Reprezentacje | 2008-05-31 12:12:57 | Nadesłał: Małgorzata Paduch | Źrodlo: reprezentacja.net
Reprezentacja Polski wygrała wczorajsze spotkanie z Portoryko 3:0. O przebiegu spotkania oraz plusach i minusach polskiego zespołu w rozmowie z serwisem Reprezentacja.net mówi atakujący Jastrzębskiego Węgla Robert Prygiel.
Szybkie zwycięstwo Polaków 3:0 było chyba lekkim zaskoczeniem dla Portorykańczyków?
- Całe szczęście, że ich przechwałki w mediach nie okazały się prawdziwe. Przed tym spotkaniem nasi chłopcy zachowali skromność, podczas gdy oni byli zbyt pewni swego, mimo że nie byli faworytem tego meczu. Wydaje mi się, że o całym meczu zadecydowała pierwsza partia. Później chłopcy złapali luz i grali bardzo dobrze. Cieszę się, że wygraliśmy to spotkanie w trzech setach, bo ostatnio pięciosetowe pojedynki coś nam nie wychodzą.
Porównując wczorajsze spotkanie do tego sprzed tygodnia z Estonią, można pokusić się o stwierdzenie, że z Portoryko grał chyba inny zespół. Widać było większą motywację i zaangażowanie w grę. Czy to dlatego, że stawka meczu była dużo wyższa?
- Myślę, że chłopcy wyciągnęli wnioski z przegranych meczów w Tallinie i byli od początku do końca zmobilizowani i skoncentrowani. Nawet kiedy wygrywali 20:11 w trzecim secie, widać było, że cały czas walczą, nie rozluźniają się. Można więc stwierdzić, że te przegrane spotkania w Tallinie zaprocentowały. To jest bardzo ważne, żeby po przegranych meczach umieć wyciągnąć wnioski. Wczoraj cały zespół zagrał dobrze, ale według mnie numerem jeden był Michał Winiarski, który grał rewelacyjnie. Nareszcie dobrze zagrał też Paweł Zagumny, chociaż może nie był to jeszcze ten Paweł z mistrzostw świata, ale chyba był już milion razy lepszym Pawłem od tego, który grał tydzień temu w Tallinie. To ważne, bo chociaż niektórzy mówią o Mariuszu czy Michale, dla mnie to Paweł jest liderem reprezentacji i w tym meczu przypomniał tego Pawła z Japonii, który wtedy prowadził nasz zespół do zwycięstw.
Porównując statystyki dało się zauważyć, że nasz zespół gra dużo lepiej blokiem.
- Tak, na pewno. Daniel Pliński zagrał bardzo dobrze, ale właściwie wszyscy zawodnicy zaprezentowali się w tym elemencie naprawdę nieźle. To jest przygotowanie taktyczne, związane również z zagrywką. W Tallinie nasza gra opierała się głównie na grze Mariusza Wlazłego, a tutaj był on mało widoczny, pomimo tego, że nie grał źle. Myślę, że wczoraj naszym atutem była gra zespołowa, dzięki czemu zawodnikom z Portoryko ciężko było ustawić blok, bo nie było wiadomo, kto otrzyma piłkę. Mieliśmy pięciu zawodników w ataku i to był nasz ogromny plus.
Do tego główna armata przeciwników, Hector Soto, nie był tym razem wybitnie groźny...
- Chwalił się wcześniej, że jeśli będzie trzeba to zdobędzie 40 punktów. To bardzo dobrze, że za ostentacyjną pewność siebie został przez naszych zawodników ukarany. Skromności nigdy za dużo.
Cztery lata temu pierwszy mecz w turnieju kwalifikacyjnym wygraliśmy z Wenezuelą 3:0. Byłeś w składzie reprezentacji. Jakie uczucia towarzyszą takiemu spotkaniu?
- My byliśmy wtedy w trochę innej sytuacji. Pojechaliśmy do Portugalii po dłuższych okresach przygotowawczych i nie mieliśmy za sobą takiego turnieju, jak teraz chłopcy w Olsztynie i Tallinie. Myślę, że dla nich ten pierwszy mecz był najważniejszy. Po tej krytyce i, nie ukrywajmy, słabej grze w Estonii na pewno czuli się zaszczuci. W każdym z nich była jakaś niepewność. Ten mecz był dla nich najważniejszy, głównie jeżeli chodzi o psychikę. Nie ma co ukrywać, że Portoryko i Portugalia, a tym bardziej Indonezja, to drużyny dużo od nas słabsze. Teraz, gdy chłopcy trochę odetchną i będą grać tak jak w trzecim secie, na pewno zdobędą awans olimpijski.
Był to chyba najtrudniejszy mecz, gdyż Indonezja nie prezentuje niczego specjalnego, a Portugalia nie jest już tym zespołem, co cztery lata temu.
- Tak, to zespoły zdecydowanie słabsze od nas. Ale chłopcy będą jeszcze długo pamiętać ten turniej w Estonii i nie zlekceważą rywala, żeby nie zrobić sobie takich problemów, jakie mieli w Tallinie. Stawka jest ogromna, na pewno będą więc skoncentrowani do samego końca. Jutro będzie troszeczkę łatwiej, ale do meczu z Portugalią muszą podejść tak jak dzisiaj, bo wiadomo, że gospodarzom pomagają ściany. Muszą się skoncentrować na swojej grze, a wtedy będzie dobrze.
* rozmawiała Katarzyna Biernacka - reprezentacja.net
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.