Liga Światowa | 2011-07-01 15:26:55 | Nadesłał: Małgorzata Paduch | Źrodlo: plusliga.pl
Jedna z największych gwiazd reprezentacji Brazylii i jeden z najlepszych siatkarzy świata Murilo otrzymał ofertę z polskiego klubu. Odmówił nie ze względu na sumę kontraktu, ale ponieważ wciąż ma ważną umowę z obecnym pracodawcą. Na parkietach PlusLigi zobaczymy go najwcześniej za dwa lata, w Polsce już niebawem - podczas finałów LŚ w gdańskiej Ergo Arenie.
Podobno był pan bliski podpisania kontraktu ze Skrą Bełchatów, co stanęło na przeszkodzie?
- Nie do końca tak było. Rzeczywiście, otrzymałem dobrą ofertę z Polski, szczerze mówiąc nie pamiętam nawet z jakiego klubu. Była to oferta wiązana, dla mnie i dla mojej żony, Jaqueline. Tyle tylko, że ja mam jeszcze dwa lata ważny kontrakt w Brazylii i póki co nie zamierzam go zrywać. Niemniej, to była ciekawa propozycja, bo polska liga z każdym rokiem jest silniejsza. Jednak dla nas, Brazylijczyków najważniejsze jest teraz, by pracować na siłę rodzimej ligi.
Nie wszyscy myślą tak, jak pan. W jednym z wywiadów Vissotto powiedział, że przez rok w rodzimej lidze odpoczął i wyleczył się, a teraz wraca do Europy....
- Chcemy pomóc naszej federacji zbudować bardzo mocne rozgrywki, wszyscy. Ale nie dla każdego z nas jest miejsce w brazylijskich drużynach, ze względu na ranking kadrowiczów. W jednym klubie może grać tylko trzech reprezentantów Brazylii. Najlepsze drużyny w kraju mają już komplet kadrowiczów i nie dla wszystkich starcza miejsca. Myślę, że to miał na myśli Vissotto. W słabszych klubach zarabiałby bardzo niewielkie pieniądze, dlatego w pewnym sensie był zmuszony by wrócić do Europy.
Mówi pan, że powrót kadrowiczów do krajowej ligi wpłynął na podwyższenie jakości reprezentacji Brazylii. Szczerze mówiąc, mam odmienne wrażenie. Coraz częściej zdarzają wam się słabsze mecze, porażki.
- Jesteśmy na szczycie od dziesięciu lat. Każdy rywal chce nas wyrzucić z najwyższego stopnia podium i czasami to się udaje. My z każdym rokiem musimy pracować więcej, bardziej się starać, żeby osiągnąć sukces. Tym bardziej, że mamy coraz starszą drużynę - Giba ma 34 lata, Sergio i Gustawo - 35. Ja mam wprawdzie dopiero 30, ale w drużynie narodowej zacząłem grać mając 22. Proszę mi wierzyć, że z każdym rokiem coraz ciężej jest nam dojść do optymalnej dyspozycji. Na pewno dotrwamy do Igrzysk Olimpijskich 2012, potem Bernardo Rezende będzie musiał odmłodzić drużynę. Ja oczywiście chciałbym w 2016 roku zagrać na Olimpiadzie w Rio de Janeiro, czas i zdrowie pokażą jak będzie.
Kto będzie dla was największym zagrożeniem podczas turnieju finałowego? W fazie interkontynentalnej świetnie grali Włosi i Rosjanie.
- Rok temu Andrea Aastasi popełnił błąd, budując zespół na starszych graczach. Berruto wprowadził młodzież i na razie to się fantastycznie sprawdza. Rosja to Rosja, nawet nie wiem co o nich powiedzieć - to jeden z najsilniejszych zespołów na świecie, ale czasami nie potrafią pokazać tego na boisku. Kuba straciła podstawowych graczy, a z nimi część swojej mocy z poprzedniego sezonu.
Przegrywając z Polską w Katowicach mieliście szansę wysłać Amerykanów do domu....
- Nawet przez moment o tym nie pomyśleliśmy. Nie na tym polega siatkówka. Gdybyśmy zrobili coś takiego, to w przyszłość inny zespół w podobny sposób mógłby nam się odegrać. Swoją siłę trzeba udowodnić na boisku, umieć wygrać z każdym przeciwnikiem.
* więcej na www.plusliga.pl
**rozmawiała Ilona Kobus
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.