Liga Światowa | 2011-07-07 15:45:29 | Nadesłał: Katarzyna Cipcer | Źrodlo: inf. własna
Zarówno ekipa Brazylii, jak i USA, mają za sobą trudne spotkania. Canarinhos wyszli z ogromnych opresji w starciu z Kubą, co pochłonęło dużo siły. Amerykanie, po porażce z Rosjanami, dziś nie sprostali Brazylijczykom, przegrywając 1:3.
Pierwszy set rozpoczyna się zażartą walką obu ekip. Widowiskowe ataki środkowych Lee czy Lucasanie pozwalają żadnej z drużyn osiągnąć większej przewagi punktowej. Wyrównana wojna, w której główne role odgrywają Stanley i Anderson po jednej stronie siatki i Theo oraz Sidao po drugiej, trwa w najlepsze. Na pierwszej przerwie technicznej, po błędzie Lucasa na zagrywce, to USA ma mały bufor bezpieczeństwa w postaci jednego punktu (8:7). Po wznowieniu gry dobrym rozegraniem do Priddy’ego popisuje się Thornton,a kolejny kontratak wykorzystuje Lee, dając Amerykanom upragnione dwa punkty przewagi. Po ataku Stanley’a z lewego skrzydła (12:9) o czas prosi zdenerwowany trener Rezende. Po wznowieniu gry błędną decyzje podejmuje sędzia, nie zauważając skutecznego ataku Murilo. Następuje seria zepsutych zagrywek po obu stronach, jednak to reprezentacja USA zachowuje więcej zimnej krwi, a w ekipie kanarkowych pojawiają się zmiany: na parkiet wchodzą Marlon i Vissotto. Na drugiej przerwie technicznej amerykanie mają aż pięć punktów przewagi po udanym ataku Stanley’a na potrójnym bloku. Swojej szansy nie wykorzystują Brazylijczycy, którzy tracą już do rywala sześć oczek (17:11). Zepsuty atak Lucasa zmusza trenera Rezende do przywołania zawodników do siebie. To jednak nie zmienia obrazu gry, gdyż w dalszym ciągu dobrze dysponowani są reprezentanci USA. Canarinhos próbują się jeszcze uchronić przed bolesną porażką po ataku Murilo. Blok Lee daje jednak Amerykanom pierwszą piłkę setową (24:14). Partii nie chce zakończyć Murilo, zdobywając kolejny punkt. Sam nie jest w stanie nic zmienić i partia pierwsza pada łupem Amerykanów po ataku Priddy’ego (25:15).
Drugą partię otwiera pewnym atakiem Giba, na co szybką odpowiedź ze środka drugiej linii daje Anderson. Udane akcje Theo i Murilo oraz szczelny blok Lucasa pomagają kanarkowym osiągnąć sześć punktów przewagi (1:7). Niemoc Amerykanów przerywa dobrze dysponowany najmłodszy zawodnik, Anderson. To jednak wszystko , na co stać reprezentację USA przed pierwszą przerwą techniczną w drugim secie. Po czasie ponownie punktuje Anderson, który pobudza swoich kolegów do tego stopnia, że różnica punktowa zmniejsza się do dwóch „oczek” (7:9). Skuteczność Theo i błąd w ataku przyjmującego amerykańskiej drużyny, sprawiają, że kanarkowi ponownie „uciekają” na bezpieczną przewagę (7:11). Znakomity atak Priddy’ego, a później jego kolegi Stanley’a, pomagają zbliżyć się do rywala na odległość jednego punktu (10:11). Do drugiej przerwy technicznej toczy się wyrównana walka punkt za punkt. Po wznowieniu gry Giba prezentuje swoje możliwości. Przy stanie 15:18 o czas dla swojej ekipy prosi trener Knipe. Niezwykle ciężki i heroiczny bój wygrywają Amerykanie, po czym asa serwisowego na drugą stronę siatki posyła Stanley. Tym razem czas dla canarinhos (18:18). Skuteczność Giby nie spada, dobrą zagrywką popisuje się Sidao, a błąd w ataku Stanley’a faje Brazylijczykom trzy punkty przewagi w końcowej fazie partii (19:22). W kolejnej akcji rehabilituje się atakujący USA a wchodzący na boisko Lotman zapisuje na swoim koncie punkt zdobyty bezpośrednio z zagrywki (21:22). Blok na Stanley’u i pierwsza piłka setowa dla Brazylii. Bronic próbują się jeszcze Amerykanie, ale partia kończy się zwycięstwem kanarkowych (22:25)
