Reprezentacje | 2010-07-18 15:52:54 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: plusliga.pl
Jeden z najbardziej doświadczonych i utytułowanych zawodników... na ławce trenerskiej. Z kadrą Holandii zdobył olimpijskie złoto, teraz jako szkoleniowiec podjął próbę odbudowania dawnej świetności. W Lidze Światowej 2010 na inaugurację pokonał 3:0 Brazylię, ale potem było już tylko gorzej. Brak sukcesów go nie zraża. Wierzy, że za kilka lat znów będzie głośno o pomarańczowej potędze.
Celem reprezentacji Holandii był awans do Final Six Ligi Światowej. Nie udało się. Co zawiodło?
- Fizycznie byliśmy przygotowani do LŚ bardzo dobrze. Nie byliśmy natomiast gotowi mentalnie by walczyć o zwycięstwo z najlepszymi. Było to widoczne szczególnie w pojedynkach w Bułgarii, gdzie historia cały czas się powtarzała - po serii punktów rywali na początku setów, gubiliśmy rezon i nie potrafiliśmy pokazać na co nas stać, nie byliśmy przygotowani by grać tak ciężkie mecze w tak szczególnej atmosferze, jak ta w Warnie.
Chce pan powiedzieć, że drużyna nie udźwignęła mentalnie trudów LŚ?
- Nie. Chodzi raczej o przygotowanie mentalne do poszczególnych pojedynków. Podczas LŚ ciągle byliśmy w podróży, ciągle musieliśmy być w najwyższej formie psychicznej, w pełni skoncentrowani. Mamy dobrych zawodników, ale nie mamy aż tak wyśmienitych graczy, jak na przykład Bułgaria. Żeby utrzymać poziom w rywalizacji z takimi przeciwnikami jak Bułgaria czy Brazylia, musimy grać nie dobrze, ale wyśmienicie, we wszystkich elementach. Dlatego właśnie w naszym przypadku tak istotne jest przygotowanie mentalne - musi być za każdym razem perfekcyjne. Drużyna, poza środkowymi bloku jest bardzo młoda i niezbyt doświadczona w bojach na wysokim, międzynarodowym poziomie. Zawodnicy są jakby trochę przestraszeni, niepewni. Trzeba czasu żeby przeistoczyli się w boiskowe zwierzęta, killerów, którzy bezwzględnie wykorzystają każdą okazję by zwyciężyć. Nad tym musimy popracować.
W LŚ nie zobaczyliśmy największej gwiazdy Holandii, Roberta Horstinka. Dlaczego?
- Horstink to klasowy zawodnik, ale nie chce grać w kadrze narodowej. Jest zawsze mile widziany w reprezentacji, ale najpierw musi znaleźć motywację, by być z nami i ciężko pracować. Jeśli ktoś chce reprezentować barwy narodowe, to jednocześnie godzi się na ciężką pracę dzień po dniu - przez całe lato oraz na wyrzeczenia z tym związane.
Zobaczyliśmy natomiast nową twarz w sztabie szkoleniowym, Włocha Tomaso Totolo.
- Totolo to człowiek instytucja - scout, asystent, trener. Potrafi wszystko, a do tego jest niezwykle zaangażowany i oddany pracy. Zebrałem o nim opinie i wszyscy podkreślali, że to świetny fachowiec. Dał naszej kadrze nowy impuls, ładunek energii do działania, cieszy się dużym szacunkiem wśród zawodników. Wniósł też sporo typowo siatkarskich elementów w cykl przygotowań i treningów. Jestem bardzo zadowolony z tej współpracy i mam nadzieję, że zechce być z nami również w przyszłym roku.
* więcej w serwisie PlusLiga.pl
** rozmawiała Ilona Kobus
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.