Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje » Liga Światowa

Liga Światowa | 2011-07-13 11:10:48 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: plusliga.pl

Łukasz Żygadło: Wiara czyni cuda

Fot.: Magdalena Kudzia

Niektórzy narzekają, że gra uproszczoną siatkówkę, że Zagumnym nigdy nie będzie. Ale to jego Andrea Anastasi wybrał na głównego reżysera gry biało-czerwonych i to on poprowadził Polskę na pierwsze w historii podium Ligi Światowej.

PlusLiga: Który medal sprawił panu więcej radości - złoty zdobyty dwa lata temu z Trento w Łodzi, czy ten brązowy wywalczony w biało-czerwonej koszulce?

Łukasz Żygadło: - Każdy medal ma swoją odrębną wartość, ale przyznam, że ten zdobyty w niedzielę ma dla mnie wartość szczególną. Jestem pełen podziwu dla całej drużyny, dla wszystkich ludzi, którzy z nami pracowali i chciałbym bardzo im wszystkim podziękować za to, że w tak krótkim czasie udało się tak dużo zrobić.

Pojedynek o brąz z Argentyną bardzo różnił się od tego wcześniejszego, granego z rezerwami kadry Webera. Dlaczego?

- Tak naprawdę męczyliśmy się z własnymi emocjami. Wiedzieliśmy o co gramy, że musimy ten mecz wygrać. A jak się musi, to wiadomo jak to czasami w życiu jest. Gdy na boisku pojawił się drugi skład Argentyny, było jeszcze gorzej. Gdybyśmy przegrali z rezerwami Argentyny....nikt nie zwróciłby uwagi, że ten drugi skład grał naprawdę dobrze, mówiłoby się wyłącznie o przegranej z argentyńskimi rezerwami. Tymczasem ten pierwszy mecz z Argentyńczykami był znacznie trudniejszy od drugiego.

Gdy trener Anastasi podał skład na LŚ, mało kto wierzył w podium. Pan wierzył, ale szczerze?

- Na pierwszym spotkaniu Andrea Anastasi powiedział mi wprost, że byłoby super stanąć w Polsce na podium. Ja odpowiedziałem, że z tą ekipą może być to możliwe. To się sprawdziło.

Co zdecydowało?

- To nie był jeden element. Podkreślałem od początku, że ta ekipa, którą się zebraliśmy nastawiona jest na ciężką pracę i na chęć wygrywania. Naprawdę jest tak, że wiara czyni cuda. My w każdym meczu wierzyliśmy, że możemy wygrać. Byliśmy drużyną, w której jeden drugiemu pomagał, w której każdy dawał z siebie tyle, ile mógł.

Andrea Anastasi widział pana w roli pierwszego rozgrywającego od początku. Dostał pan ogromny kredyt zaufana. To pomogło?

- Każdy trener ma swoją koncepcję i za nią odpowiada. Zawodnik, na którego stawia szkoleniowiec ma łatwiej przede wszystkim mentalnie, bo wie, że nawet jak coś nie idzie, jest próbowany, gra. To pomaga. Tak już jest w sporcie drużynowym, że to trener decyduje. Zawodnik ma się podporządkować jego wizji. Ja to robię.

Wielu ekspertów spodziewało się, że to Fabian Drzyzga dostanie szansę. Zdecydowało pańskie doświadczenie z Trento?

- O to proszę zapytać trenera.

Pytałam, nie odpowiedział.

- Na podstawie własnego doświadczenia powiem tyle - Fabian jest bardzo dobrym zawodnikiem, ale też bardzo młodym i na pewno na niego przyjdzie czas.

Jest pan zadowolony ze swojej postawy w gdańskim turnieju? Z którego meczu najbardziej?

- Nie wiem. Ja cieszę się przede wszystkim z dobrej gry drużyny i z tego medalu, który mam na szyi.


* rozmawiała Ilona Kobus (PlusLiga.pl)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane