Reprezentacje | 2009-08-13 15:49:50 | Nadesłał: Alicja Chrabańska | Źrodlo: Reprezentacja.net
- Na pewno jest to zaskoczenie. Z tego, co pamiętam w kadrze B nie brakuje środkowych. Na mojej pozycji konkurencja będzie spora - w wywiadzie dla Reprezentacja.net Łukasz Wiśniewski mówi o Indiach, MŚ Juniorów oraz powołaniu do kadry Polski na Memoriał Huberta Wagnera.
Kilka dni temu wrócił z Indii, gdzie wraz z reprezentacją Polski juniorów rywalizował w finałowym turnieju Mistrzostw Świata juniorów. O turnieju, wrażeniach, jakie przywiózł z pobytu w Indiach oraz powołaniu do kadry B opowiada serwisowi Reprezentacja.net.
Reprezentacja.net:
Przed mistrzostwami świata każdy z was zakładał, że wróci do Polski z medalem. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Polskiemu zespołowi nie udało się awansować do ósemki i ostatecznie zakończyliście turniej na miejscu dziewiątym.
Łukasz Wiśniewski:
- Wszystko zaczęło się od tego feralnego meczu z Kanadą. Z Rosją też się nie udało i po tych pierwszych dwóch spotkaniach mieliśmy taki mały kryzys psychiczny. Gra o miejsce 9-16 nie była szczytem naszych marzeń, jednak chcieliśmy mimo wszystko wrócić do Polski w trochę lepszych humorach. W kolejnym spotkaniach udało się wszystko wygrać, więc w jakimś tam stopniu nastroje się poprawiły.
Nasza grupa nie należała do najłatwiejszych. Grali w niej przecież Brazylijczycy, którzy potem zostali mistrzami świata. Kanadę i Rosję można było pokonać. Przegraliście jednak oba tie breaki i to w kiepskim stylu.
- Nie wiem, z czego to wynikało. Może w końcówkach setów zabrakło nam koncentracji. Wygrywaliśmy w setach 2-1, potem robiło się 2-2. Wychodziliśmy na tie breaka i wszystko się rozsypywało. W pewnym momencie z wyniku 0:0 zrobiło się 7:1, a taką różnicę punktową odrabia się niezwykle trudno. Szczerze powiedziawszy nie oglądałem jeszcze zapisu video tych spotkań, więc trudno mi powiedzieć, jak to się stało. Wyników jednak nie da się już zmienić, to już jest za nami.
Zacząłeś turniej jako zawodnik szóstkowy. Potem coraz częściej byłeś zastępowany przez Łukasza Polańskiego. Dlaczego?
- Pojechaliśmy do Indii kilka dni wcześniej, żeby sie zaaklimatyzować. Rozegraliśmy kilka sparingów i odezwała się u mnie stara kontuzja - kolano "skoczka". Wcześniej miałem objawy i bóle, ale nie takie mocne. Nasiliły się po trzech pierwszych spotkaniach, a jeszcze w trzecim meczu doszły kłopoty żołądkowe. Na szczęście z powodzeniem zastępował mnie Łukasz Polański, jednak Łukasz doznał kontuzji. Musiałem znowu grać, co miałem robić, w końcu istnieją tabletki przeciwbólowe.
Wspomniałeś o kłopotach z żołądkiem. Nie smakowało Ci jedzenie serwowane przez gospodarzy?
- Nie tylko mi. Po powrocie do Polski prawie każdy z nas miał 4 kg do tyłu. Nie wynikało to z tego, że w hotelowym bufecie jedzenia było mało. Jedzenia było naprawę dużo jak na te warunki. Jednak nie zawsze to, co dobre dla Hindusa, jest smaczne dla Europejczyka. Nie tylko my mieliśmy z tym problemy, prawie wszystkie ekipy narzekały. Wszystkie oprócz zespołu gospodarzy (śmiech).
Samym hotelem na początku też nie byliśmy zachwyceni, jednak po pierwszej wycieczce do centrum Puny prawie każdy z nas zmienił zdanie na ten temat. W porównaniu z warunkami, w jakich żyją niektórzy Hindusi, my w hotelu mieliśmy prawdziwe luksusy.
*więcej w serwisie Reprezentacja.net
** Rozmawiała Katarzyna Biernacka – Reprezentacja.net
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.