Reprezentacje | 2009-08-22 15:10:17 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna
- Siatkówka azjatycka jest bardzo specyficzna. Dzisiaj było to widać, tym bardziej cieszymy się, że od początku byliśmy skoncentrowani - powiedział w wywiadzie dla naszego serwisu, reprezentacyjny przyjmujący, Zbigniew Bartman.
Dwa dobre sety, a później kłopoty w trzecim, tak w skrócie opisać by można przebieg tego zwycięskiego ostatecznie w czterech setach pojedynku. Dlaczego Twoim zdaniem nie udało się tu dziś wygrać do zera?
Zbigniew Bartman: - No cóż, można powiedzieć, że nasza gra po tych dwóch pierwszych setach troszeczkę się zmieniła i do tego trzeciego seta wyszliśmy nieco zdekoncentrowani. Na pewno po części jest to wina tej dziesięciominutowej przerwy, bo nie ukrywam, że ona bardzo wybija z rytmu z gry. Dziesięć minut to naprawdę bardzo dużo, szczególnie jeśli ktoś jest mało rozgrzany, jeżeli siedzi się w szatni i rozmawia to później niestety to meczowe napięcie trochę z nas schodzi. Później trudno wejść znowu w spotkanie, bo trzeba znowu się rozgrzać, a nie ukrywajmy, że to nie jest łatwe. Tak samo było w Lidze Światowej, gdzie z początkiem trzeciego seta mieliśmy podobne problemy.
Tak wracając jeszcze do rywala, to trzeba przyznać, trafił wam się dzisiaj zespół wyjątkowo egzotyczny..
- Tak, dokładnie, a jak powszechnie wiadomo, siatkówka azjatycka jest bardzo specyficzna. Dzisiaj było to widać, tym bardziej cieszymy się, że od początku byliśmy skoncentrowani. Zagraliśmy konsekwentnie i w ważnych momentach potrafiliśmy postawić na dobrą zagrywkę, która dawała nam duży komfort w końcówkach seta. Tak jak mówię, przez dwa pierwsze sety to my generalnie kontrolowaliśmy grę, szczególnie w tej drugiej partii gdzie objęliśmy bardzo dużą przewagę. W trzecim secie trener Chińczyków dokonał paru zmian i wprowadził nieco ożywienia na boisko. Widać było, że zawodnikom, którzy weszli, chciało się grać. My troszeczkę, powiem w cudzysłowiu, "przymarzliśmy" i ciężko nam było znowu odpalić.
Jak oceniasz poziom polskiego przyjęcia po tych dwóch pierwszych meczach?
- Powiem, że wczoraj było bardzo dobrze, mimo to, że Hiszpanie mieli bardzo ciężką zagrywkę typu flot, tę tak zwaną brazylijkę. Dzisiaj przez te dwa pierwsze sety również wyglądało to rewelacyjnie i dopiero później, w omawianym już wcześniej dokładnie, trzecim secie wdarła nam się w przyjęcie pewna nerwowość i ciężko było nam wrócić, ale już po trzecim secie, wszystko wróciło do normy i Grzesiek miał więcej komfortu, żeby poprowadzić naszą grę do zwycięstwa.
Zawsze deklarujesz, że chciałbyś grać jak najwięcej. Dziś wreszcie dostałeś swoją szansę na wystep w większym wymiarze niż zazwyczaj..
- Zgadza się, dla mnie to spotkanie było bardzo ważne, cieszę się, że miałem szansę tu dziś wystąpić, ponieważ miałem coś do udowodnienia, przede wszystkim sobie, bo nie ukrywam, że ostatni okres był dla mnie ciężki. No cóż, cieszę się, że wygrywamy i to jest najważniejsze, bo zwyciężyliśmy już piąte spotkanie z rzędu i widać, że ta nasza gra układa się coraz lepiej. Jesteśmy coraz groźniejsi, coraz mocniejsi i stąd dobre nastroje i duży optymizm na Mistrzostwa Europy.
Co powiedziałbyś o Twojej rywalizacji z Bartkiem Kurkiem, bo to jednak on częściej wystawiany jest z waszej dwójki przez trenera Castellaniego..
- Ja bym nie nazwał tego nawet rywalizacją, ponieważ obydwaj jesteśmy kolegami, przyjaźnimy się, zawsze mieliśmy bardzo dobre relacje między sobą, ale tak jest w sporcie, że nie ma sentymentów i gra ten który w danym momencie jest lepszy. Bartek prezentuje się rewelacyjnie w ostatnich meczach, ciągnął całą polską reprezentację do przodu, pchał ten wózek i bardzo się cieszę, trzymam za niego kciuki, oby tak dalej, a moja rola na ten moment jest taka, żebym kiedy trzeba, godnie go zastępował. Jeżeli zespół wygrywa, to wszyscy się z tego cieszymy, a nie tylko ci, którzy grali, ale także ci, którzy wspierali i którzy na treningach dawali z siebie wszystko, żeby podnieść swój sportowy poziom. Na pewno sytuacja ta, w której się znalazłem, wymaga z mojej strony cierpliwości, ale jestem pewien, że wyjdzie mi to tylko na dobre. Jak już powiedziałem, cieszę się, że wystąpiłem w tym spotkaniu, że miałem okazję zagrać, tym bardziej, że nie było to najgorsze spotkanie w moim wykonaniu i udowodniłem sobie, że jeszcze trochę w siatkówkę grać potrafię.
