Liga Światowa | 2013-06-15 18:05:13 | Nadesłał: Małgorzata Paduch | Źrodlo: plusliga.pl
- Nie można odmówić polskiemu zespołowi walki i zaangażowania w obu meczach. Piątkowy mecz na pewno nam nie wyszedł. Jednak najważniejsze, że zespół się w niedzielę się podniósł i nawiązał w miarę równą walkę - powiedział Wojciech Drzyga, były siatkarz, a obecnie komentator Polsatu Sport.
Polska przegrała z Brazylią dwa spotkania w Lidze Światowej. Jak oceniłby Pan pierwszy mecz biało-czerwonych, który został rozegrany w Warszawie?
- Przede wszystkim nie można odmówić polskiemu zespołowi walki i zaangażowania w obu meczach. W pierwszym meczu jednak widać było wyraźną przewagę Brazylijczyków. Mam na myśli ich świeżość gry, dynamikę, która bardzo im sprzyjała, a nam uniemożliwia nadążanie za nimi. Polacy będąc w słabszej dyspozycji nie byli w stanie zniwelować tempa gry Brazylii. Nie da się ukryć, że w piątek nasz zespół był w słabszej dyspozycji. Widać było słabą jakość gry, bardzo słaby atak. Właściwie w każdym elemencie byliśmy bezbronni. Trzeci set, który wygraliśmy to był troszkę taki łabędzi śpiew. W trakcie meczu pojawiły się problemy, których nie przewidywaliśmy, tzn. problemy z komunikacją w grze, proste błędy na rozegraniu. To nie była gra do której nasi siatkarze zdążyli nas przyzwyczaić. Po towarzyskich meczach z Serbią w Miliczu i Twardogórze wydawało się, że drużyna nabiera tempa i wszystko zmierza w dobrym kierunku. Niestety w piątek zawiodły pewne elementy.
Z kolei w drugim meczu było widać już więcej świeżości i pewności w grze podopiecznych Andrei Anastasiego.
- W niedzielę zawiązała się gra na zupełnie innym poziomie. Myślę, że pierwszy set był najlepszy w wykonaniu biało-czerwonych, jeśli chodzi o jakość gry naszego zespołu. W drugiej partii Brazylijczycy bardzo mocno zagrywali, przycisnęli nas tym elementem i trochę nie umieliśmy się obronić. Niestety nasza zagrywka nie funkcjonowała już tak dobrze jak w pierwszym secie. Dodatkowo spadła jakość gry obu zespołów. Trochę wyglądało to tak, jakby Brazylijczyków opuściły siły, zaczęli popełnić coraz więcej błędów. Z kolei od trzeciego seta Polacy grali dużo spokojniej i zdecydowanie lepiej funkcjonowało po ich tzw. pierwsze tempo.
Wiele pozytywów do gry biało-czerwonych wniosło pojawienie się Michała Winiarskiego, który zastąpił Bartosza Kurka.
- Myślę, że obecność Michała Winiarskiego wniosła wiele do gry całej drużyny. Poprawiło się przyjęcie, a zespół zaczął grać spokojniej i pewniej. Pierwsza akcja funkcjonowała tak jak powinna, dzięki temu utrzymywaliśmy wynik i wygraliśmy dwie partie. Udało się nam przełamać Brazylijczyków.
* więcej na www.plusliga.pl
** rozmawiała Katarzyna Porębska
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.