Reprezentacje | 2008-06-17 00:23:00 | Nadesłał: Agnieszka Mrozewska | Źrodlo: Super Volley
Media kreują gwiazdy, albo niszczą ludzi. Ale prywatnie jesteśmy zupełni inni niż przedstawiają to dziennikarze. Mnie okrzyknęli pozerem i osobą niezrównoważoną psychicznie – mówi Łukasz Kadziewicz. Spróbowaliśmy zedrzeć z „Kadzia” maskę i dowiedzieć się, jaki jest naprawdę. Ale nie było to łatwe.
Spotkaliśmy się w hotelu Warmińskim w Olsztynie, gdzie Polacy rozpoczęli sezon, występem w Memoriale Huberta Wagnera. Kadziewicz mecze kolegów oglądał z trybun, bo podczas treningu poczuł ból kostki. Badanie nie wykazało wprawdzie żadnej poważnej kontuzji, ale trener Raul Lozano nie chciał ryzykować i w ostatniej chwili wycofał środkowego Sparklingu Mediolan ze składu. Dla nas była to szansa, by porozmawiać z jednym z najbardziej kontrowersyjnych i barwnych polskich siatkarzy. Człowiekiem znanym z impulsywnego charakteru i ciętego języka.
Zaczęło się jednak niewinnie. - Ładna ta wasza gazetka. Fajne zdjęcia, dobra kolorystyka, papier i szata graficzna – rzucił „Kadziu” przeglądając majowy numer „Super Volley’a”. Po chwili był już jednak w swoim żywiole. Na pytanie o zawartość merytoryczną miesięcznika odpowiedział z rozbrajającym uśmiechem: – A jakie to ma znaczenie? Wy dziennikarze i tak piszecie co chcecie. Kto by się tym przejmował. Po chwili jego wzrok zatrzymał się na rubryce „Nasi za granicą”, w której ocenialiśmy występy Polaków grających w europejskich ligach. - Co?! Wsadziłeś mnie na minusa? Ty łachudro jedna. Ton był żartobliwy, ale w głosie Łukasza dało się wyczuć pewne rozgoryczenie. Pierwszy temat narzucił się sam.
Naprawdę chcesz mi wmówić, że miałeś udany sezon? Przez kilka miesięcy leczyłeś kontuzję, po powrocie do gry nie błyszczałeś i na domiar złego pokłóciłeś się z trenerem. Sparkling nie awansował do play-off i zbankrutował, a ty nie dostałeś nawet połowy należnych ci pieniędzy. A mimo to uważasz, że ten sezon był udany?
- Tak właśnie uważam. Powiedz mi, która polska gwiazda wyszłaby na boisko, gdyby nie płacono jej pieniędzy przez sześć miesięcy? Pewnie wielu by zastrajkowało i odmówiło gry. Powiedz mi kto by wyszedł? Bo ja takich nie widzę. Mnie nie płacono, ale grałem do końca.
Godne podziwu, ale wciąż nie rozumiem czemu jesteś zadowolony z sezonu, który wszyscy postrzegają jako najbardziej pechowy w twojej karierze.
- OK. Dostałem nieźle po dupie, ale ten rok dał mi cholernie dużo. Byłem w takim sobie zaściankowym mało znanym klubie, który nie wszedł do play-off i zbankrutował. Tyle tylko, że najlepsze polskie kluby, a nawet reprezentacja długo nie dościgną pod wieloma względami Sparklingu. Kiedy doznałem kontuzji, zaopiekowano się mną w taki sposób, że mogłem tylko otworzyć buzię ze zdziwienia. Robiono mi specjalistyczne badania, dostałem specjalne buty i wkładki, miałem rehabilitanta, który zajmował się tylko mną. O nic nie musiałem się troszczyć, miałem komfortowe warunki.
To może kolejny cytat. „Staram się być sobą nawet za cenę opinii, jakie wylansowała na mój temat prasa, osoby niezrównoważonej psychicznie, pozera, któremu woda sodowa uderzyła do głowy.” A może te etykietki nie są przypadkowe? Może na nie solidnie zapracowałeś? Sam mówisz, że ludzie grają przed wszystkimi. Tylko że w opinii wielu osób ty grasz bardziej niż inni. Udajesz kogoś innego, pozujesz.
- Jestem, jaki jestem. Nie twierdzę, że Kadziewicz to chodzący ideał. Naprawdę nie staram się kreować siebie ani na grzecznego chłopca, ani na osobę kontrowersyjną. Moi bliscy mają czasami do mnie pretensje, że mówię za dużo i za ostro, że niektóre rzeczy powinienem przemilczeć. Może i tak, ale jakoś czasami nie mogę się powstrzymać. Mówię to co myślę, choć często miałem przez to w życiu pod górkę. Czy jestem kontrowersyjny? To zależy od tego na czym polega kontrowersyjność.
Między innymi na tym, że często wywołujesz konflikty, nie panujesz nad emocjami, obrażasz sędziów, trenerów czy kolegów z drużyny. Kilka lat temu napisał do mnie arbiter liniowy i opowiedział, jak mu groziłeś i wyzwałeś, używając najobrzydliwszych słów znanych w języku polskim. Pisał, że w podobny sposób traktowałeś innych liniowych. Czemu to robisz?
- Bo sport, to są wielkie emocje. A kiedy widzisz, że ktoś cię oszukuje i zabiera punkty, które ci się należą, to tracisz panowanie nad sobą. A co powiesz na zachowanie Pawła Zagumnego? On też często kłóci się z sędziami.
I czasami też przesadza. Tyle że on jako kapitan Mlekpolu ma większe prawa. Ty obrażasz linowych tak żeby nikt nie widział i nie słyszał. To jest w porządku?
- Nie mówiłem i nie mówię, że jestem święty. Ale chyba trochę już się zmieniłem. Nie jestem już aż tak impulsywny i narwany. Chyba się starzeję.
* Więcej w "Super Volleyu
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.