Jeżeli miałbyś porównać w skali trudności te dwa ostatnie pojedynki, to który określiłbyś jako łatwiejszy?
- Ja uważam, że to były dwa bardzo podobne spotkania. I z Hiszpanami, i tu dzisiaj z Chinami był jeden set, w którym się zdekoncentrowaliśmy, przytrafiło nam się parę błędów, nie wykorzystaliśmy paru piłek, ale wszystkie pozostałe trzy były już pod nasze dyktando, więc myślę, że te spotkania były bardzo podobne jeśli chodzi o przebieg, tylko, że wczoraj przegraliśmy pierwszego seta, a dzisiaj trzeciego.
Mimo mocnej obsady, to jednak tylko turniej towarzyski. Nie brakuje wam motywacji?
- Nie, na pewno motywacji nie brakuje, bo gramy przecież w reprezentacji Polski i już sam ten fakt jest dla nas wystarczającą mobilizacją i honorem, bo zostaliśmy wybrani z bardzo szerokiej grupy zawodników, grających na polskich i zagranicznych parkietach i chcemy się zaprezentować jak najlepiej, bo reprezentujemy cały naród. To nie jest tak, że gramy sparing i nam się nie chce, to by było nie do przyjęcia, a na pewno jest to turniej, który wyjaśni nam dużo niewiadomych, da nam wiele odpowiedzi przed Mistrzostwami Europy, zresztą jest to ostatni etap przygotowań do nich, więc nawet nie ma mowy o odpuszczaniu jakichkolwiek spotkań czy piłek. Powiem, że koncentrujemy się na każdym naszym spotkaniu czy jest to Memoriał Wagnera czy jest to turniej w Gdyni, czy są to Mistrzostwa Europy. Na pewno te Mistrzostwa Europy są gdzieś w perspektywie przed nami, ale zawsze najważniejsze są te spotkania, które są najbliżej, czyli aktualnie koncentrujemy się na tych meczach tutaj, w Łodzi.
Zmieńmy nieco temat.. Ostatni sezon spędziłeś w Polsce, teraz przenosisz się do Rosji. Jak podsumujesz ten miniony rok oraz swoje występy w częstochowskim AZSie?
- Ja generalnie z mojego powrotu byłem zadowolony, znaczy się jestem zadowolony, bo naprawdę dał mi dużo sportowo, ogólnie był to dla mnie dobry sezon, ale nie ukrywam, że teraz bardzo cieszę już na mój wyjazd do Rosji. Tak jak wcześniej, przed przyjazdem do Polski zapowiadałem, że wrócę tu prawdopodobnie tylko na rok, tak więc tego się trzymam i nie mogę się już doczekać kiedy pojadę do Surgutu i zacznę walczyć z żywiołem.
Co powiesz o swoich nowych kolegach z zespołu, bo zapewne orientowałeś się z kim będziesz tam występował?
- Tak, oczywiście, znam cały skład. Na pewno mamy dobry zespół, młody zespół z odrobiną
doświadczenia i bardzo się z tego cieszę. Mamy świetnego rozgrywającego, który zwyciężył z reprezentacją Rosji uniwersjadę, mamy bardzo dobrego atakującego Maximowa, dwóch bardzo solidnych środkowych, libero z reprezentacji Rosji, który zrobił na mnie kolosalne wrażenie za sprawą swoich występów w lidze światowej, więc na pewno się cieszę, że będę w takim właśnie zespole. Nie chcę tu wybiegać za daleko, ale cel minimum, to żeby zakwalifikować się do playoffów, a taki cel, z którego klub byłby zadowolony to oczywiście puchary europejskie, w których w sezonie 2010/2011 chcielibyśmy występować.
A jak z przeprowadzą do Rosji? Na zakończenie, zdradź proszę czy zdążyłeś się już z nią uporać?
- Nie, jeszcze nie, bo to jest, że tak powiem duża wycieczka, środek Syberii, więc sześć i pół tysiąca kilometrów z mojej rodzinnej Warszawy, ale mam pojawić się w Surgucie 18 września w nocy, ponieważ tak mam lot i już 21 gramy na wyjeździe drugą rundę Pucharu Rosji, w której ja będę brał udział. Cieszę się, że od razu wchodzimy w grę, na pewno będzie to jakiś etap przygotowań do dalszej części sezonu, do rozgrywek ligowych, ale z drugiej strony będzie to też wymagało ode mnie dużo odpowiedzialności, bo od razu będę musiał wejść w nowe środowisko i od razu grać na wysokim poziomie, co też na pewno nie będzie łatwe. Wiem, że chłopaki przygotowują się bodajże od 10 sierpnia, ponieważ już siódmego września pierwsza runda Pucharu Rosji, rozgrywana zresztą w Surgucie, więc trzymam za nich kciuki i jestem dobrej myśli.
* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.