Liga Światowa | 2012-09-02 16:07:27 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: inf. własna / FIVB
Kwal. do LŚ 2013: Holandia powraca do "Światówki"
Fot.: CEV
Holendrzy pokonali u siebie Portugalię 3:2. To oznacza, że "Pomarańczowi" zastąpią swych dzisiejszych rywali w przyszłorocznych rozgrywkach Ligi Światowej. Portugalczycy dobrze rozpoczęli dzisiejszy mecz, pierwszego seta wygrali 25:20. Gospodarze okazali się minimalnie lepsi w kolejnej partii. Zawodnicy trenera Flavio Gulinelliego wyraźnie dominowali w trzecim secie, jednak "Oranje" nie poddawali się. Doprowadzili do tie-breaka, w którym przypieczętowali swój awans do Ligi Światowej.
Holandia, sklasyfikowana na 41. miejscu w rankingu FIVB pokonała u siebie w Rotterdamie Portugalię, 38. drużynę świata. Dzisiejszy mecz, podobnie jak pierwsze starcie obu ekip, zakończył się wynikiem 3:2 na korzyść gospodarzy. Dzięki temu Holendrzy powrócą w przyszłym roku do Ligi Światowej po dwuletniej absencji.
Wygrana Holandii 3:2 w pierwszym meczu nie była decydująca, ale sprawiała, że gospodarze byli o krok od powrotu do Ligi Światowej. Oba zespoły grały na zbliżonym poziomie, dzięki czemu oba spotkania były bardzo zacięte, ciekawe i bardzo emocjonujące. "Oranje" w przeciwieństwie do Portugalczyków, zachowywali więcej stalowych nerwów w końcówkach tie-breaków. Opanowanie okazało się być czynnikiem, który zadecydował o awansie do LŚ. Portugalczycy zakończyli swoje zmagania w tegorocznej edycji popularnej "Światówki" na ostatnim, szesnastym miejscu. Dwa przegrane baraże sprawiły, że w 2013 roku siatkarzy prowadzonych przez Flavio Gulinelliego w LŚ nie zobaczymy. Holandia będzie zaś miała szansę udowodnić, że są drużyną godną konkurowania z najlepszymi ekipami świata.
Alexandre Ferreira rozpoczął to spotkanie od świetnego ataku w boisko rywali z Holandii. Portugalczycy zaczęli ten baraż z wysokiego "c". Szybko objęli kilkupunktowe prowadzenie (1:6), które starali się utrzymywać. Na pierwszej przerwie technicznej goście mieli cztery "oczka" zapasu. Przewaga zawodników z Portugalii nieco wzrosła dzięki znakomitej postawie
Alexandre Ferreiry. Jego zagrywki znacznie utrudniały życie "Pomarańczowym" (10:15). Zawodnicy prowadzeni przez trenera Flavio Gulinelliego na drugiej przerwie technicznej mieli zdecydowanie lepsze humory niż ich rywale (11:16). "Oranje" nadal nie potrafili znaleźć recepty na skuteczną grę swoich przeciwników. Ci zaś jeszcze bardziej powiększyli swoją przewagę, mieli już sześć punktów więcej - 13:19. Rozpędzeni Portugalczycy doprowadzili do set-balla. Jedną z piłek setowych Holendrom udało się wybronić, duża była w tym zasługa
Jelte Maana, jednak
Tony Krolis nie zdołał sforsować bloku Portugalczyków. Goście wygrali pierwszego seta 20:25.
Początek drugiej partii był zdecydowanie bardziej zacięty. Ani Holendrzy, ani Portugalczycy nie potrafili przez dłuższy czas wypracować sobie znaczącej przewagi nad rywalem (5:5). Dopiero as serwisowy holenderskiego atakującego
Tony'ego Krolisa sprawił, że tuż przed przerwą techniczną gospodarze objęli dwupunktowe prowadzenie (7:5). Szybko zareagował jednak
Flavio Gulinelli i poprosił o przerwę. Portugalia złapała ponownie kontakt z zawodnikami z Holandii. Toczyła się długo walka punkt za punkt (14:14). "Pomarańczowi" znów odskoczyli przeciwnikom na dwa punkty i na drugiej przerwie technicznej prowadzili 16:14. Udało im się jeszcze nieco powiększyć tą przewagę (19:16). Portugalia dzielnie walczyła, jednak nie udało jej się zatrzymać potężnego ataku
Jelte Maana, który sprawił, że piłkę setową mieli gospodarze (24:22). Rozgrywający Holandii,
Nimir Abdelaziz, popisał się pod koniec niezwykłą odpornością psychiczną i zdobył ostatni, dwudziesty piąty punkt. "Pomarańczowi" zwyciężyli 25:23.
