Puchar Świata | 2015-09-12 11:10:14 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: plusliga.pl
W meczu z Iranem reprezentacja Polski rozegrała kolejny emocjonujący i wyczerpujący mecz. Biało-czerwoni zwyciężyli 3:2. Jutro zmierzą się z Wenezuelą (początek 5.10 polskiego czasu). W poniedziałek podopieczni Stephane’a Antigi przeniosą się do Toyamy.
Jak wyglądało to spotkanie z pana perspektywy? Stał pan z boku, ale jednak jest pan częścią zespołu.
Karol Kłos:- Pierwsze dwa sety Irańczycy zagrali bardzo dobrze. Widać było, że bardzo chcieli to spotkanie wygrać. Nakręcali do dobrej gry. Dobrze przyjmowali, dobrze zagrywali. Mieliśmy problem, aby ich jakkolwiek ruszyć, ale po drugim secie to się zmieniło. Zaczęła się zupełnie inna gra. Irańczycy zaczęli popełniać dużo więcej błędów, nie byli też tak skuteczni w polu serwisowym. My z kolei rozkręcaliśmy się. Sam nie wiem, jak to się stało, że wróciliśmy do gry i doprowadziliśmy do wygranego przez nas tie-breaka.
Czy trener Antiga jakoś specjalnie was motywował na przerwach?
Myślę, że tych chłopaków, którzy byli na boisku, nie trzeba w ogóle motywować. Oni są tak zmotywowani, że już więcej nie trzeba. Nie takie mecze grali i nie takie wygrywali, także dokładnie wiedzą, jaka jest stawka. Myślę, że to zwycięstwo jeszcze bardziej ich podbuduje.
A wy stojąc w kwadracie mobilizujecie kolegów?
- Gardła mamy bardzo zdarte (śmiech). Krzyczymy, dopingujemy, staramy się, bo ta hala jest dość specyficzna. Jest w niej stosunkowo mało kibiców, szczególnie w porównaniu do tego, co możemy spotkać w Polsce. Trzeba naprawdę zdzierać gardła i dopingować chłopaków.
*wiecej na: plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.