Liga Światowa | 2008-07-27 10:09:02 | Nadesłał: Weronika Grabowska | Źrodlo: reprezentacja.net
W dzisiejszym finałowym meczu Ligi Światowej zmierzą się Serbia oraz USA. O ocenę meczów półfinałowych oraz postawy polskiego zespołu podczas rozgrywek, poproszono wieloletniego statystyka kadry Polski Krzysztofa Kowalczyka.
Reprezentacja.net: Jak Pan oceni pierwszy półfinał Brazylia – USA?
Krzysztof Kowalczyk: - Dość mocno mnie zaskoczyli Amerykanie tym, co pokazali, bo zagrali chyba swój najlepszy mecz od Igrzysk Olimpijskich w Atenach. Był to od tamtego czasu ich najrówniejszy pojedynek z tak małą liczbą błędów, jaką się rzadko spotyka. Jeżeli utrzymają taki poziom gry i tak niski poziom błędów, to będzie bardzo trudno komukolwiek wygrać z nimi podczas igrzysk w Pekinie. Ale takie mecze jak wczorajszy zdarzają się rzadko.
Czy zatem sądzi Pan, że są w stanie powtórzyć ten występ dziś w finale przeciwko Serbii?
- Myślę, że meczu na takim poziomie raczej nie powtórzą tak szybko. Oglądałem ich poprzednie pojedynki z Serbią i z Polską, i w obu grali bardzo nierówno. W pierwszym spotkaniu momentami prezentowali się wręcz żenująco słabo, natomiast w starciu z naszą reprezentacją grali bardzo nierówno, podobnie jak polska drużyna. To było takie przeciąganie liny pomiędzy tymi zespołami. Uważam, że na wczorajszy mecz po jednym dniu przerwy bardzo mocno się skoncentrowali, bo na Brazylię każdy się szczególnie przygotowuje i to ich dodatkowo zmotywowało do bardzo dobrej gry.
Już drugi raz w krótkim czasie udaje się Amerykanom pokonać Brazylię. Czy to oznacza, że mają patent na tę drużynę?
- To nie jest drugi raz. USA wygrało z Canahrinios w Pucharze Świata, ale również bodajże trzy lata temu pokonało Brazylię w Igrzyskach Panamerykańskich 3:2, także w Atenach na Igrzyskach Olimpijskich wygrali z nimi w meczu grupowym. To jest zespół, który potrafi grać z Brazylią. Amerykanie się ich nie boją i gdy wychodzą z nimi na parkiet, nie ma żadnej taryfy ulgowej z obu stron, a wręcz powiedziałbym, że Brazylijczycy grają z USA trochę niepewnie. Zawodnicy amerykańscy mają już chyba nad nimi lekką przewagę psychiczną. Oglądając wczoraj wejście obu drużyn na boisko widać było, że Brazylijczycy są mocno skoncentrowani i lekko stremowani wręcz, tak jakby coś na nich ciążyło. Byli bardzo niepewni na boisku. Świadczyć o tym może także zachowanie trenera Rezende, który zrobił coś niespotykanego u niego, czyli zmienił trzech zawodników z pierwszej szóstki. Zazwyczaj, gdy Brazylia przegrywała seta, dokonywał jednej, maksymalnie dwóch zmian. Nie był to zdecydowanie dobry dzień dla Brazylii.
Do tego drugą młodość przeżywa również chyba Ivan Miljković.
- Rzeczywiście, on w obu ostatnich meczach zdobył ponad 50% punktów całego zespołu, więc na nim w dużym stopniu opiera się gra całej drużyny. Teraz nawet moim zdaniem mniej niż kiedyś. W tej chwili rozkład ataku jest równiejszy, a Miljković jest w tej chwili w formie na finał Igrzysk Olimpijskich. Nie wiem nawet, czy to trochę nie za szybko.
Czyli nie podziela Pan pesymistycznych wizji niektórych mówiących, że trener Lozano nie zdąży przygotować formy polskiego zespołu na Igrzyska Olimpijskie?
- Myślę, że z formą na pewno zdążą. Musimy pamiętać, że przed tą drużyną są teraz dwa tygodnie przygotowań, czyli 2 tygodnie spokojnego treningu już na miejscu w Chinach bez żadnych dodatkowych podróży. Wszystkie zmiany czasowe, przeloty czy decyzje dotyczące składu są już za nimi. Przypominam sobie, że podczas mojej współpracy z kadrą kwestia ustalania składu zawsze wywoływała nerwową atmosferę w zespole. Zresztą dokładnie na dwa tygodnie przed igrzyskami w Atenach podczas Memoriału Wagnera kadra B o mało nie wygrała z kadrą A i wtedy również posypały się na reprezentację gromy, że są nieprzygotowani. Tymczasem po przylocie do Aten mieliśmy zupełnie inną drużynę, z inną mobilizacją, inną świeżością gry. Dlatego uważam, że 2 tygodnie to jeszcze naprawdę dużo czasu, by wypracować odpowiednią formę. Znam tych zawodników i wiem, że na tę najważniejszą imprezę zmobilizują się i dadzą z siebie wszystko.
Wracając do dzisiejszego finału – kto Pana zdaniem zwycięży?
- Uważam, że wygra Serbia. Amerykanie grają bardzo nierówno w tym turnieju i myślę, że mogą mieć problemy z ustabilizowaniem swojej gry. Natomiast Serbia już od 3 tygodni gra bardzo równo i pewnie i postawiłbym na nich. Jeśli jednak te dwie drużyny spotkałyby się podczas Igrzysk Olimpijskich wskazałbym USA jako zwycięzcę.
* Rozmawiała Joanna Majtyka - reprezentacja.net
Więcej na reprezentacja.net
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.