Liga Światowa | 2010-06-04 15:38:20 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: inf. własna
Reprezentacja Rosji udanie zainaugurowała tegoroczne rozgrywki w Lidze Światowej. Podopieczni Daniele Bagnoliego bez straty seta pokonali ekipę USA.
Pierwszy punkt ze środka zdobywa Ryan Millar. Amerykanie świetnie grają w obronie, szybko wychodzą na prowadzenie 4:2. W ekipie gospodarzy dobrze atakuje Maxim Mikhaylov. Po bloku na Salmonie Rosjanie wyrównują (5:5). Kolejne dwa punkty zdobywają zawodnicy ze Stanów Zjednoczonych. Tuż przed przerwą techniczną Rosjanie po raz kolejny doprowadzają do remisu, jednak na czasie to goście mają 'oczko' przewagi. Po czasie podopieczni Daniele Bagnoliego serią zdobywają trzy punkty. Powoli zaczynają panować nad sytuacją na boisku, doskonale działa ich blok, natomiast rywale popełniają masę błędów. Po kiepskiej wystawie Matthew Anderson zostaje zablokowany i na tablicy widnieje wynik 15:8 dla Rosjan. Na drugiej przerwie technicznej jest 16:10. W obronie źle radzi sobie Rich Lambourne. Jego słabe przyjęcie nie pozwala graczom USA na wyprowadzenie skutecznej akcji. Trzeba jednak podkreślić, że gospodarze dysponują niezwykle silnym i trudnym serwisem. Pojedynczy blok Maxima Mikhaylova daje Rosjanom piłkę setową (24:14). Matthew Anderson skutecznie obija ręce rywali, ale w kolejnej akcji górą są gospodarze i to oni wygrywają pierwszą odsłonę 25:15.
Druga partia rozpoczyna się od asa serwisowego Davida Lee. Amerykanie mają szansę na drugi punkt, jednak nie wykorzystują kontry. Ze środka skutecznie atakuje Alexander Volkov (3:4), w kolejnej akcji ze skrzydła kończy Matthew Anderson (3:5). Chwilę później Sergey Grankin przechodzi pod siatką i darmowy punkt zdobywają Amerykanie. Wyjątkowo długą akcję, pełną niesamowitych obron wygrywają Rosjanie (5:6). Podobnie jak w poprzedniej partii gospodarze wyrównują tuż przed przerwą techniczną, ale odmiany na time-out'cie to oni prowadzą jednym punktem. Po czasie zdobywają kolejne 'oczko'. Amerykanie wyrównują po dobrym ataku Evana Pataka (9:9). Długo utrzymuje się wyrównana gra, trwa wymiana ciosów z obu stron. Na drugiej przerwie technicznej Amerykanie prowadzą 16:13. Trener Bagnioli dokonuje zmian, na boisku pojawiają się Sergey Makarov i Semen Poltavskiy, jednak nie przynosi to oczekiwanych rezultatów. Amerykanie bezlitośnie punktują swoich przeciwników, którzy są zupełnie bezradni. Z biegiem czasu rozkręca się Semen Poltavkiy, po którego mocnej zagrywce gospodarze powoli odrabiają straty. Po ataku Matthew Andersona w siatkę jest remis 22:22. Asowy serwis Muserskiego wyprowadza gospodarzy na prowadzenie. Amerykanie zdobywają dwa punkty z rzędu i mają piłkę setową, której nie wykorzystują. Sytuacja odwraca się na korzyść Rosjan, którzy po zbiciu Sergeya Grankina wygrywają 26:24 i w całym meczu prowadzą 2-0.
Trzeci set zaczyna się od prowadzenia Rosjan 3:1. Po ataku Kevina Hansena w aut jest 5:2, chwilę później Maxim Mikhaylov zdobywa punkt bezpośrednio z zagrywki. Rosjanie dominują na boisku, ich przewaga jest na tyle wysoka, że mogą kontynuować spokojną grę. Na drugą przerwę techniczną zespoły schodzą przy stanie 16:8, po ataku w siatkę Paula Lotmana. Po czasie kibice obserwują długą wymianę piłek, wiele obron i często przypadkowych podbić. Akcję kończy autowym atakiem Maxim Mikhaylov i punkt zapisany zostaje na koncie gości (18:9). Berezhko posyła asa serwisowego i jest 19:10. W kolejnych akcjach Semen Poltavskiy zaskakuje sprytną kiwką (20:12). Gospodarze nie wypuszczają prowadzenie z rąk, po zbiciu Tarasa Khteya mają piłkę meczową (24:13). Ten sam zawodnik mocnym atakiem po rękach rywali kończy seta 25:14 i cały mecz 3-0.
Rosja - USA 3:0 (25:15, 26:24, 25:14)
Rosja: Grankin, Khtey, Berezhko, Muserskiy, Mikhaylov, Volkov, Komarov (libero) oraz Makarov, Poltavskiy, Biryukov, Kazakov.
USA: Salmon, Millar, Suxho, Anderson, Lee, Patak, Lambourne (libero) oraz Holmes, Hansen, Lotman, Rooney, Holt.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.