Liga Światowa | 2008-07-15 22:30:09 | Nadesłał: Agnieszka Mrozewska | Źrodlo: pls.pl
Rosjanie po meczach piątej rundy zapewnili sobie awans do finałowego turnieju Ligi Światowej. W Kazaniu pokonali Włochów 3:1 i 3:2. W ostatnich meczach w Chanty Mantijsku przeciwko Korei Południowej będą mogli pozwolić sobie na eksperymenty.
Po reprezentacji Włoch w fazie grupowej Ligi Światowej trudno było spodziewać się jakichś fajerwerków. Alessandro Fei i jego koledzy z kadry mieli bardzo trudny sezon. Serie A jest najsilniejsza w świecie. Do tego doszły rozgrywki pucharowe. Po siódmym miejscu w mistrzostwach Europy w Moskwie Włosi musieli przejść przez sito kwalifikacji olimpijskich. W przerwach mistrzostw kraju musieli uczestniczyć w preeliminacjach, następnie eliminacjach w Izmirze, a na koniec w zawodach interkontynentalnych w Tokio, gdzie wywalczyli olimpijskie paszporty. O sile gry tej drużyny stanowią gracze, którzy w kategorii młodzieżowej występowali bardzo dawno. Nic też dziwnego, że Andrea Anastasi, po powrocie z pracy w Hiszpanii, musiał chuchać i dmuchać na swoich asów, dbać o ich kondycję i siły fizyczne.
Nic też dziwnego, że występy w Lidze Światowej Włosi rozpoczęli od porażki na Kubie. Następnie u siebie pokazali, że stać ich na wiele. We Florencji zwyciężyli Rosję. Dzięki temu sukcesowi jeszcze przed spotkaniami w Kazaniu mieli jeszcze szanse na pierwsze miejsce w grupie B.
Po dwóch wygranych w Kazaniu trener Władimir Alekno nie wyglądał na człowieka bardzo zadowolonego. - Nasza gra była jeszcze surowa - powiedział. - Wygraliśmy mimo wielu grzechów. Następnym razem rywal nie daruje nam tylu błędów ile popełniliśmy. Cieszy natomiast fakt, że w Chanty Mantijsku będziemy mogli pozwolić sobie na eksperymenty.
- Po trudach sezonu Liga Światowa jest dla nas tylko etapem przygotowań do igrzysk olimpijskich - powiedział trener Andrea Anastasi. - Nie liczyliśmy na dobre rezultaty w fazie grupowej. Wylotu do Brazylii na finałowy turniej nie braliśmy pod uwagę w naszym procesie szkoleniowym. Korzystniej dla nas będzie, gdy potrenujemy spokojnie w domu.
Andrea Anastasi zadziwił już siatkarski świat w 2007 roku kiedy to z reprezentacją Hiszpanii zdobył mistrzostwo Europy. W finale w Moskwie jego zespół pokonał "murowanego faworyta" Rosję 3:2. Według wielu obserwatorów siatkarze z Półwyspu Pirenejskiego zagrali w stolicy Rosji tak dobrze, że nigdy więcej takiej sztuki nie uda im się powtórzyć. Czy tym razem system przygotowań włoskich podopiecznych trenera Anastasiego znowu zadziała?
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.