Reprezentacje | 2010-06-23 11:12:56 | Nadesłał: Agata Piontek | Źrodlo: onet.pl
Krzysztof Ignaczak jest spokojny o awans polskiej reprezentacji do turnieju finałowego Ligi Światowej siatkarzy. - Im dalej w las, tym będzie lepiej - uważa przechodzący rehabilitację po artroskopii kolana libero Asseco Resovii Rzeszów i drużyny narodowej.
Na półmetku rozgrywek mistrzowie Europy mają w dorobku trzy porażki i tyle samo wygranych, ale wszystkie sześć pozostałych meczów rozegrają w kraju. Rozpoczęli rozgrywki fatalnie - od dwóch przegranych w Stuttgarcie z Niemcami, potem w San Juan pokonali Argentynę, a w miniony weekend w Hawanie najpierw ulegli, a następnie zwyciężyli niepokonaną wcześniej Kubę.
- Najbardziej szkoda mi przegranego pierwszego spotkania z Kubą. Było już tak blisko, a mogliśmy dopisać sobie trzy punkty. Zabrakło jednak koncentracji i skończyło się porażką po tie-breaku. Ale właśnie po meczach w Hawanie wyraźnie widać, że wszystko idzie ku lepszemu. Ta gra wygląda już całkiem dobrze. Im dalej w las, tym będzie lepiej, dlatego jestem spokojny o awans do Final Six - powiedział Ignaczak.
- Teraz widać, że przed spotkaniami z Niemcami, które inaugurowały rozgrywki, chłopakom po prostu zabrakło czasu. Spędzili ze sobą tylko dwa tygodnie, co odbiło się na zgraniu, dochodziło do nieporozumień. Teraz powinno być coraz lepiej - dodał.
Mistrz Europy z Izmiru po sezonie ligowym poddał się artroskopii kolana. Trener reprezentacji Daniel Castellani dał mu wolne na rehabilitację z nadzieją, że zdoła się wykurować przed jesiennymi mistrzostwami świata we Włoszech. - Leczenie przebiega znakomicie. Nie czuję już żadnego bólu, rozpocząłem nawet zajęcia na siłowni - poinformował.
Zmagania kolegów z kadry śledzi przed telewizorem. Mecze z Argentyną widział z odtworzenia, ale już pierwsze spotkanie z Kubą oglądał w nocy "na żywo". - Ten tie-break mnie wykończył. Dostarczył też takiej dawki emocji, że nie dałem rady obudzić się na drugi mecz, zwłaszcza, że w domu są małe dzieci, do których trzeba rano wstać - powiedział.
Teraz Biało-Czerwonych czekają trzy weekendy z LŚ przed własną publicznością - we Wrocławiu, Łodzi i Katowicach. - Jestem przekonany o tym, że wszystkie mecze zakończą się naszą wygraną. Przy wsparciu kibiców, we własnych halach i wzroście formy, nie powinniśmy mieć kłopotów z nikim - uważa.
Oprócz siatkówki, Ignaczak śledzi też zmagania piłkarzy. W mistrzostwach świata w RPA kibicuje Hiszpanii, a w finale chciałby, by zmierzyła się z Brazylią.
- Zaskoczony jestem postawą sędziów. W niedzielnym spotkaniu Canarinhos z Wybrzeżem Kości Słoniowej arbiter się nie popisał. Przegapił parę fauli, a potem sytuacja wymknęła mu się spod kontroli. Sędzia to jednak nie automat i pomyłki też mu się zdarzają - ocenił.
Do tej pory najbardziej podobał mu się poniedziałkowy mecz Portugalii z Koreą Północną (7:0). - Głównie ze względu na grad goli. Jestem kibicem i czekam na bramki - przyznał siatkarz.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.