Trzecia partia, podobnie jak set pierwszy, rozpoczyna się niezwykle zaciętą walką. Pierwsi przewagę zapewniają sobie Brazylijczycy po błędzie Lee i skutecznym ataku Theo (4:6). Na pierwszej przerwie technicznej Amerykanie tracą do kanarkowych trzy „oczka” po zepsutym serwisie Priddy’ego. Po ataku Sidao i bloku na Andersonie, przewaga urasta już do czterech punktów. W kolejnej akcji punktuje Stanley wspierany także przez Andersona (8:10). Zatrzymanie blokiem Giby przez Lee zmusza trenera Rezende do wzięcia czasu i uspokojenia nieco nerwowej sytuacji w jego obozie (11:11). Pomyłka w ataku Theo oraz kolejny blok na Gibie wyprowadzają ekipę USA na dwa punkty przewagi (14:12). Do drugiej przerwy technicznej oba team’y zażarcie walczą o jak najlepszy rezultat, jednak to Giba posyła asa serwisowego w boisko rywali, dają kanarkowym minimalną, jednopunktową przewagę (15:16). Ponownie zablokowany zostaje kapitan Brazylii, a atak w aut posyła Vissotto, pozwalając ponownie Amerykanom na wypracowanie dwóch punktów przewagi (18:16). Zablokowanie ataku Andersona zmusza trenera Knipe’a do prośby o trzydzieści sekund dla swoich podopiecznych (18:18). Punktuje Anderson, zgłaszając drobny uraz, a w jego miejsce pojawia się Rooney. Do stanu po 21 trwa wyrównana walka. W końcowej fazie seta grę na swoje barki bierze Giba, a tak Lucasa daje kanarkowym możliwość zakończenia partii trzeciej na swoją korzyść (22:24). Partia kończy się skutecznym blokiem Lucasa na Lee (22:25).
W czwartym secie na boisko powraca Anderson, a w ataku ciągle nie myli się Giba, dając swojej ekipie trzy punkty przewagi już na samym początku partii (0:3). Wreszcie w ekipie Amerykanów punktuje Lee, ale w kolejnej akcji punkt zdobywa Bruno, kiwając w środek boiska rywali (1:4). Zwiększająca się ilość błędów po stronie reprezentacji USA pomaga kanarkowym wypracować sobie bezpieczną przewagę przed pierwszą przerwą techniczną (4:8). Po wznowieniu gry ciągle dobrze radzą sobie Brazylijczycy, a o czas prosi trener Knipe. Trwa wielki marsz canarinhos po wygranie całego spotkania za cenne trzy punkty. Coraz więcej błędów popełniają zawodnicy Stanów Zjednoczonych, pozwalając na pełne rozwinięcie skrzydeł rywalom z Ameryki Południowej (6:13). Po raz kolejny zawodników przywołuje trener teamu USA. Skuteczność w dalszym ciągu utrzymuje Anderson, który odczuwa już brak wsparcia ze strony kolegów. W miejsce Lee na parkiecie pojawia się Holmes, który zostaje zatrzymany blokiem w swojej pierwszej akcji (8:15). Druga przerwa techniczna to bardzo wysokie prowadzenie kanarkowych, pewnie zmierzających po zwycięstwo w tej partii, jak i w całym meczu. Pomimo podjęcia próby walki przez ekipę USA, to Brazylia dyktuje warunki w tym secie (10:20). Po ataku Lucasa drużynie canarinhos brakuje już tylko trzech „oczek” do pełni szczęścia (12:22). Sidao zapewnia swoim kolegom pierwszą piłkę meczową, ale po stronie USA jeszcze próbuje coś wskórać Patak, ale Brazylijczycy nie dają mu na to najmniejszych szans. Spotkanie kończy się pewnym atakiem Sidao (15:25).
USA - Brazylia 1:3 (25:15, 22:25, 22:25, 15:25)
Składy:
USA: Anderson, Lee, Priddy, Millar, Thornton, Lambourne (L) oraz Lotman, Patak, Holmes, Rooney, Hansen;
Brazylia: Bruno, Sidao, Giba, Murilo, Theo, Lucas, Sergio (L) oraz Marlon, Vissotto;
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.