Reprezentacje | 2010-04-05 12:58:02 | Nadesłał: Emilia Kowalkowska | Źrodlo: plusliga.pl
Choć na liście jego rozlicznych sukcesów znajdują się złoto olimpijskie, złoto Ligi Mistrzów czy triumf w Lidze Światowej, najcieplej wspomina lata przed szczytem siatkarskiej kariery spędzone na Uniwersytecie w Indianie oraz dzień narodzin syna. Najmniej chętnie z kolei wraca do dnia swoich 21. urodzin....
Najpiękniejsze chwile:
Uniwersytet w Indianie - IPFW. Cztery lata, które tam spędziłem były najlepszymi w moim życiu. Tam poznałem żonę, trenowałem z sukcesami pod okiem ojca, stałem się dojrzałym mężczyzną i siatkarzem. Przede wszystkim zdobyłem cenne wykształcenie, które z pewnością zaprocentuje po zakończeniu kariery. Te cztery lata były dla mnie doskonałym przygotowaniem do profesjonalnej kariery sportowej. Dały mi poczucie, że jeśli pośliźnie mi się noga lub z jakiegoś powodu nie będę mógł grać w siatkówkę, to zawsze mam alternatywę. W Stanach mówimy, że czas spędzony na Uniwersytecie to takie życie w pigułce. Potem, po zakończeniu edukacji trzeba wybrać to, co było w nim najlepsze.
Najbardziej wstydliwy moment:
Kiedy miałem 21 lat, po raz pierwszy (i jedyny!) wylądowałem w więzieniu. W dniu urodzin świętowałem z kolegami - bo w Stanach legalnie można pić alkohol dopiero po ukończeniu 21 roku życia. Wypiłem trochę za dużo żeby prowadzić samochód, ale pojechałem do domu. Nie dojechałem. Ktoś wezwał policję i wylądowałem na 24 h w więzieniu. Wpakowali mnie do ogromnej celi, w której było jakieś 200 innych osób - typków spod ciemnej gwiazdy, którzy mieli sporo na sumieniu. To było przerażające - najgorsza i najdłuższa noc w moim życiu.
Wiele mnie natomiast nauczyła. Po pierwsze, że można się zabawić, ale trzeba być odpowiedzialnym. Po drugie, że za każdą głupotę trzeba słono zapłacić. Ja dostałem ogromne kolegium i zabrali mi prawo jazdy na 6 miesięcy. Potem, przez siedem lat żyłem w napięciu i musiałem się bardzo pilnować, bo gdyby zdarzyła mi się podobna wpadka, zabraliby mi prawo jazdy na zawsze. Dodatkowo wysłali mnie na kurs poprawnego zachowania, takiego savoir vivre'u dla błądzących. Nie opowiadam o tym zbyt często, bo nie ma czym się chwalić, ale obiecałem sobie, że gdy mój syn będzie w odpowiednim wieku, opowiem mu tę historię jako przestrogę na przyszłość.
Więcej na www.plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.