Liga Światowa | 2012-06-05 22:31:25 | Nadesłał: Katarzyna Tybor | Źrodlo: inf. własna
Po drugim turnieju Ligi Światowej rozegranym w Katowicach, Brazylia zajmuje drugie miejsce w grupie B. - Jeśli chcemy myśleć o awansie do finałów, musimy wygrać z Polską przynajmniej raz i starać się już nie tracić punktów - powiedział szkoleniowiec Canarinhos. W tym roku kwalifikacja do turnieju finałowego nie będzie dla Brazylijczyków łatwa, a chyba mało kto wyobraża sobie finał jakiejkolwiek imprezy bez nich - jednych z głównych kandydatów do złota.
PrzegladLigowy.com: Podczas turnieju w Katowicach wygraliście bez większych problemów z Finlandią, mecz z Kanadą był już nieco trudniejszy, z Polską nie udało Wam się zwyciężyć. Co może Pan powiedzieć na temat tego spotkania?
Bernardo Rezende: - Niedzielny mecz był bardzo ciężki i myślę, że również bardzo wyrównany. Pod koniec nasi rywale byli dużo lepsi, zwłaszcza w zagrywce, a my popełnialiśmy liczne błędy. Wprowadziłem kilku zmienników, by spróbować odmienić losy pojedynku. Mieliśmy swoje szanse, gdybyśmy wygrali pierwszego seta, mecz mógłby wyglądać zupełnie inaczej. W spotkaniu przeciwko tak silnemu rywalowi, jakim aktualnie jest Polska, porażka nie powinna być niczym niespodziewanym i niezwykłym, bo wszystko może się zdarzyć. Był to trudny mecz, ale myślę, że możemy się dzięki niemu wiele nauczyć.
Co Pana zdaniem miało decydujący wpływ na końcowy wynik?
- Myślę, że nasza zagrywka nie była wystarczająco dobra, przyjęcie miało swoje „wzloty i upadki”, Polacy zagrywali lepiej, na skutek tego również blokowali lepiej i uważam, że tu leży przyczyna takiego rezultatu.
Czy bardzo trudno jest grać w tak ogromnym hałasie? Nie działa to dekoncentrująco?
- Nie, gra się nam tutaj wspaniale. Hala jest cudowna, ludzie wspaniali, bardzo lubię za każdym razem przyjeżdżać do Katowic na mecze.
A czy nie przeszkadza Wam to, że niemal wszyscy kibice są przeciwko Wam?
- Absolutnie nie, to normalne emocje w trakcie meczu. Kibice tworzą tu zawsze niesamowitą atmosferę.
Kiedy gracie poza granicami swojego kraju, praktycznie wszędzie reprezentacja Brazylii ma sporo fanów. Jak Pan uważa, dlaczego ta drużyna jest tak bardzo lubiana?
- Nie wiem, nie mnie to oceniać, ale chciałbym im wszystkim podziękować. Nie tylko wygraliśmy dużo, ale mamy fanów na całym świecie. Tak więc dziękuję za wsparcie i doping, jaki nam dajecie, mamy nadzieję grać lepiej w niedalekiej przyszłości.
Droga do złota Ligi Światowej w Sofii w tym roku będzie dla Was bardzo trudna...
- Tak, przede wszystkim najpierw musimy się zakwalifikować. Aktualnie jesteśmy na drugim miejscu w grupie, musimy zdobyć więcej punktów i poprawić ten wynik, by się tam dostać. Naszym głównym celem aktualnie jest sama kwalifikacja do finałów, a potem zobaczymy, co się wydarzy.
A czy dopuszczacie w ogóle taką możliwość, że się nie zakwalifikujecie?
- Cóż, są dwie możliwości: albo tam pojedziemy, albo nie. Jeśli by się nie udało, pozostanie nam to zaakceptować, będzie to rezultat naszej gry, która widocznie nie byłaby wystarczająco dobra. Teraz musimy zacząć grać lepiej, by awansować, to wszystko co możemy zrobić.
Zawsze Brazylia jest jednym z faworytów do złota, więc jej brak w turnieju finałowym byłby niemałą sensacją...
- Z pewnością byłoby to dla nas trudne. Mimo, że jesteśmy faworytem, musimy zapracować sobie na ten awans. Mamy w perspektywie Olimpiadę, więc musimy się porządnie zebrać, ciężej trenować, bardziej się skupić i starać się dostać do finałów, bo byłyby one dobrym etapem przygotowań. Ale jeśli się nie uda, cóż, naszym głównym celem są Igrzyska. Nie możemy opuszczać głów, musimy cały czas walczyć.
Czy uważa Pan, że zwycięstwo w Lidze Światowej może być kluczem do zwycięstwa na Olimpiadzie?
- Raczej nie, uważam, że to dwie zupełnie oddzielne rzeczy. Co prawda w 2004 roku my wygraliśmy obie imprezy, a w 2008 USA, ale nie jest to reguła. Jeden wygrany turniej nie jest warunkiem zwycięstwa w kolejnym, chociaż z pewnością zwiększa to pewność siebie, kiedy wygra się turniej, a w grze widać postępy.
W tym roku powrócono do tylko sześciu zespołów w finałach. To dla Was utrudnienie, czy ułatwienie?
- Zdecydowanie utrudnienie, bo znacznie ciężej będzie się zakwalifikować. Gdyby ponownie było osiem drużyn i z każdej grupy awansowałyby po dwa zespoły, byłoby znacznie łatwiej. Jeśli chcemy myśleć o awansie, musimy wygrać z Polską przynajmniej raz i starać się już nie tracić punktów.
W samym turnieju finałowym będzie dzień wolnego dla każdej drużyny w czasie rozgrywek. W ubiegłym roku graliście pięć meczów pod rząd – teraz będzie chwila na odpoczynek.
- Myślę, że to nie ma aż tak dużego znaczenia. Moim zdaniem w finale ponownie powinno być osiem drużyn, uważam, że byłoby to bardziej sprawiedliwe, zwłaszcza w roku olimpijskim. Każdy kto awansuje do finałów, jest silnym przeciwnikiem, niezależnie czy zespołów jest sześć, czy osiem. Dla wszystkich dobrych drużyn nie wystarczy miejsca, a też zasługują na to, by mierzyć się z najlepszymi.
* z Bernardo Rezende rozmawiała Katarzyna Tybor (PrzegladLigowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.