Liga Światowa | 2012-07-07 19:41:30 | Nadesłał: Katarzyna Tybor | Źrodlo: inf. własna
Według Seana Rooney’a, zwycięstwo w finale Ligi Światowej smakowałoby najlepiej, gdyby pokonać w nim gospodarzy. - Ile jeszcze razy udałoby się nam zagrać w finale przeciwko drużynie Bułgarii, będąc w Bułgarii? – żartuje Amerykanin, uważając jednak, że jego zespół będzie gotowy na każdego przeciwnika w decydującym pojedynku.
PrzegladLigowy.com: Ligi Światowej nie zaczęliście najlepiej, w fazie interkontynentalnej Wasza gra nie wyglądała zbyt dobrze, ale tu w Sofii prezentujecie już zupełnie inną siatkówkę, zgodzisz się?
Sean Rooney: Tak, zdecydowanie pierwszy turniej był zły w naszym wykonaniu, we Włoszech przegraliśmy wszystkie spotkania nie potrafiąc nawet nawiązać walki z rywalami. Granie w takim stylu było dla nas rozczarowaniem. Myślę, że teraz staliśmy się lepsi jako drużyna, kiedy niektórzy zawodnicy odpoczywali, była to szansa dla innych, by zdobyć doświadczenie. Jednak na samym końcu, w ostatnim meczu wciąż musieliśmy walczyć o awans w meczu z Włochami. Teraz prezentujemy się lepiej. Pierwszy mecz przeciwko Niemcom nie był może naszym najlepszym, ale wczoraj przeciwko Bułgarii zagraliśmy naprawdę dobre spotkanie.
Dzisiejsze zwycięstwo otwarło Wam drzwi do wielkiego finału. Jak myślisz, kto będzie Waszym przeciwnikiem?
- Ciężko powiedzieć. Polska jest z pewnością bardzo silną drużyną i do tej pory spisywała się świetnie, ale nie zapominajmy, że jesteśmy w Bułgarii, na hali będzie mnóstwo bułgarskich kibiców, a ich zespół tez jest dobry. Więc nie wiem, nie będę nawet zgadywał.
A wolelibyście grać o złoto z konkretnym przeciwnikiem, czy nie robi to Wam różnicy?
- Myślę, że zawsze to ekscytujące grać takie mecze przeciwko drużynie gospodarzy, przy pełnej hali, to naprawdę wymarzona sytuacja. Poza tym ile jeszcze razy udałoby się nam zagrać w finale przeciwko drużynie Bułgarii, będąc w Bułgarii? Prawdopodobnie to jedyny raz. Ale jesteśmy bardzo szczęśliwi z bycia w wielkim finale i będziemy gotowi na każdego przeciwnika.
Nie uważasz, że tegoroczne finały są dość nieprzewidywalne? Rosjanie, którzy chcieli bronić tytułu, nie zakwalifikowali się, Brazylia już odpadła, a Bułgarzy, mający w ostatnim czasie mnóstwo problemów w drużynie, grają nadspodziewanie dobrze.
- Jeśli chodzi o Rosję, wydaje mi się, że mieli szansę na wygranie swojej grupy, ale jej nie wykorzystali. My też nie mieliśmy łatwego zadania, by się tu dostać. Teraz widzimy, że jest sporo dobrych drużyn, które będą liczyć się na Olimpiadzie, więc to z pewnością będzie prawdziwa wojna, a ten turniej jest tego przedsmakiem. Brazylia odpadła, jednak jestem pewien, że będą ciężko pracować i na Olimpiadę przygotują odpowiednią formę.
Chcecie powtórzyć wynik z 2008 roku, kiedy najpierw wygraliście Ligę Światową, a potem Olimpiadę?
- Nie miałbym nic przeciwko (śmiech).
A czy uważasz, że byłoby to możliwe? Drugi raz z rzędu?
- Myślę, że tak. Jakiś czas temu uważałem, że będzie to bardzo trudne, ale teraz jesteśmy tutaj, został nam do rozegrania ostatni mecz o złoto. Jednak o ewentualnym zwycięstwie na Olimpiadzie staramy się na ten moment nie myśleć, tylko całkowicie skupić na jutrzejszym meczu.
Jak Twoim zdaniem będzie wyglądać podium Igrzysk Olimpijskich?
- Trudno przewidywać, w Londynie będzie dużo silnych zespołów, wyzwaniem będzie już wyjście z grupy. Potem czekają kolejne bitwy, w ćwierćfinałach, półfinałach i finale, wszystko może się zdarzyć.
* w Sofii z Seanem Rooney'em rozmawiała Katarzyna Tybor (PrzegladLigowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.