Gospodarze, podbudowani wygraną w drugim secie, przejęli inicjatywę w trzeciej partii. Szybko zbudowali sobie czteropunktową przewagę nad rywalami (5:1). Portugalczycy co prawda zdołali odrobić część strat, jednak na pierwszej przerwie technicznej przegrywali 8:6 po tym, jak piłka uderzona przez
Jeroena Rauwerdinka otarła się o ręce
Rui Santosa i wylądowała poza placem gry. Portugalczycy zdołali stosunkowo szybko odrobić straty (10:10). Błąd
Tony'ego Krolisa, który wybił piłkę bezpośrednio w aut sprawił, że goście objęli prowadzenie, a następnie konsekwentnie je powiększali i tuż przez przerwą techniczną było już 12:15 dla zawodników z Półwyspu Iberyjskiego.
Valdir Sequeira znakomitym uderzeniem sprawił, że Portugalczycy prowadzili 15:18. Do końca tego seta Holendrzy zdobyli zaledwie dwa punkty. Doskonała gra w końcówce seta zawodników Gulinelliego sprawiła, że gospodarze schodzili z parkietu tym razem pokonani. Przegrali wyraźnie, bo 17:25.
"Pomarańczowi" wiedzieli, że teraz muszą zagrać na 100% swoich możliwości. Zostali postawieni pod ścianą. Portugalczycy czuli, że są o krok od zwycięstwa. Stąd początek czwartego seta był bardzo emocjonujący i bardzo zażarty. Na pierwszej przerwie Holandia prowadziła, ale tylko jednym "oczkiem" (8:7). Portugalczycy błyskawicznie wyrównali na 9:9, jednak popełnili błąd w polu zagrywki i ponownie na prowadzeniu byli gospodarze. Skutecznie grający zawodnicy trenera
Edwina Benne zbudowali sobie cenną "zaliczkę" wynoszącą pięć punktów (20:15), lecz Portugalczycy w dużej mierze ją zniwelowali (20:19). As serwisowy
Wytze Kooistry sprawił, że na trzypunktowym prowadzeniu znaleźli się gospodarze. Czwartą partię zakończył kapitan "Pomarańczowych" –
Rob Bontje. Znakomity atak ze środka sprawił, że Holandia wygrała 25:21 i doprowadziła do tie-breaka.
Najkrótszy set w dzisiejszym spotkaniu miał zadecydować o tym, która drużyna będzie mogła w przyszłym roku zagrać w Lidze Światowej. Holandia rozpoczęła od remisu 6:6, jednak błąd w polu zagrywki
Jelte Maana, a następnie doskonały atak
Joao Jose sprawił, że Portugalczycy przy zmianie stron mieli dwa "oczka" więcej niż gospodarze. Holendrzy nie zmierzali składać broni. Najpierw wyrównali (9:9), a potem
Wytze Kooistra i
Nimir Abdelaziz popisali się dwoma doskonałymi blokami, dzięki czemu "Oranje" prowadzili 11:9. Było jednak za wcześnie na świętowanie sukcesu. Portugalczycy wykazali się niezwykłą wolą walki i ponownie doprowadzili do remisu (13:13). Wspierani przez kibiców Holendrzy mieli już piłkę meczową, a zawodnicy Flavio Gulinelliego podarowali prezent swoim rywalom. Atak w aut sprawił, że gospodarze mogli świętować awans do Ligi Światowej 2013.
Po meczu powiedzieli:
Edwin Benne, trener reprezentacji Holandii:
- Jesteśmy niezwykle zadowoleni z tego zwycięstwa, jednocześnie bardzo szanujemy Portugalczyków. Nasza drużyna mogła się wiele od nich nauczyć. Ich atmosfera w drużynie i ciężka praca są dla nas wielką inspiracją.
Rob Bontje, kapitan reprezentacji Holandii:
- Te mecze były niezwykle istotne dla nas, pomogły nam poprawić naszą grę. Oba zespoły zasługiwały na zwycięstwo, ale to Holandia była tym szczęśliwcem, któremu udało się wygrać.
Flavio Gulinelli, trener reprezentacji Portugalii:
- To dobry wynik dla Holendrów. Zagraliśmy z nimi dwa niezwykle ciężkie spotkania, jednak nie byliśmy w stanie niczego zmienić.
Joao Jose, kapitan reprezentacji Portugalii:
- Czuję, że to my byliśmy lepszą drużyną. Holandia zaś bardzo szczęśliwie wygrała.
Holandia - Portugalia 3:2 (20:25, 25:23, 17:25, 25:21, 15:13)
Składy drużyn:
Holandia: Abdel-aziz, Maan, Krolis, van Bemmelen, Rauwerdink, Kooistra, Jorna (L) oraz Freriks, Ter Horst i Bontje
Portugalia: Ferreira A., Violas, Jose, Sequeira, Santos, Lopes, Casas (L) oraz Ferreira M., Rodrigues i Coelho