Liga Światowa | 2008-07-19 10:15:49 | Nadesłał: Alicja Chrabańska | Źrodlo: inf. własna
W meczu ostatniego weekendu LŚ w grupie D Japonia w trzech setach rozprawiła się z Chinami. Japończycy mają zapewniony udział w finale LŚ dzięki przyznanej przez FIVB "dzikiej karcie".
Gwiazda reprezentacji Japonii, Shimizu użył swojego ataku nie do zatrzymania i poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa nad zespołem z Chin 3:0 (26:24, 25:20, 25:13). Mecz piątego weekendu Ligi Światowej rozgrywany przy czterotysięcznej publiczności trwał zaledwie 80 min. Japończycy w tym meczu pokazali się z zupełnie innej strony, niż we wcześniejszych spotkaniach, wygrali swój piąty mecz w LŚ, natomiast Chińczycy przegrali trzeci mecz z rzędu.
Pierwszego seta bardzo dobrze rozpoczęli Japończycy. Za sprawą Kunihiro Shimizu i Yoshihiko Matsumoto wyszli na prowadzenie 8:5. W ekipie japońskiej świetnie spisywał się również Ishijamy w polu zagrywki, który znacznie przyczynił się do wysokiego prowadzenia podczas drugiej przerwy technicznej, 16:12. Mimo to ambitni Chińczycy stopniowo odzyskiwali swój rytm gry, a co za tym idzie dzięki dobrej postawie Yu Dawei doprowadzili do remisu. O zwycięstwie w pierwszym secie zadecydowała gra na przewagi. Od stanu po 24 górą byli Japończycy, którzy z zimną krwią zdobyli dwa punkty pod rząd i wygrali.
W drugiej partii Chińczycy zaczęli grac szybkie ataki przez środek oraz poprawili przyjecie i rozegranie i cały czas nie pozwolili oddalić się przeciwnikom, a nawet wyszli na jednopunktowe prowadzenie, jednak gospodarze odzyskali prowadzenie 16:12, dzięki umiejętnym atakom Shimizu. Powiększali przewagę nad chińskim zespołem, dzięki dobrej grze blokiem Matsumoto i Koshikawy. A dzięki dobrej postawie w ataku pary Shimizu/Ishijima powiększyli różnicę punktową do 23:19. Chiny poprawiły znacznie grę blokiem oraz w obronie, dzięki sprawnemu libero Qi Ren, jednak rewelacyjna gra Koshikawy dała Japonii zwycięstwo w kolejnym secie 25:20.
W ostatniej odsłonie spotkania od początku na prowadzenie wyszli Japończycy. Skuteczny potrójny blok dał drużynie z Japonii trzypunktową przewagę, 8:5. Zawodnicy trenera Tatsuya Ueta poprawili grę w obronie i przy stanie 10:5 notorycznie zwiększali przewagę. Liczne błędy chińskich siatkarzy uniemożliwiały im zniwelowanie strat. Końcówka była popisem duetu Koshikawy/Shimizu. Atak japońskiego zawodnika dał gospodarzom wysokie zwycięstwo do 13 oraz wygraną meczu 3:0.
Japonia - Chiny 3:0
(26:24, 25:20, 25:13)
Składy drużyn:
Japonia: Usami Daisuke 3, Matsumoto Yoshihiko 5, Yamamura Kota 4, Shimizu Kunihiro 17, Shijima Yusuke 12, Koshikawa Yu 12, Tsumagari Katsutoshi (Libero) oraz Tomimatsu Takaaki, Fukuzawa Tatsuya.
Chiny: Bian Hongmin 9, Yuan Zhi 4, Shi Hairong 5, Cui Jianjun 7, Jiao Shuai 1, Yu Dawei 10, Ren Qi (libero) oraz Guo Peng 2, Shen Qiong, Jiang Fudong, Sui Shengsheng, Fang Yingchao 2.
Wypowiedzi po meczu:
Zhou Jianan, trener reprezentacji Chin:
- Dzisiaj nie zagraliśmy tak jak potrafimy. Nasza drużyna będzie w tej samej grupie co Japonia na IO, dlatego dzisiejszy i wczorajszy mecz pozwala nam poznać przeciwników, dzięki czemu będziemy mogli lepiej zagrać na Olimpiadzie.
Shen Qiong, kapitan reprezentacji Chin:
- Japonia rozegrała dzisiaj fantastyczny mecz. W pierwszych dwóch setach nie potrafiliśmy zatrzymać rywali, a w trzeciej odsłonie było nam jeszcze trudniej, w efekcie czego nie wygraliśmy. Dzisiejszy mecz pokazał nam, co musimy jeszcze poprawić, aby na Igrzyskach wygrać z Japonią.
Tatsuya Ueta, trener reprezentacji Japonii:
- Wynik meczu nie był przypadkiem. Najważniejszą rzeczą była psychika oraz staraliśmy się dobrze zagrywać. Nasza drużyna jest w dobrej formie, dlatego chcemy się jak najlepiej przygotować do Igrzysk.
Masaji Ogino, kapitan reprezentacji Japonii:
- W dzisiejszym meczu nasz atakujący Shimizu zagrał koncertowo i dzięki jego skutecznym atakom mogliśmy zagrać kombinacyjnie. Jestem bardzo usatysfakcjonowany tą wygraną.
*Napisała Agata Piontek
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.