walczyć do ostatniej fazy turnieju, że pojedziemy do Rzymu i trzeba być na to mocno, dobrze przygotowanym.

Zmorą, z którą trudno walczyć każdej, nawet najmocniejszej drużynie są kontuzje, a w okresie wzmożonej pracy o nie nietrudno...

- Zdarzają, owszem, zdarzają się urazy przy takich ciężkich treningach, przy tak dużych obciążeniach, ale zdarzają się także kiedy człowiek jest w najwyższej formie. Na szczęście nie mamy kontuzji, które eliminują nam zawodników z gry - są tylko jakieś drobne urazy, które po tygodniu, dziesięciu dniach mniejszych obciążeń, zabiegów czy rehabilitacji znikają i zawodnicy ci są znów gotowi do gry. Trener nie mógł skorzystać dzisiaj ani z Daniela Plińskiego, ani z Patryka Czarnowskiego, ale w perspektywie kilku następnych dni czy tygodni, to się zmieni. Na pewno taka sytuacja to szansa dla tych zdrowych, którzy są w lepszej dyspozycji - to oni mają szansę zaprezentowania się trenerowi, szansę by pokazać, że może na nich liczyć.

Już jutro prawdziwa uczta dla polskich kibiców - pojedynek Polski z Brazylią. Jak ocenia pan szansę biało-czerwonych, w ostatnim już meczu tego turnieju?

- Po pierwsze - wierzę, że będzie pełen komplet publiczności. Na pewno będzie gorąco i czeka nas ciekawy mecz. Ciężko wyrokować wcześniej, jaki będzie rezultat tego spotkania, ale jedno jest pewne - potraktujemy ten mecz bardzo poważnie, będziemy chcieli go wygrać, żeby podbudować się psychicznie. Jeżeli wygramy - będzie to już nasze drugie ostatnio zwycięstwo nad Brazylią. Wszyscy czekamy już na ten mecz.


* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane