Liga Światowa | 2012-06-18 04:42:08 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna
Bardzo źle, bo od porażki w pierwszej partii rozpoczął się dla faworytów - Argentyńczyków, ich dzisiejszy mecz z reprezentacją dowodzoną przez trenera Gulinelliego. W kolejnych trzech partiach gospodarze nie dali się już pokonać Portugalii. Za dobry występ pochwalić można Ivana Castellaniego, autora trzynastu punktów, z czego dziewięciu zdobytych atakiem.
Mecz rozpoczyna się od dwupunktowego prowadzenia gospodarzy. Po chwili trzeci punkt dla Argentyny zdobywa z prawego skrzydła Federico Pereyra. Błąd na zagrywce Luciano de Cecco przynosi Portugalczykom drugie "oczko", (4:2). Na pierwszy czas techniczny zespoły schodzą przy coraz wyraźniejszej przewadze drużyny Webera, (8:5). Po przerwie Argentyńczycy radzą sobie już znacznie mniej skutecznie. Za sprawą efektownej, asowej zagrywki Marcela Gila Portugalia doprowadza do remisu, (11:11). Z czasem rozpędzeni Portugalczycy uciekają na 15:18. Pogubieni Argentyńczycy nie są już w stanie wyrównać, ulegają 23:25.
Pierwszy punkt w partii numer dwa zapisuje Marco Ferreira. Udany blok gości pozwala im wysunąć się na stan 1:2. Wraz z kolejnymi akcjami zdeterminowani Portugalczycy oddalają się na 6:8. Po dziewiątym punkcie zdobytym przez Portugalię, na parkiecie w hali Almirante Brown pojawia się 26-letni Mariano Giustiniano, który zmienia słabo spisującego się Facundo Conte. Z chwilą gdy katastrofalny błąd w ataku na czystej siatce popełnia Alex Ferreira, gospodarze "ożywają" i szybko doprowadzają do remisu, (13:13). Przy niekorzystnym wyniku 19:16 o czas prosi Gulinelli. Obraz gry nie zmienia się, Argentyna wygrywa 25:21.
W trzecim secie już od pierwszych piłek lepiej radzą sobie gospodarze, zdobywając od razu dwa punkty. Autowy serwis Portugalii przynosi stan 4:3, Argentyna triumfuje także w kolejnych akcjach. Na czasie technicznym dystans między zespołami sięga czterech punktów, (8:4). Asem serwisowym na 14:9 popisuje się syn szkoleniowca kędzierzyńskiej ZAKSY, Ivan Castellani. Kolejny punkt Argentyńczycy zapisują za sprawą udanego bloku. Wkrótce za Andre Lopesa w polu gry melduje się młody Felipe Pinto. Choć serwis psuje Cristian Poglajen, dominacja Argentyny nie podlega dyskusji, (18:12). Set ten kończy się porażką drużyny Portugalii, (25:19).
Nie chcąc stracić punktu, Argentyna wychodzi na czwarty set skoncentrowana. Mocny atak Pablo Crera wyprowadza gospodarzy na stan 3:2. Wraz z kolejnymi piłkami Argentyńczycy powiększają tylko swoje prowadzenie, uciekając na 8:5. Fantastycznie w tym fragmencie gry na zagrywce spisuje się rozgrywający Nicolas Uriarte. Na drugi czas techniczny zespoły udają się po zdobytym przez Ivana Castalleniego punkcie. Zawodnik ten po chwili myli się w polu serwisowym, dając rywalom dziesiąty punkt, (17:10). Ambitni Portugalczycy walczą o każdą piłkę, dzięki czemu wyrównują, a następnie remisują, (20:20). W końcówce górą są znów Argentyńczycy, (25:23).
Argentyna - Portugalia 3:1 (23:25, 25:21, 25:19, 25:23)
Składy drużyn:
Argentyna: Conte, Quiroga, Solé, Pereyra, Crer, De Cecco, González (libero) oraz Arroyo, Castellani, Uriarte, Poglajen i Giustiniano
Portugalia: Gil, Ferreira M., Ferreira A., Violas, Santos, Lopes, Casas (libero) oraz Pinto, Fidalgo, Sequeira i Rodrigues
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.