Liga Światowa | 2012-07-07 23:53:09 | Nadesłał: Katarzyna Tybor | Źrodlo: inf. własna
Początkowym celem Polaków na tegoroczną Ligę Światową był awans do Final Six. W Sofii nie zwalniają jednak tempa i idąc od zwycięstwa do zwycięstwa, chcą stanąć na najwyższym stopniu podium po raz pierwszy w historii. - Chcielibyśmy postawić tą poprzeczkę jeszcze wyżej i zdobyć w końcu ten upragniony złoty medal - mówi Piotr Nowakowski.
PrzegladLigowy.com: Bułgarscy kibice urządzili tutaj prawdziwe piekło, ale polscy fani jak zwykle nie zawiedli i można powiedzieć, że poza meczem z gospodarzami, graliście u siebie. Spodziewaliście się, że przyjedzie tu aż tylu Polaków?
Piotr Nowakowski: Cóż, jest sezon wakacyjny, a Bułgaria z pewnością jest takim miejscem letniskowo-wypoczynkowym, spodziewaliśmy się, że będzie może kilkudziesięciu kibiców, okazało się, że jest ich chyba nawet trochę więcej. Bardzo nas to cieszy, chociaż dzisiaj zostali zagłuszeni przez kibiców bułgarskich, ale to normalne - grają u siebie. Wszędzie tam, gdzie gramy, są Polacy, to na pewno bardzo nas motywuje i cieszy.
Póki co, przez całe rozgrywki idziecie jak burza, faza interkontynentalna była w Waszym wykonaniu niesamowita, tutaj też kroczycie od zwycięstwa do zwycięstwa. Można zaryzykować stwierdzenie, że do tego momentu to chyba Wasz najlepszy sezon od wielu lat?
- Wszystko okaże się na końcu, na razie osiągnęliśmy to, czego nigdy nie udało nam się osiągnąć – jesteśmy w finale Ligi Światowej. Ale co będzie jutro? Jutro może się zdarzyć wszystko, musimy się już teraz przygotowywać do tego meczu, Amerykanie także grają bardzo dobrą siatkówkę. Liczymy na mecz na bardzo wysokim poziomie, ale mamy nadzieję, że będzie wygrany przez nas, oczywiście.
Wiele osób ma wątpliwości, czyje podejście do przygotowań do Olimpiady w kontekście Ligi Światowej jest lepsze – czy granie każdego spotkania na maksa, jak w Waszym przypadku, czy odpuszczenie turnieju, by przygotowywać się spokojnie, jak to zrobili Włosi. Nie boicie się, że do Igrzysk może nie udać się Wam utrzymać cały czas tak wysokiej formy?
- Ciężko teraz mówić o tym, co będzie. Wszystko zweryfikuje Olimpiada I to po tej imprezie będzie można wyciągać wnioski, co bardziej się opłacało. Myślę, że tak jak cztery lata temu Amerykanie wygrali Ligę Światową, a później wygrali Olimpiadę, tak samo może stać się w tym roku – że zwycięzca Ligi Światowej będzie głównym pretendentem do złota na Olimpiadzie.
W zeszłym roku po raz pierwszy stanęliście na podium Ligi Światowej, w tym po raz pierwszy zawalczycie o złoto. Tak szczerze, spodziewaliście się tego przed sezonem?
- Nie wybiegaliśmy tak daleko w przyszłość, myśleliśmy o każdym kolejnym spotkaniu. Oczywiście naszym celem było zakwalifikowanie się do Final Six. Udało nam się zajść aż tak daleko, tak więc na pewno nasz cel… nie, chcemy wygrać po prostu ten turniej, tak że nasz cel będzie osiągnięty mam nadzieję, jutro.
Wasza gra wyglądała dziś szczególnie dobrze w bloku.
- Jakoś tak się złożyło, z Kubańczykami na pewno było trudniej, ciężko ich było zablokować, bo wiadomo, jaką siatkówkę prezentują. Dzisiaj te piłki latały trochę niżej, więc trochę bloków też złapaliśmy.
To był Wasz najłatwiejszy mecz w tym turnieju?
- To było chyba tylko pozornie łatwe spotkanie, bo niby mieliśmy dość dużą przewagę nad Bułgarami, ale czuliśmy ich oddech ciągle na swoich plecach, tak jak w pierwszym secie, kiedy z ich strony poszła seria zagrywek. Więc był to tylko pozornie łatwy mecz, bo było czasami “ciepło”.
A to, co działo się dookoła Was, to Was nakręcało, czy w ogóle nie zwracacie uwagi na takie rzeczy?
- Ciężko nie zwrócić uwagi, jak nie słyszy się kompletnie nic, nawet trenera na czasie, ale cóż, taka nasza praca. Wiemy, że gramy w Bułgarii, znamy bułgarskich kibiców, ich mentalność, tak więc na pewno byliśmy na to przygotowani.
Amerykanie też są w finale, czego sie spodziewacie po tym meczu?
- Tak, Amerykanie i Polacy w finale. Cóż, mam nadzieję, że zapewnimy bardzo dobre widowisko na światowym poziomie, pokażemy, że warto grać w Lidze Światowej.
“Leżą” Wam, nie “leżą”? Wiadomo, że są takie drużyny, z którymi się lubi grać i nie lubi. Lubicie grać z Amerykanami?
- Lubię grać z nimi, ale nie podchodzę do tego jakoś specjalnie, to będzie jak każdy kolejny mecz, musimy wyjść w stu procentach skoncentrowani, ale powiem szczerze, że “leżą”, o.
Jak każdy kolejny mecz, jednak w finale Ligi Światowej Polacy zagrają pierwszy raz.
- Tak, bardzo się z tego cieszymy, chcielibyśmy postawić tą poprzeczkę jeszcze wyżej i zdobyć w końcu ten upragniony złoty medal.
* w Sofii z Piotrem Nowakowskim rozmawiała Katarzyna Tybor (PrzegladLigowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.