Reprezentacje | 2009-08-22 12:28:29 | Nadesłał: Agnieszka Gambusz | Źrodlo: plusliga.pl
Choć z kraju wyjechał jako kilkuletnie dziecko, wciąż świetnie mówi w ojczystym języku. Choć gra dla włoskiej kadry, serce wciąż ma biało-czerwone. Po zakończeniu Memoriału Wagnera zamierza zabrać włoskich kolegów na wycieczkę po Łodzi i prawdziwy, polski obiad.
PlusLiga: Jak gra się dla polskiej publiczności?
Michał Łasko: Bardzo fajnie. Po raz pierwszy gram w Polsce, w pierwszym składzie reprezentacji. Chociaż czuję się już właściwie bardziej Włochem, jakiś sentyment drzemie w sercu. Tutaj, przy okazji turnieju ku pamięci Huberta Wagnera emocje są naprawdę silne. Spotkałem się w piątek z Tomaszem Wójtowiczem, którego pamiętam z dzieciństwa, bo często odwiedzał mojego ojca. Zamieniliśmy kilka zdań, przypomniałem sobie jak to było w Polsce, gdy byłem dzieckiem.
Nigdy nie myślał pan, żeby zagrać dla biało-czerwonej kadry?
- Przede wszystkim nigdy nie pojawiła się taka propozycja. Mam dwa paszporty, więc problemu by nie było. Ja zawsze marzyłem, żeby zagrać w kadrze narodowej. Pojawiła się możliwość w kraju, w którym spędziłem większość życia i z niej skorzystałem. Czy żałuję, że to nie polska reprezentacja? Nie...czuję się tak samo Polakiem, jak Włochem.
Kontynuując wątek polsko - włoski, w niedzielę w finale Memoriału Hubera Wagnera Italia zagra o zwycięstwo z Polską. Serce będzie rozdarte?
- Na pewno trochę. Ale w sporcie nie ma sentymentów. Zrobię wszystko, żeby to moja drużyna wygrała rywalizację. Łatwo nie będzie, bo Polska gra bardzo dobrze w Łodzi i na pewno jest aktualnie w lepszej formie, niż nasza reprezentacja. Jesteśmy właśnie w dość intensywnym treningu fizycznym i brakuje nam szybkości. Widać, że gra nie układa nam się tak, jak powinna. W pojedynku z kadrą Polski B nie zaprezentowaliśmy się najlepiej.
Więcej na plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.